■■ Polsat, telewizja służb specjalnych

Posted in ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 15 czerwca 2016

Pierwszą firmę z udziałem kapitału zagranicznego Zygmunt Solorz założył w 1991 roku.

Agencja ds. Inwestycji Zagranicznych wydała Solorzowi zezwolenie na utworzenie spółki z o.o. Solarz z sie­dzibą we Wrocławiu.

W dokumentach AlZ w związku z Solarem pojawia się nazwisko Jerzego Maślankiewicza, dyrektora Biura Analiz i Wniosków Inwestycyjnych Agencji ds. Inwestycji Zagranicznych.

Szkolony przez KGB i działający pod przykryciem funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa Jerzy Maślankiewicz w 1990 roku w stop­niu majora pracował w Departamencie II MSW gdzie był zastępcą naczelnika i jednocześnie dyrektorem w AIZ.

Jednym z najważniejszych ludzi w biznesie Zygmunta Solorza był Piotr Nurowski, w latach 1981-1984 I sekretarz ambasady PRL w Moskwie, od samego początku związany z Polsatem. Nurowski jako szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego był członkiem oficjal­nej delegacji udającej się 10 kwietnia 2010 roku do Katynia i zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.

W słynnej rozmowie Adama Michnika z Lwem Rywinem z 22 lipca 2005 roku ten drugi mówi: Solorz jest człowiekiem, który rozpierdala każdy interes. Polsat po prostu był trafiony. Nurowski załatwiał te sprawy politycznie i orga­nizacyjnie.

Na zadane przez Michnika pytanie: „Kto mu poradził [tj. Solo­rzowi – aut,], żeby wziął się za telewizję, przecież to jest człowiek w ogóle z innej łapanki”

Rywin odpowiada:

Nurowski. Nurowski to wtedy przez Majkowskiego i poprzez te, twierdzi, że to on załatwiał wszystko. I był układ taki z Universalem, nie wiem, czy siedzi, czy nie siedzi, pierwsze pieniądze stamtąd dostał. Jak on się nazywał […] Przywieczerski.

Oddział Y

W Raporcie z weryfikacji WSI Nurowski figuruje jako tajny współpracownik wywiadu wojskowego PRL o pseudonimie „Tur”.

W Raporcie zamieszczono informację, że wiedza na temat „Tura” pochodzi z jego teczki personalnej. Wynika z niej, że Piotr Jan Nurowski został zwerbowany do współpracy z wywiadem wojsko­ wym PRL w 1985 roku, realizując m.in. zadania dla Agentural- nego Wywiadu Strategicznego (Oddział „Y”).

Decyzja o powołaniu Oddziału „Y” zapadła na poziomie szefów wywiadów państw Układu Warszawskiego, a więc na polecenie Sowietów w czasie sprawowa­ nia władzy przez Andropowa.

Oddział „Y” pierwotnie miał zajmo­wać się werbowaniem i przerzutem nielegałów, ale już w 1985 roku zmieniono jego zadania, skoro od listopada tego roku na osobnym koncie Oddziału zaczęto gromadzić wpływy pozabudżetowe, wyni­ kające z jego działalności operacyjnej.

To owa działalność operacyjna stała się głównym celem oddziału „Y” od roku 1985. Powierzono mu bowiem realizację zadania reorientacji wywiadu i stworzenia sieci przedsiębiorstw mających stanowić tajne ekspozytury komuni­ stycznych służb. Po roku 1991 Nurowski kontynuował współpracę z Zarządem II WSI.

W grudniu 2006 roku na konferencji prasowej zorganizowanej przez Polsat Nurowski przyznał się do współpracy ze służbami PRL i wydał oświadczenie, że „w latach 1986-1990, będąc na placówce zagranicznej MSZ, wykonywał powierzone mu zadania w zakresie obronności i bezpieczeństwa Polski”.

W jednej z notatek czytamy, że „Gen. Malejczyk poprosił współ­ pracownika o zdjęcie z anteny kontrowersyjnego programu o tzw. fali w wojsku. «Tur» obiecał to uczynić”. Oficerowie W SI liczyli m.in. na to, że Nurowski pomoże im w nawiązaniu współpracy z właścicielem Polsatu Zygmuntem Solorzem.

Nie były to rachuby bezpodstawne, skoro już w roku 1991 Nurowski został dyrektorem biura handlowego spółki Solorza Solpoł. Firma ta wcześniej dostała pożyczkę z Fundu­szu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

Warunkiem technicznym nadawania satelitarnego przez Polsat był dostęp do tzw. transpondera, czyli przekaźnika satelitarnego. W roku 1992, celem nawiązania kontaktu z konsorcjum Eutelsat, „Nurowski zwrócił się o pomoc do swojego francuskiego przyja­ciela Zygmunta Olawińskiego.

Był to człowiek z wyjątkowo barwną przeszłością. Polak z pochodzenia, urodzony we Francji, w czasie wojny służył w armii polskiej w Anglii. Potem pracował w przemyśle, będąc równocześnie oficerem służb specjalnych”.

W latach 1984-1986 Nurowski pracował w Departamencie Azji, Afryki i Australii w MSZ. Z tego powodu został skierowany do Maroka na stanowisko radcy w tamtejszej ambasadzie PRL (1986 -1990). I właśnie w Rabacie miał poznać Olawińskiego.

Solorz i córka Olawińskiego założyli spółkę Polbred, która wykupiła prawa do transpondera.

Polsat pierwszy program pokazał w niedzielę 5 grudnia 1992 roku. Transponder był wynajęty od początku miesiąca, jednak nie udało się przygotować do emisji żadnego programu.

Postanowiono więc, że przez pierwsze cztery dni pokazywana będzie tylko zielona plan­sza z napisem, że na tym kanale rozpocznie wkrótce nadawać polska telewizja satelitarna.

Aby plansza nie była zupełnie «niema», w tle miała rozbrzmiewać muzyka Chopina w wykonaniu Janusza Olejni­czaka. […] 1 grudnia Piotr Nurowski pojechał z drogocenna kasetą do ośrodka nadawczego holenderskiej stacji NOB w miasteczku Hilversum. […]

W studiu nadawczym zebrało się kilkanaście osób, które chciały obejrzeć start nowej telewizji. Nurowski był w tym gronie jedynym Polakiem. Wyjął ze swojej teczki kasetę z planszą i muzyką Chopina, po czym włożył ją do magnetowidu.

Dokład­nie o godz. 16:29:59 nacisnął zielony guzik z napisem «Play». Polsat zaczął nadawać.

Polską wersję językową zachodnich filmów nadawanych przez Polsat nagrywano w studiu, które mieściło się w pokoju na Saskiej Kępie w Warszawie. Konsultantem studia był Edward Mikołajczyk, znajomy Nurowskiego.

Edward Mikołajczyk w przeszłości był prezenterem w kierowa­nym przez Mariusza Waltera „Studio 2 ” i pisywał do pisma młodzie­żowego „Walka Młodych”, które wówczas podlegało Nurowskiemu jako kierownikowi Wydziału Propagandy i Prasy Zarządu Głównego Związku Młodzieży Socjalistycznej. Później Mikołajczyk pracowałw ambasadzie PRL w Jugosławii.

W 2007 roku Raport z weryfika­cji WSI umieszcza Mikołajczyka w Aneksie pt.: „Zidentyfikowane osoby współpracujące niejawnie z żołnierzami WSI w zakresie działań wykraczających poza sprawy obronności państwa i bezpieczeń­stwa Sił Zbrojnych RP”.

Co do legalności nadawania w Polsce Polsatu zdania w tym cza­sie były podzielone: jedni uważali, że jest to czyste piractwo, jak w przypadku wszystkich innych stacji telewizyjnych nadających przy pomocy satelity z zagranicy, inni wyznawali zasadę – „co nie jest zabronione, jest dozwolone”.

Sprawa była tym bardziej skomplikowana, że dopiero 29 grudnia 1992 roku uchwalono ustawę o radiofo­nii i telewizji, która weszła w życie 3 stycznia 1993 roku.

W pierwszym okresie nadawcą telewizji Polsat była spółka Vireco powołana przez grupę biznesmenów, wśród których był Zbi­gniew Niemczycki – według znajdujących się w IPN dokumentów zarejestrowany od 1972 roku przez Służbę Bezpieczeństwa jako TW „Jarex”.

Zdjęto go z ewidencji kontrwywiadu w październiku 1982 roku. Akta sprawy przekazano do Wydziału II Departamentu I MSW. Wydział II wywiadu cywilnego zajmował się działaniami wywiadowczymi przeciwko USA, dokąd Niemczycki wraz żoną Kata­ rzyną wyjechali. Powrócili do Polski w latach 80.

Niemczyckiego pozyskano w 1972 roku na zasadzie dobrowol­ ności „do zagadnienia dziennikarze i studenci do sprawy” o krypto­ nimie „Mendoza”. Materiały przesłano do Departamentu I MSW w październiku 1982 roku. W 1989 roku pojawia się informacja, że Niemczycki zarejestrowany jest przez wywiad MSW.

Z karty z 1990 roku wynika, że tym razem jako rozpracowanie operacyjne o kryptonimie „Jarex”. Akta sprawy zostały zniszczone.

Spółka Vireco, jak wynika z dokumentów firmy, powstała 20 listopada 1990 roku. Jej głównym udziałowcem był Zbigniew Niemczycki, mieszkający wówczas w USA. 15 listopada 1990 roku Prezes Agencji ds. Inwestycji Zagranicznych wydał zezwolenie na dzia­ łalność w Polsce spółki Yireco, która posiadała kapitał zagraniczny.

W imieniu AIZ sprawą Vireco zajmował się podobnie jak w przy­ padku Solaru – Jerzy Maślankiewicz.

Po dwóch latach, w listopadzie 1992 roku, Zygmunt Solorz stał się jedynym udziałowcem Vireco Sp. z o.o. Jak wynika ze znajdujących się w KRS dokumentów, Solorz posługiwał się wówczas paszportem konsularnym wydanym przez Konsula RP w Paryżu.

Jest to o tyle cie­ kawe, że 23 listopada 1990 roku Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrz­ nych w Radomiu przesłał do tamtejszego Urzędu Miasta paszport kon­ sularny na nazwisko Zygmunt Solorz wydany przez misję wojskową w Berlinie. „[…]

W/w powrócił ze stałego pobytu i uzyskał zgodę na osiedlenie się w Radomiu […]” – czytamy w dokumencie, który aktu­ alnie znajduje się w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej.

1 września 1993 roku spółka Vireco przekształciła się w PAI-Film i pod tą nazwą funkcjonowała do momentu likwidacji, co nastąpiło w grudniu 2000 roku.

Polsat jako odrębna spółka została zarejestrowana w marcu 1993 roku. Jej udziałowcami, oprócz Solorza, zostali Andrzej Rusko i Józef Birka. Kiedy 2 marca 1993 roku na posiedzeniu KRRiT Bole­ sław Sulik i Andrzej Zarębski zapytali Solorza „czy w PTS Polsat są pracownicy związani ze służbami bezpieczeństwa, wywiadu czy kontrwywiadu”, usłyszeli w odpowiedzi „nazwiska p. Rusko, p. Birki, p. Nurowskiego, p. Majkowskiego”.

Solorz stwierdził, że pracuje z nimi od dłuższego czasu, są jego najbliższymi współpracownikami, trudno natomiast powiedzieć – odnosząc się do tego pytania – o wszystkich pracownikach POLSAT-u.

W firmach Zygmunta Solorza zatrudnienie znaleźli ludzie zwią­zani z komunistycznym systemem, m.in. były PRL-owski dyplomata, absolwent Akademii Dyplomatycznej w Moskwie Andrzej Majkow­ski. W 1968 roku „zasłynął” on z antysemickich wystąpień, później został zarejestrowany jako kontakt operacyjny SB, co sam potwier­ dził w złożonym oświadczeniu lustracyjnym .

W gronie najbardziej zaufanych ludzi właściciela Polsatu, któ­rzy znaleźli zatrudnienie w firmie Solorza, znalazł się również gen. Jerzy Ćwiek – w okresie stanu wojennego komendant KSMO i jedno­ cześnie zastępca komendanta głównego MO. Przeszkolony w ZSRS i na Kubie Jerzy Ćwiek od 1985 roku pracował na etacie niejawnym w Głównym Urzędzie Ceł.

O Jerzym Ćwieku zrobiło się głośno w latach 90., w związku z jego udziałem w aferze alkoholowej – jednej z pierwszych afer w Polsce po 1989 roku. Dotyczyła ona działalności byłych mini­strów rządu Mieczysława F. Rakowskiego oraz pracowników GUC, związanej z nieprawidłowościami przy imporcie napojów alkoholo­ wych.

Aferą zajął się Trybunał Stanu, który 18 czerwca 1997 roku skazał Dominika Jastrzębskiego, b. ministra współpracy gospodar­ czej z zagranicą, oraz Jerzego Ćwieka, prezesa GUC, na kary pozba­ wienia biernych praw wyborczych oraz zakaz piastowania funkcji publicznych przez pięć lat.

Rozgrywki UOPu

W połowie 1993 roku, gdy KRRiT wyłoniła dziesięciu kandydatów na ogólnopolskich nadawców, jej szef – Marek Markiewicz – zwrócił się do służb specjalnych o sprawdzenie.

Poszedłem najpierw do ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Andrzeja Milczanowskiego, który skierował mnie do szefa Urzędu Ochrony Państwa Koniecznego. Przedstawiłem wniosek o sprawdze­ nie kandydatów i byłem przekonany, że otrzymam pełną informację wspomina Markiewicz.

Już po przyznaniu koncesji okazało się, że UOP na ten sam temat, czyli opracowania informacji odnośnie kandydatów na ogól­ nopolskich nadawców, sporządził trzy różne wersje notatki.

Ogólną, przez nikogo nie podpisaną notatkę przyniósł mi ówcze­ sny szef kontrwywiadu Konstanty Miodowicz. Później okazało się, że inną notatkę na ten sam temat dostał premier Waldemar Pawlak a jeszcze inną prezydent Lech Wałęsa wspomina Markiewicz.

Pierwsza z tych notatek, przeznaczona dla szefa KRRiT, zawierała ogólne dane, z których – jak mówi Markiewicz – niewiele wyni­ kało. Druga notatka trafiła do ówczesnego premiera Waldemara Pawlaka i była de facto analizą dokumentów, które KRRiT dostała od wnioskodawców ubiegających się o koncesję telewizyjną. Kolejna notatka trafiła do Lecha Wałęsy i zawierała informacje operacyjne na temat kandydatów.

Premier Pawlak pokazał mi notatkę sporządzoną przez UOP i onie­miałem – była ona kompletnie inna od tej, którą dostałem wspomina Marek Markiewicz.

Gdy do mediów przeciekła informacja o trzech notatkach, wybuchł skandal, a ówczesny szef UOP Gromosław Czempiński, były oficer komunistycznego wywiadu, musiał się tłumaczyć przed sejmową komisją administracji i spraw wewnętrznych, której posie­ dzenie w tej sprawie odbyło się w kwietniu 1994 roku, już po odwo­ łaniu Markiewicza.

Na konferencji prasowej Gromosław Czempiński przyznał, że „notatki były identyczne, ale nie identyczne w treści”. Szef Urzędu potwierdził, że były trzy notatki, z których każda była przeznaczona wyłącznie dla konkretnego adresata, z tym że do premiera i prezy­ denta trafiły z klauzulą: „ściśle tajne specjalnego znaczenia”.

Pytany przez dziennikarzy, czy przyznanie Zygmuntowi Solorzowi koncesji na ogólnopolską telewizję zagraża bezpieczeństwu państwa, Czempiński odparł enigmatycznie, że nie ma na to „wystar­ czająco mocnych materiałów”, chociaż wcześniej zapewniał on, że w Urzędzie Ochrony Państwa nie ma sprawy Polsatu.
Według nieoficjalnych informacji Czempiński miał zmienić zdanie po rozmo­wie z Wałęsą.

Jeszcze przed przyznaniem koncesji przeszłością właściciela Pol­satu, czyli Zygmuntem Solorzem, zainteresowali się dziennikarze „Rzeczpospolitej” i „Życia Warszawy”, które wówczas należało do Nicoli Grauso – włoskiego przedsiębiorcy Wystąpił on o koncesję dla stacji Polonia 1 , której był właścicielem.

Grauso był jednym z fawo­rytów – tajemnicą poliszynela były jego świetne kontakty z Lechem Wałęsą i Mieczysławem Wachowskim, o czym świadczyła m.in. obec­ność Wałęsy na antenie pirackiej Polonii 1 , której udzielał wywiadów.

O ile było powszechnie wiadomo, że Grauso jest właścicielem sardyńskiej telewizji, o tyle o Solorzu nie wiedziano nic poza tym, że jego telewizja Polsat nadaje z Holandii za pośrednictwem satelity. Dopiero wyścig po koncesję, która zapewniła naziemny sygnał i legalne nada­wanie, sprawił, że dziennikarze zainteresowali się Solorzem.

W czasie gdy KRRiT decydowała o tym, kto dostanie ogólno­ polską koncesję, 27 stycznia 1994 roku w „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł autorstwa Anny Wielopolskiej i Rafała Bubnickiego pt. „Polsat: czysty polsko-niemiecki kapitał”, w którym czytamy:

Jeszcze dwa lata temu prasa pisała o nim «nikomu nieznany biz­nesmen z Wrocławia», myląc na dodatek jego nazwisko. Na arenie prasowej pojawił się dość nagle, ale wejście to było znaczące.

Zyg­munt Solorz kupił wówczas 51 procent udziałów w dzienniku «Kurier Polski», związanym ze Stronnictwem Demokratycznym. Dziś przy­goda z mediami sięga starań o koncesję na ogólnopolską telewizję prywatną i według wszelkich prognoz oraz rozmaitych wypowiedzi Pol Sat Zygmunta Solorza jest, jeżeli nie faworytem, to przynajmniej jednym z czterech asów.

W kolejnych artykułach dziennikarze „Rz” pisali, że :

Solorz jest postacią dosyć zagadkową, wokół której mnożą się nie­ jasności dotyczące jego tożsamości i obywatelstwa, przeszłości.

W sposobu, w jaki doszedł do swego majątku oraz sposobu, w jaki pro­wadzi interesy w kraju i za granicą. Właściciel PolSatu używał co najmniej czterech nazwisk i co najmniej kilku dowodów tożsamości.

Zanim uzyskał koncesję telewizyjną był zamieszany w sprawy sądowe związane z przemytem papierosów i alkoholu oraz ze spekulacyj­ nymi transakcjami rublowymi.

Korzystał z pożyczki udzielonej mu przez FOZZ, a częstą praktyką było operowanie gotówką pochodzącą z walizki. W dokumentach sądu wrocławskiego występował jako obywatel niemiecki. Równie często, jak nazwiska, zmieniał adresy i miejsca zamieszkania.

Niektóre z adresów, jak stwierdziliśmy, były fikcyjne. Był aresztowany przez policję niemiecką i karany przez tam­ tejszy sąd. Drugie z jego nazwisk (Piotr Podgórski) figurowało na liście osób poszukiwanych listem gończym przez policję austriacką. […].

Właściciel Polsatu podat do sądu wydawcę „Rzeczpospolitej”. W trakcie procesu okazało się, że Solorz rzeczywiście został skazany przez austriacki sąd za przemyt papierosów z terenu RFN do Austrii w okresie od 31 marca do 2 kwietnia 1983 roku (600 tys. sztuk papie­ rosów marki Marlboro 100 S).

FOZZ

Do swoich związków z FOZZ Solorz przyzna się dopiero po latach:
Mój jedyny kontakt z FOZZ polegał na uzyskaniu jednej krótkoter­minowej pożyczki z moim zabezpieczeniem, oferowanej na warun­kach rynkowych, którą w terminie spłaciłem. Zygmunt Solorz-Zak.

Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że latem 1994 roku 20 proc. udziałów w Polsacie miał Universal, którego prezesem był Dariusz Przywieczerski, były aparatczyk Komitetu Centralnego PZPR i od roku 1987 tajny współpracownik Departamentu II MSW o ps. „Grabiński”, jeden z głównych „bohaterów” Funduszu, ska­ zany w procesie FOZZ.

Dyrektorem generalnym Polsatu został zaś znany z „afery karabinowej” Jerzy Napiórkowski, który w czasie działania Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego był wicemi­nistrem finansów.

To on również uczestniczył w rozmowie z byłym oficerem SB Aleksandrem Gawronikiem w sprawie otwarcia kantorów po zmianie prawa dewizowego, tak by SB mogło zarobić na już legal­ nym handlu dewizami.

Sprawa koncesji dla Polsatu

nieoczekiwanie wróciła w lipcu 2008 roku za sprawą ujawnionych przez „Dziennik” zeznań Krzysz­ tofa Baszniaka, wiceministra pracy w rządzie Waldemara Pawlaka (26 października 1993-1 marca 1995).

[…] Wachowski wzywał na dywanik Koniecznego, wówczas szefa UOP-u, kazał sobie dostarczać materiały z rozpracować Solorza i Nurowskiego. Wachowski leżał pijany w wannie, a Konieczny stał nad nim i czytał. […]

Wachowski wymuszał na Iwanickim, żeby zamknął Solorza i Nurowskiego. Solorz i Nurowski ukrywali się w hotelu «Perła» w Oleśnicy – można przeczytać w zeznaniach Basz- niaka, który w rozmowie z «Dziennikiem» przyznaje, że to przyja­ciel Wachowskiego i Solorza, radomski poseł Porozumienia Centrum Tadeusz Kowalczyk, pomógł załatwić koncesję dla Polsatu.

„«Ja nie zwariowałem. Wiem o tym od Kowalczyka. Taka chyba była III RP» – tak swoje zeznania Baszniak skomentował w rozmowie z «Dziennikiem» […]”.

Zamrożona koncesja

Mimo przyznania koncesji Polsatowi jego konkurenci nie złożyli broni. Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego zaczęły napływać skargi właścicieli telewizji, którzy nie dostali koncesji, m.in. od Nicoli Grauso.

[…] Dnia 5 sierpnia (1994 r.) nieoczekiwanie NSA (Naczelny Sąd Administracyjny) na niejawnym posiedzeniu wstrzymał wykonanie koncesji przyznanej Polsatowi. Ponieważ decyzja była preceden­sowa, nie wiedziano, co ona w praktyce oznacza. W najbardziej skrajnym wariancie można było rozumieć jako wstrzymanie nada­ wania naziemnego programu, co mogło być śmiertelnym ciosem dla tej stacji.

Mogło to jednak zaowocować wnioskiem o odszkodowa­ nie ze strony Skarbu Państwa z tytułu poniesionych już przez Polsat kosztów Krajowa Rada orzekła więc, że stacja może nadal nada­ wać, wszelako do chwili rozstrzygnięcia sprawy nie otrzyma nowych częstotliwości oraz nie może uruchomić nowych nadajników […]

Zamrożenie koncesji dla Polsatu było sygnałem, że może być ona cofnięta. […].

Niespodziewanie dla graczy medialnego rynku ówczesny mini­ster sprawiedliwości w rządzie PSL-SLD Włodzimierz Cimoszewicz podjął decyzję o wyłączeniu wszystkich nielegalnych nadawców.

Była to decyzja bez precedensu – w ciągu jednego dnia zapanowała cisza w eterze zajmowanym przez nielegalnych nadawców – widzowie mogli tylko oglądać te stacje, które miały koncesje – wspomina Marek Markiewicz.

[…] Do wtorku Ministerstwo Łączności zawiadomi Ministerstwo Sprawiedliwości o wszystkich stacjach telewizyjnych nadających na częstotliwościach należących do MON i na częstotliwościach nie objętych ofertą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Wiadomo, że na tej liście znajdzie się 12 stacji lokalnych sieci Polonia 1 należącej do sardyńskiego biznesmena Nicoli Grauso oraz warszawska stacja Jacka Żelezika Top Canal.

Będzie to wystarczająca podstawa do tego, by prokuratura rozpoczęła ściganie pirackich stacji. […] Naczelna Prokuratura Wojskowa – ustalono na wczorajszej naradzie – ma zbadać, jak to się stało, że przez dwa lata Polonia 1 działała w eterze m.in. na czterech częstotliwościach będących w dyspozycji wojska i czy władze wojskowe zrobiły wszystko, aby temu zapobiec.

Uczestnicy narady wezwali przedstawicieli państwa, aby nie występowali więcej przed kamerami pirackich stacji. Jak wiadomo, niedawno w sieci Grauso wystąpili m.in. prezydent Lech Wałęsa i prezes Trybunału Konstytu­ cyjnego Andrzej Zoll […] – pisała 20 sierpnia „Gazeta Stołeczna”, warszawski dodatek do „Gazety Wyborczej”.

Kilka dni po wyłączeniu z eteru Polonii 1 w mediach ukazał się list pracowników 12 stacji telewizyjnych nadających w sieci Polonia 1 należącej do Nicoli Grauso. List otwarty podpisany przez Komitet Koordynacyjny Pracowników Polonii 1 był skierowany do władz państwa, by : jak najszybciej i z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych stron rozwiązać konflikt.

Obecnie dowiadujemy się, że Rada, by móc rozpa­trzyć ponownie podanie stacji Polonii 1 o koncesje, wymaga, by nasze telewizje wyłączyły swe nadajniki. Gdyby do tego doszło, stanowiłoby to poważną krzywdę dla naszych telewidzów, klientów reklamowych, a przede wszystkim dla nas i dla naszych rodzin, ponieważ podobna decyzja oznaczałaby utratę miejsc pracy.

List był też odpowiedzią na skierowanie do warszawskiej pro­kuratury zawiadomienia o popełnionym przestępstwie przez wła­ ścicieli Polonii 1 oraz telewizji Top Canal, które nadawały bez kon­ cesji.

Walka Solorza przed NSA trwała do 21 września 1994 roku – w tym dniu Naczelny Sąd Administracyjny wydał ostateczny wyrok. Sąd utrzymał w mocy koncesję odrzucając wnioski konku­ rencji z wyjątkiem jednego. „NSA unieważnił obietnicę, że Polsat otrzyma w przyszłości częstotliwości pozwalające mu objąć zasięgiem 80% terytorium kraju”.

Żemek w grze o telewizję

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie przyznała koncesji Polonii 1, ponieważ – zdaniem Rady – zbyt dużo udziałów należało do sardyńskiego biznesmena. Gdy Grauso przekonał się, że nie ma szans na koncesję i na dodatek ma przeciw sobie prokuraturę i służby specjalne, sprzedał najpierw Polonię 1 a później „Życie Warszawy” likwidując tym samym wszystkie swoje interesy w Polsce.

6 września 1994 roku Polonia 1 trafiła do Polskiej Korporacji Handlowej. Na jej czele stanął biznesmen Rudolf Skowroński, któ­rego nazwisko figuruje w archiwum wywiadu PRL.

W. w. [Rudolf Skowroński – aut.] został przejęty na kontakt z Dep. III MSW. Zrealizował w trakcie współpracy z nami zadania wywiadow­ cze w kraju i za granicą. Od roku jest nim utrzymywany kontakt tylko sporadyczny ze względu na utratę możliwości wywiadowczych, przy czym nie przewiduje się ew. wznowienia sprawy – napisał 11 stycznia 1990 roku por.

Piotr Filanowski, inspektor Wydziału XI Dep. I MSW w postanowieniu o zniszczeniu akt sprawy czynnej o kryptonimie „Setti”.

Co ciekawe, w spółkach Rudolfa Skowrońskiego zasiadał Alek­ sander Makowski, były esbek, wieloletni funkcjonariusz wywiadu PRL, naczelnik Wydziału XI Departamentu I MSW, w którym była prowadzona sprawa „Setti”. Wydział XI zajmował się przeciwdzia­ łaniem dywersji ideologicznej, infiltracją środowiska emigracyjnego, rozpracowywaniem kontaktów Zachodu z opozycją, szlaków przerzu­ towych, kontrolą łączności między podziemiem w kraju i placówkami „S” za granicą (m.in. Bruksela, Paryż) i w związku z tym ośrodkami „S” w Warszawie, Gdańsku, Szczecinie, Poznaniu i Wrocławiu.

Niemal pewne jest, że Polska Korporacja Handlowa została zało­żona z myślą o uzyskaniu koncesji telewizyjnej. Według dokumen­tów PKH powstała 25 kwietnia 1994 roku, a więc już po przyznaniu koncesji Polsatowi 1 marca i przed decyzją NSA o jej zamrożeniu z 5 sierpnia.

Założyciele PKH, zdając sobie sprawę z siły kontrakcji Wałęsy, który oskarżył Solorza o tworzenie zagrożenia dla bezpie­ czeństwa państwa, liczyli na odebranie koncesji i wejście na miejsce Polsatu. Okres szczytowych działań PKH przypadł między 5 sierpnia a 21 września. Przejęcie Polonii 1 przez PKH 6 września świadczy.

0 tym, że właściciele Korporacji mieli pewność, iż NSA odbierze kon­cesję Polsatowi. Poparcie dla PKH miało zapewnić zwiększenie kapitału w sierpniu i wydanie 300 akcji serii B, które objęło 300 przedsta­ wicieli świata telewizji i polityki.

Prezesem PKH został Rudolf Skowroński. W Radzie Nadzorczej zasiadła m.in. Bożena Marta Stanescu z Financial Management Tech­ nology (FMT) – firmy związanej z FOZZ i Grzegorzem Zemkiem („Dik”37). Udziały w FMT mieli: żona Grzegorza Zemka Kamila Dorota Zemek (20 udziałów), córka Zemków Izabela (10 udziałów) 1Bożena Stanescu (10 udziałów). Grzegorz Zemek był wówczas sze­ fem Rady Nadzorczej FMT.

Co ciekawe, kiedy NSA „zamroził” koncesję dla Polsatu (co odczytywano jako szansę na koncesję dla Polo­nii 1), z PKFI wycofali się przedstawiciele FMT.
Niewykluczone, że ludzie związani z FOZZ chcieli usunąć się w cień – gdyby doszło do postępowania koncesyjnego dla Polonii 1, jej związki z FOZZ byłyby zabójcze, jednak faktycznie poprzez inne firmy Rudolfa Skowrońskiego wojskowa bezpieka miała ogromne wpływy na PKH.

Co ciekawe, Grzegorz Zemek podczas swojego pro­cesu w 2005 roku powiedział wprost:
FOZZ powstał między innymi po to, abym mógł kontynuować zada­nia zlecone mi przez wojskowe służby specjalne.

W zarządzie PKH w sierpniu zasiadali: Rudolf Skowroński jako prezes (do stycznia 1995), January Gościmski, Leonard Praśniewski i Lech Jaworowicz.
W radzie nadzorczej znaleźli się: Jacek Merkel jako przewodni­ czący (do stycznia 1995), Aleksander Makowski, Beata Tyszkiewicz, Kazimierz Morawski, Aleksander Pociej, Stanisław Jegier.

Bardzo ciekawie wyglądała również lista posiadaczy akcji A Pol­skiej Korporacji Handlowej. Znaleźli się na niej m.in. Mieczysław F. Rakowski, Romuald Szeremietiew, Leonard Praśniewski, January Gościmski, Lech Jaworowicz, Tadeusz Jastrzębski, Zbigniew Grycan, Adam Kozłowski, Holding Wars, Izba Kupców i Przemysłowców, Jerzy Krogulec, Grażyna Wencel, Beata Tyszkiewicz, Kazimierz Morawski, Marek Mikuśkiewicz, Elżbieta Wiśniewska, Anna Woźniak-Starak i Piotr Bachurski, obecnie wydawca „Gazety Warszawskiej”.

Biorąc pod uwagę archiwa komunistycznej bezpieki śmiało można powiedzieć, że dobór osób zaangażowanych w PKH nie był przypadkowy. I tak m.in. według znajdujących się w IPN dokumen­ tów January Gościmski to TW „Jan”, który działalność biznesową zaczynał już w PRL jako dyrektor w przedsiębiorstwie polonijnym „Sofa”, zajmującym się produkcją farb eksportowanych do państw zachodnich.

Po upadku PRL Gościmski znalazł się w gronie najbo­gatszych Polaków’ jako współwłaściciel Legie Ltd., kompanii importo­wej towarów luksusowych. We władzach PKH znalazł się także jego pasierb Aleksander Pociej, adwokat, senator VIII kadencji, którym został startując z list Platformy Obywatelskiej.

W radzie nadzorczej PKH, obok Aleksandra Pocieja, zasiadał ówczesny polityk Unii Wolności Jacek Merkel, późniejszy współzało­życiel Platformy Obywatelskiej, a także członek rady nadzorczej spółki ochroniarskiej kpt. Jerzego Koniecznego Konsalnet. Z dokumentów IPN wynika, że Aleksander Makowski, naczelnik Wydziału XI komunistycz­ nego wywiadu, rozpracowywał Biuro Koordynacyjne „Solidarności” za Granicą w Brukseli, z którym w latach 80. współpracował Merkel.

W latach 90. Merkel zasiadał w radzie nadzorczej Universalu – w czasie kampanii wyborczej 1993 roku firma „Dukat” należąca do prezesa Universalu przekazała pieniądze na kampanię Kongresu Libe­ ralno-Demokratycznego (we władzach którego zasiadał Jacek Mer­ kel) oraz Unii Demokratycznej.

Cztery lata później, w 1997 roku, dziennik „Zycie” ujawnił, że partnerem biznesowym Universalu był radziecki szpieg z paszportem Belize – Siergiej Gawriłow (według „Życia” jego spółka Wnieszmaszexport zajmowała się handlem bro­nią), wydalony z Polski jako persona non grata – jego nazwisko poja­wiło się w związku z zagrożeniem prowokacją ze strony rosyjskich służb specjalnych.

W zarządzie PKH zasiadał partner biznesowy Merkla, Gawriłowa i Przywieczersldego – Leonard Praśniewski, założyciel banku Leonard (zmienił on później nazwę na Bank Powierniczo-Gwarancyjny).

Kolejna osoba zasiadająca we władzach PKH a figurująca w archiwach IPN to Zbigniew Grycan, właściciel „Zielonej Budki” – według dokumentów IPN w latach 1977-1988 zarejestrowany przez kontrwywiad jako TW „Zbyszek”.

Miał on wówczas poma­gać w rozpracowaniu pracowników ambasady Wielkiej Brytanii, którym wynajmował swój segment. Z dokumentów zachowanych w IPN wynika, że bezpieka dobrze oceniała współpracę. Gry­ can wyrejestrowany został dopiero, gdy ambasada zrezygnowała z wynajmu segmentu.

W radzie nadzorczej PKH zasiadała aktorka Beata Tyszkiewicz, która w dokumentach komunistycznej bezpieki figuruje jako Kon­ takt Poufny (rejestrowana kategoria współpracy) „Ela”. Według znajdujących się w IPN dokumentów „Ela” przekazywała funkcjonariuszom bezpieki informacje na temat obcokrajowców, z którymi się spotykała.

Kazimierz Morawski, bliski wspólnik biznesowy Rudolfa Skow­rońskiego, został w roku 1968 – dzięki związaniu się z grupą mocza- rowską – sekretarzem generalnym Chrześcijańskiego Stowarzysze­ nia Społecznego, czyli grupy katolików rządowych.

Na spotkaniach z członkami ChSS w 1968 roku Morawski tłumaczył, że syjoniści „chcieli koniecznie doprowadzić do rozruchów w Polsce” i w tym celu „napuścili niepoczytalną grupę młodzieży”. W 1974 roku Moraw­ ski został prezesem ChSS.

Ostatecznie władze Polskiej Korporacji Handlowej z planów tele­wizyjnych zrezygnowały po decyzji NSA, na mocy której Polsat utrzy­ mał koncesję – władze PKH zajęły się wówczas m.in. inwestycjami na rynku nieruchomości. Sam Rudolf Skowroński zniknął w 2005 roku i ślad po nim zaginął. Jest poszukiwany listem gończym za wręczanie łapówek .

Solorz w archiwach bezpieki

W 2006 roku decyzją prof. Janusza Kurtyki, ówczesnego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, zostały „otwarte” archiwa bezpieki wojskowej i cywilnej. Badacze (w tym także dziennikarze) mogli zapo­ znać się z teczkami funkcjonariuszy służb specjalnych PRL, a także osób zarejestrowanych w ich kartotekach. Wśród nich był Zygmunt Solorz – według dokumentów zachowanych w IPN zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie „Zeg”.

“Deklaracja współpracy z SB Zygmunta Solorza (IPN BU 00221/6). „Ja, Zygmunt Solorz (Krok), zobowiązuję się zachować w tajemnicy fakt współpracy z oficerami SB. Zobowiązuję się wykonywać ustalone ze mną polecenia. Informacje będę podpisywać Zegarek.”

Służby zainteresowały się Zygmuntem Solorzem wiosną 1983 roku, kiedy ten przyjechał do Polski po uzyskaniu paszportu konsularnego wystawionego przez konsulat PRL w Wiedniu na jego rodowe nazwisko Krok (nazwisko Solorz przyjął po małżeństwie z Iloną Solorz).

Była to jego pierwsza wizyta w Polsce po blisko sześciu latach nieobecności.
Wykorzystano fakt, że młody biznesmen pojawił się w Biurze Paszpor­towym – porucznik Eugeniusz Gurba z Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Radomiu, funkcjonariusz Inspektoratu I Wojewódz­ kiego Urzędu Spraw Wewnętrznych, czyli wywiadu, przeprowadził z nim kilka rozmów sondażowych.

Służba Bezpieczeństwa stwierdziła, że Solorz ma duże możliwości wywiadowcze. Funkcjonariusze wywiadu PRL uznali, iż Solorz pomoże im rozpracować pracowników polskiej sekcji Radia Wolna Europa, korzystających z usług firmy Zygmunta Solorza – Solorz Export-Import, oraz będzie informował na temat dzia­ łalności Polskiej Misji Katolickiej w Monachium i Bawarskiego Komitetu „Solidarności.

Za szczególnie cenne uznano kontakty Solorza z szefem Misji, 1cs. Jerzym Galińskim; komunistyczny wywiad chciał także, by Solorz nawiązał kontakty z kapelanem RWE księdzem Janem Ludwicza- kiem i aktorką Barbarą Kwiatkowską-Lass, znaną z aktywnej działalno­ ści w środowiskach Polonii.

Już wtedy SB doskonale wiedziała o tym, że Zygmunt Krok posługuje się dokumentami na nazwisko Piotr Podgórski oraz Zygmunt Solorz (później do tego dojdzie nazwisko Żak, po ślubie z Małgorzatą Żak). Kontaktami z Solorzem zajmowali się trzej funk­cjonariusze peerelowskiego wywiadu (Departamentu I MSW): Henryk Bosak, Zbigniew Poławski i Eugeniusz Fulczyński.

15 lipca 1983 roku SB pobrała od Zygmunta Solorza zobowiąza­ nie o zachowaniu w tajemnicy faktu współpracy:

Ja, Zygmunt Solorz (Krok), zobowiązuję się zachować w tajemnicy fakt współpracy z oficerami SB. Zobowiązuję się wykonywać ustalone ze mną polecenia. Informacje będę podpisywać [lub: będą podpisy­ wane – aut.] Zegarek.
Z zachowanych w IPN dokumentów wynika, że Zygmunt Solorz wielokrotnie spotykał się z funkcjonariuszami wywiadu PRL i przekazywał im informacje. Sprawę zakończono i złożono do archiwum Departamentu I 28 czerwca 1985 roku.

Na początku br. z innych jednostek krajowych nadeszły informa­cje o zainteresowaniu osobą «Zega» ze strony policji RFN i Berlina Zachodniego. Ujawniony też został fakt posługiwania się przez źró­ dło sfałszowanym prawem jazdy na terenie RFN. O wyjaśnienie tej sprawy zwracał się do polskich władz administracyjnych Wydział Prawno-Administracyjny Ambasady RFN w Warszawie.

Podane powyżej fakty jak również posługiwanie się przez źródło trzema nazwiskami stanowią zagrożenie dla dekonspiracji jego współpracy z naszą Służbą. Wobec powyższego postanowiono zakończyć współ­ pracę ze źródłem kryp. «Zeg» i sprawę przekazać do archiwum Depar­ tamentu I MSW – napisał por. Andrzej Przedpełski, inspektor Wydziału XI Depar­ tamentu I MSW50. Tę decyzję zaakceptował jego przełożony wspo­ mniany wcześniej płk Aleksander Makowski.

Przeszłość Solorza była znana funkcjonariuszom Urzędu Ochrony Państwa w czasie, gdy Polsat zaczął się ubiegać o koncesję telewizyjną. W grudniu 1993 roku szefem UOP został Gromosław Czempiński, wieloletni funkcjonariusz wywiadu PRL. Jego koledzy z komunistycznej bezpieki stanowili trzon służb III RP.

Flenryk Bosak, do którego w latach 80. trafiały raporty ze sprawy „Zega”, był na początku lat 90. prominentnym działaczem SLD, mającym doskonałe kontakty z kolegami, którzy zostali funkcjonariuszami „nowych” służb.
Dziś nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego zawartość teczki Zygmunta Solorza nie została opisana w notatkach do szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Wiele poszlak wskazuje na to, że doszło do rozgrywki pomiędzy częścią tajnych współpracow­ ników a ich oficerami prowadzącymi z Zarządu II Sztabu Generalnego oraz Wojskowej Służby Wewnętrznej (większość z nich trafiła po 22 lipca 1991 roku do Wojskowych Służb Informacyjnych, które powstały w wyniku reorganizacji wojskowych służb specjalnych – Zarządu II Sztabu Generalnego oraz Wojskowej Służby Wewnętrznej).

Ci, którzy chcieli mieć realne wpływy, „postawili” na Polsat, blokując jednocześnie Innym dostęp do koncesji i naziemnej telewizji, czego klasycznym przykładem jest PKH, gdzie Grzegorz Zemek nie mial żadnych szans w rozgrywce z Dariuszem Przywieczerskim, którego Universal był udziałowcem Polsatu, czy też z Piotrem Nurowskim, który – jak już wspominaliśmy – figuruje w Raporcie z weryfikacji WSI jako tajny współpracownik wywiadu wojskowego PRL o pseudonimie „Tur”.

Partia przyjaciół Solorza

Ta nazwa funkcjonowała w mediach od 1997 roku. Od początku działalności na rynku mediów Zygmunt Solorz starał się przekonywać opinię publiczną, że Polsat jest apolityczny.

W jego otoczeniu już wtedy można było znaleźć z jednej strony wysoko postawionych ludzi dawnego aparatu komunistycznego, np. Piotra Nurowskiego, z drugiej zaś działacza Porozumienia Centrum Tade­usza Kowalczyka czy Ryszarda Czarneckiego, lidera ZChN.

Po nie­ przychylnych ocenach, jakie Polsatowi wystawili biskupi, Ryszard Czarnecki zrezygnował z kierowania redakcją katolicką, która wkrótce zakończyła swój żywot.

Pierwszym dyrektorem stacji został Wiesław Walendziak, który angażował do pracy w Polsacie osoby ze środowi­ ska kojarzonego z konserwatywno-liberalną prawicą, m.in. Jarosława Sellina. Kiedy jednak Polsat dostał koncesję, jego szefowie okazywali względy raczej rządzącej wtedy koalicji SLD-PSL.

Sygnały o tym, że Solorz stawia zdecydowanie także na polityków AWS, pojawiły się wczesną wiosną 1997 roku. W marcu działacz AWS Andrzej Anusz występujący, jak to określił Marian Krzaklewski, jako «polityk dzia­ łający na własną rękę», obwieścił, że jeden z polskich biznesmenów gotów jest kupić Stocznię Gdańską. Informacje te potwierdził czło­nek Koła Nowa Polska, Tadeusz Kowalczyk.

Ten poseł z „partii Solorza” należał do najbardziej kontrower­ syjnych polityków polskiego parlamentu. Deklarujący prawicowe przekonania Kowalczyk zakładał Porozumienie Centrum w dawnym województwie radomskim – z listy POC pełni! funkcję posła I kaden­ cji. W trakcie kadencji opuścił PC, a w 1993 roku uzyskał mandat poselski na Sejm II kadencji z ramienia Bezpartyjnego Bloku Wspie­ rania Reform.

Po rozpadzie BBWR współtworzył Partię Republikanie. Później należał do Nowej Polski i Federacyjnego Klubu Parlamentar­nego na rzecz AWS. 9 lipca 1997 roku około godz. 14.00 w Pachnowoli na trasie Radom-Puławy prowadząc lancię thema zderzył się czo­ łowo z lancią coupe, którą prowadził Mariusz S. W wypadku została ciężko ranna żona Tadeusza Kowalczyka Alicja.

Po wypadku okazało się, że samochód, którym jechało małżeństwo Kowalczyków, należał do Polsatu, gdzie pracowała żona posła. O nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku został oskarżony Mariusz S.

Z Zygmuntem Solorzem już na początku lat 90. związał się Krzysztof Turkowski – opozycjonista, współpracownik KOR, SKS we Wrocławiu i NOWej, w sierpniu 1980 roku współorganizator straj­ ków we Wrocławiu, wiceprzewodniczący Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk, a następnie rzecznik Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk, delegat na I zjazd „Soli­darności” w Gdańsku w 1981 roku.

Blisko piętnaście lat później, 22 lutego 1995 roku, Krzysztof Tur­ kowski został prezesem PAI-Filmu, a dwa lata później byl już doradcą prezesa TV Polsat, czyli Zygmunta Solorza.

[…] Tuż po wyborach [1997 roku – aut.] pojawiły się prasowe spekula­ cje o wsparciu, jakiego udzielać miał Solorz lub związane z nim firmy poszczególnym parlamentarzystom. […] W Sejmie karierę robiły określenia «lista Solorza» czy «Polska Zjednoczona Partia Solorza».

Jako politycy związani z Solorzem wymieniani byli przede wszyst­ kim posłowie AWS ze stowarzyszenia Nowa Polska założonego przez Andrzeja Anusza: Piotr Wójcik, Joanna Fabisiak, Tomasz Wełnicki. […] Za człowieka blisko związanego z Solorzem uważany jest Marek Markiewicz. Rychło pojawił się na antenie Polsatu, gdzie przez ponad półtora roku prowadził program «Sztuka informacji».

„Po odejściu z Rady [Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji – aut.] nikt nie interesował się, co się dzieje ze mną i z Maciejem Iłowiec- kim. Jedną z nielicznych osób, które zadzwoniły, był Solorz” – mówi Markiewicz.

Markiewicz opowiada, że projekt programu został wcześniej odrzucony przez telewizję publiczną jako „nieinteresujący”. Zygmunt Solorz zdecydował się na jego emitowanie.
Solorz spotyka się z najbardziej prominentnymi postaciami polskiej sceny politycznej.

Często ma to miejsce na oficjalnych imprezach, gdzie obecność szefa największej prywatnej telewizji łatwo zrozu­ mieć. Zaliczyć można do nich ostatnią rocznicę Polsatu, na której obecni byli liczni przedstawiciele rządu z premierem Jerzym Buz­kiem, czy odbywającą się cztery lata wcześniej z obecnością ówcze­ snego ministra sprawiedliwości Włodzimierza Cimoszewicza, który bal zapamiętał zapewne na długo, bo skradziono mu w czasie imprezy służbowego mercedesa. Solorz spotyka się jednak z politykami rów­ nież na prywatnych imprezach.

W lutym 2001 roku szefem Agencji Informacyjnej Polsat został Dariusz Szymczycha, były członek PZPR, rzecznik sztabu wyborczego Aleksandra Kwaśniewskiego podczas wyborów prezydenckich w 2000 roku.

Szymczycha z Polsatu odszedł wprost do polityki – w 2002 roku został sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP. W należących do Solorza firmach zatrudnienie znalazł także Krzysz­ tof Bondaryk, który w 1999 roku odszedł z hukiem ze stanowiska wiceministra spraw wewnętrznych i administracji.

Według nieoficjalnych informacji przyczyną dymisji było tworzenie Krajowego Cen­ trum Informacji Kryminalnej, w którym miano gromadzić informacje z archiwów peerelowskiej milicji, mogące kompromitować polityków.

Po odejściu z MSWiA pomocną dłoń Bondarykowi podał Zygmunt Solorz, zatrudniając go m.in. w telefonii komórkowej Era. W związku z jego pracą wybuchła afera, która zaowocowała prokuratorskim śledztwem.

[…] na przełomie lutego i marca 2005 r. Bondaryk, który właśnie roz­ począł pracę w Erze, miał się dopominać od Władysława Nai – peł­ nomocnika do spraw informacji niejawnych – informacji o zaintere­ sowaniach służb specjalnych abonentami sieci komórkowej Era GSM. Bondaryk nie miał wówczas ważnego poświadczenia bezpieczeństwa osobistego umożliwiającego dostęp do informacji niejawnych. Sam zeznał, że otrzymał je dopiero w kwietniu 2005 roku.

Podczas kon­frontacji w prokuraturze z Nają utrzymywał jednak, że informacjami niejawnymi zaczął się interesować dopiero po otrzymaniu poświad­ czenia bezpieczeństwa.

Według Nai, Bondaryk wypytywał go, czym interesowały się służby specjalne, a szczególnie, czy były zaintere­ sowane osobą właściciela Polsatu Zygmunta Solorza. W tej sprawie Bondaryk zeznawał w towarzystwie adwokata. Zasłaniał się brakiem pamięci. «Nie pamiętam, żebym pytał p. Naja o kierunki zaintere­ sowań uprawnionych organów ścigania wynikających z nadsyłanych przez nie zapytań. Nie pamiętam, żebym pytał go również o to, czy ktoś, i do jakich spraw, interesuje się osobą p. Zygmunta Solorza, właściciela Polsatu – czytamy w protokole zeznań.

Zygmunt Solorz został przesłuchany w tej sprawie 12 lipca 2007 roku. Przyznał, że zna Krzysztofa Bondaryka, który dla niego pracował.

«Nikogo nie prosiłem, by sprawdził, czy ktoś zbiera na mnie mate­ riały. Ja nie mam nic do ukrycia. Nie interesują mnie sprawy związane z polityką» – zeznał Solorz. […] Krzysztof Bondaryk przejął władzę w ABW wkrótce po wygranych przez Platformę wyborach jesienią 2007 roku.

Początkowo był jedynie pełniącym obowiązki szefa. For­ malnie jako nowy szef Agencji rozpoczął urzędowanie 16 stycznia 2008 roku. Dwa tygodnie później prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie wycieku z Ery «wobec braku ustawowych znamion czynu zabronionego.

Wiele faktów związanych z funkcjonowaniem Polsatu wyszło na jaw podczas afery Rywina, która zaczęła się od korupcyjnej propozycji, jaką w lipcu 2002 roku złożył kierownictwu spółki Agora (wydawcy „Gazety Wyborczej”) znany producent filmowy Lew Rywin – według dokumentów IPN w łatach 1982-1986 zarejestrowany przez Depar­ tament II MSW jako tajny współpracownik o pseudonimie „Eden”63.

Jego zadaniem było wówczas m.in. donoszenie na pracowników amerykańskich stacji telewizyjnych, którzy relacjonowali wizytę papieża w Polsce.

Propozycja padła w kontekście projektu nowej ustawy o radiofonii i telewizji opracowywanej przez rząd Millera, a ściślej zawartego w nim przepisu antykoncentracyjnego, zabraniającego firmie posia­ dającej ogólnopolski dziennik posiadania stacji telewizyjnej.

W prak­tyce ten ogólny przepis dotyczył głównie «Agory», która nie ukry­ wała, że jest zainteresowana kupnem udziałów w telewizji «Polsat a jej przedstawiciele wiosną 2002 r. prowadzili w kręgach rządowych aktywny lobbing na rzecz nadania ustawie pożądanego przez nich kształtu.

W czerwcu 2002 r., po spotkaniu Millera z przedstawicie­ lami prywatnych mediów, wydawało się, że premier – pod silnym naciskiem środowiska «Gazety Wyborczej» – podjął decyzję o wycofa­ niu się rządu z antykoncentracyjnych zapisów. Później jednak okazało się, że w projekcie, który miał być przedmiotem obrad rządu, znów znalazł się wymierzony w «Agorę» kluczowy zwrot «lub czasopisma».

Tymczasem Rywin, najpierw w rozmowie z prezes «Agory”» Wandą Rapaczyńską, a następnie podczas spotkania z Adamem Michnikiem 22 lipca, sformułował propozycję nadania ustawie takiego kształtu, który pozwoliłby «Agorze» na kupno «Polsatu».

W zamian, wystę­ pując w imieniu anonimowej, ale mającej wedle niego poparcie pre­ miera «grupy trzymającej władzę», domagał się 17,5 min dolarów dla swoich mocodawców, dla siebie stanowiska prezesa «Polsatu», a dla Leszka Millera życzliwości ze strony «Gazety Wyborczej».

Sprawa zakończyła się ogromnym skandalem, upadkiem potęgi „GW” i powołaniem komisji śledczej.

Kolejnym wstrząsem, który osłabił Polsat, było ogłoszenie Raportu z weryfikacji WSI oraz informacje dotyczące znajdujących się w IPN dokumentów na temat Zygmunta Solorza. Te wstrząsy mocno nadwyrężyły wizerunek Polsatu, ale nadal jest on jednym z głównych graczy na multipleksowym polskim rynku telewizyjnym.

Liga Świata • archiwaipn.hvs.pl

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Polsat, telewizja służb specjalnych została wyłączona