■■ KE mocno się „napracowała”, żeby Brytyjczycy zagłosowali …

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 20 czerwca 2016

Już w najbliższą środę Brytyjczycy zagłosują za tym czy satysfakcjonuje ich porozumienie jakie wynegocjował ich premier David Cameron z UE i chcą pozostać w Unii czy też wręcz przeciwnie nie są nim usatysfakcjonowani i zdecydowali się ją opuścić.

Sondaże na kilka dni przed dniem referendum przynoszą sprzeczne informacje, są takie które pokazują 2-3 punkty przewagi zwolenników pozostania w UE nad przeciwnikami, są też takie które prezentują podobną przewagę zwolenników Brexitu nad jego przeciwnikami.

Jest ciągle kilkanaście procent niezdecydowanych więc pewnie dopiero po dokładnym policzeniu oddanych głosów, będzie jasne jak ostatecznie zdecydowali Brytyjczycy ale nie ulega wątpliwości, że przez kilka ostatnich miesięcy Komisja Europejska pod wodzą Jean Claude Junckera naprawdę się mocno „napracowała”, żeby ich zachęcić do opuszczenia UE.

Najpierw były kilku miesięczne negocjacje Komisji i Rady z Davidem Cameronem w sprawie warunków, które gotowa jest zaakceptować W. Brytania i pozostałe kraje UE aby ten kraj jednak w Unii został.

Przypomnijmy, że Cameron zabiegał o zmiany w prawie europejskim w 4 obszarach, wypracowania zasad współpracy pomiędzy krajami strefy euro, a krajami członkami UE, posługującymi się walutami narodowymi, wzmocnienia konkurencyjności, rynku wewnętrznego i ograniczenia ciężarów regulacyjnych, oraz zachowania suwerenności państw i zwiększenia roli ich parlamentów narodowych, wreszcie pomocy socjalnej dla imigrantów przybywających do W. Brytanii.

Nie ulega wątpliwości, że 3 pierwsze postulaty Camerona adresowane do Rady leżały w dobrze pojętym polskim interesie więc starając się o zmiany w prawie europejskim premier W. Brytanii pracował także dla naszego kraju.

Wszystko wskazuje na to, że Polska będzie posługiwała własną walutą jeszcze przez długie lata, więc wynegocjowanie porozumienia, że tego typu kraje nie będą dyskryminowane przez rozwiązania przyjmowane dla krajów strefy euro jak najbardziej służy naszym interesom.

Podobnie było z dążeniem W. Brytanii do ograniczenia ciężarów regulacyjnych (nowe pomysły regulacyjne rodzą się w głowach tysięcy urzędników Komisji Europejskich bardzo często), co powinno służyć poprawie funkcjonowania rynku wewnętrznego UE, a tym samym wzmocnienia konkurencyjności poszczególnych gospodarek krajów członkowskich.

Trzeci postulat Camerona zachowania suwerenności państw narodowych i zwiększenie roli parlamentów krajowych w unijnych decyzjach to także rozwiązanie służące polskim interesom.

Najbardziej drażliwe z punktu widzenia polskich interesów były oczekiwania Camerona co do redukcji pomocy socjalnej dla imigrantów ze względu na około 1 milion Polaków przebywających w W. Brytanii.

Ale ostatecznie Cameron zgodził się, że ograniczenia jakie chce wprowadzić w zakresie pomocy socjalnej będą dotyczyły tylko nowo przybywających imigrantów (wszyscy ci którzy do momentu referendum znajdą się w W. Brytanii będą korzystali z tej pomocy na dotychczasowych zasadach), redukcje miałyby dotknąć zasiłków tylko dla dzieci, które przebywają na przykład w Polsce a ich rodzic albo rodzice pracują w W. Brytanii.

Rząd Beaty Szydło godząc się na te wszystkie warunki, włożył ogromnie dużo do porozumienia z W. Brytanią i spowodował, że David Cameron miał z czym wrócić do kraju, żeby przekonywać Brytyjczyków do pozostania w UE.

Mimo tego porozumienia KE w ostatnich miesiącach mocno się „napracowała”, żeby Brytyjczyków do pozostania w UE jednak zniechęcić.

Jednym z najbardziej spektakularnych posunięć KE w tym zakresie była „szalona” propozycja aby karać kraje UE za nieprzyjmowanie imigrantów. KE zaproponowała tzw. mechanizm korekcyjny do zasad dublińskich regulujących funkcjonowanie strefy z Schengen. Zakłada on wprowadzenie stałego systemu dystrybucji imigrantów, który byłby uruchamiany w sytuacji kryzysowej, gdy do jakiegoś kraju UE napłynie duża ich liczba o 50% większa od ustalonego górnego progu, ustalanego między innymi na podstawie wysokości PKB i ilości mieszkańców dla każdego kraju członkowskiego.

Gdyby jednak jakiś kraj nie chciał przyjmować odpowiedniej liczby imigrantów wynikającej z tego algorytmu, to może on odstąpić na jeden rok od udziału w ich relokacji jednak musiałby zapłacić 250 tysięcy euro za każdego z nich. Środki te miałyby być przeznaczone dla krajów, które tych imigrantów będą przyjmować i ponosić koszty z tym związane.

Brytyjczycy ze zdumieniem obserwowali i ciągle obserwują szykany instytucji UE (Komisji, Parlamentu) wobec Polski, kraju który przecież znają jako kraj w pełni demokratyczny, a którego obecnemu rządowi te instytucje zarzucają łamanie demokracji tak naprawdę na podstawie doniesień niektórych zagranicznych mediów.

Takie działania instytucji europejskich szczególnie Komisji, mogą mieć wpływ na glosowanie w najbliższą środę szczególnie osób ciągle niezdecydowanych, nikomu bowiem nie podobają się ani absurdalne propozycje kar, czy próba głębokiej ingerencji instytucji unijnych w funkcjonowanie jakiegokolwiek kraju członkowskiego.
Jeżeli więc ostatecznie minimalnie przeważą zwolennicy Brexitu to będzie to głównie „zasługa” ostatnich działań Komisji pod wodzą Jeana Claude Junckera.

Zbigniew Kuźmiuk • naszeblogi.pl
fot. FreeImages.com

Advertisements

Możliwość komentowania ■■ KE mocno się „napracowała”, żeby Brytyjczycy zagłosowali … została wyłączona