■■ Wybrali święty spokój

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ wywiady by Maciejewski Kazimierz on 8 lipca 2016

Z Elżbietą Borowską, posłem Ruchu Kukiz’15, członkiem sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą, rozmawia Rafał Stefaniuk

Nie dojdzie do nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w dniu 11 lipca, a więc w 73. rocznicę apogeum rzezi wołyńskiej. Zdecydowali o tym przedstawiciele władz Sejmu z PiS, Platformy i Nowoczesnej. Jest Pani zaskoczona takim obrotem sprawy?

– Miałam nadzieję, że 11 lipca jednak uda nam się zebrać. Myślałam, że skoro termin tego posiedzenia przypada już po szczycie NATO, to Prawo i Sprawiedliwość się zreflektuje i da nam okazję do przegłosowania uchwały, którą samo napisało. Nie miałam złudzeń co do tego, że podejmiemy kwestię ustawy Kukiz’15, ale liczyłam na uchwałę o ludobójstwie na Wołyniu w symbolicznym 11 lipca. Sprawie towarzyszą inne skandaliczne wątki. Jestem członkiem Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Ukrainy. W środę odbywało się zebranie organizacyjne przed planowanymi na 16 i 17 lipca we Lwowie wspólnymi obradami polskiego i ukraińskiego parlamentu i usłyszałam, że nie ma przeszkód do jego przeprowadzenia, bo nie przyjęto uchwały o ludobójstwie. Takie słowa padły i dlatego nie zamierzam w nich uczestniczyć. Kresowianie 27 lat czekali na to, że w wolnej Polsce otwarcie powie się, że na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej dochodziło do ludobójstwa. Zostali oni oszukani i jest mi z tego powodu bardzo przykro. W zeszłym roku podczas Światowego Zjazdu i Pielgrzymce Kresowian na Jasną Górę było wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości, w tym roku nie było żadnego, mimo że obiecywali, że się tam pojawią.

Zamiast ustawy ma być uchwała i nie 11 lipca, a na posiedzeniu, które rozpocznie się 19 lipca. To znacznie wpłynie na obniżenie rangi wydarzenia.

– Uchwała jest jednorazowym wyrażeniem woli parlamentu – tylko i wyłącznie. Ustawa mogłaby wprowadzić „Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa, dokonanego przez OUN-UPA”, który byłby narodowym świętem obchodzonym centralnie. Upamiętnienie ofiar byłoby godne. Posłowie PiS często twierdzą, że święta można wprowadzać uchwałą. Tylko proszę spojrzeć, jak jest obchodzony Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” wprowadzony ustawą, a jak Dzień Sybiraka ustanowiony uchwałą. Różnica jest widoczna. Myślę, że tylko kilka procent osób w Polsce wie, kiedy Dzień Sybiraka jest obchodzony. Z kolei w pamięci społeczeństwa utrwaliło się, że 1 marca wspominamy Żołnierzy Wyklętych. Historię ludobójstwa na Wołyniu ukrywało się przez wiele lat. W szkole na wszystkich poziomach nie znajdziemy informacji na ten temat. Nie dowiemy się, jak doszło do zbrodni, jaki miała przebieg i że sprawcami byli bandyci z UPA i ukraińska ludność cywilna. W zamian tego słyszymy w Sejmie z ust wiceministra Jarosława Sellina, że zarzuty za zbrodnię wołyńską powinniśmy ukierunkować w stronę Sowietów. Nie mogę zgodzić się na takie traktowanie sprawy. Byłabym w stanie zrozumieć wszystko, gdyby Prawo i Sprawiedliwość wzorem Platformy Obywatelskiej nie podejmowało tej kwestii. Ale oni obiecali Kresowianom, że doprowadzą tę sprawę do końca. W tym momencie przehandlowali ją w politycznym targu.

Jarosław Sellin dawał także do zrozumienia, że niepodległość Ukrainy jest ważniejsza niż prawda o Wołyniu.

– Właśnie te słowa wyjątkowo mną wstrząsnęły. Nie da się budować stosunków polsko-ukraińskich na kłamstwie. Wiceminister Sellin twierdził także, że przyznanie się Ukraińców do ludobójstwa jest procesem, na który potrzebują czasu. Tak, na Ukrainie odbywa się proces, ale jest to tworzenie kraju neobanderowskiego. Władze Ukrainy stworzyły specjalne wytyczne mówiące o tym, w jaki sposób powinno się uczyć dzieci o Stepanie Banderze i Romanie Szuchewyczu. Podczas akademii szkolnych dzieci ubierane są w czarno-czerwone barwy i śpiewają m.in. pieśń „Ja, Banderowiec!”. Ukraina buduje kult ludobójców, a rząd z tym nic nie robi. Na polskiej szkole im. św. Marii Magdaleny we Lwowie rada miejska umieściła tablicę ku czci Romana Szuchewycza. Ukraińcy konsekwentnie niszczą oznaki polskiej bytności. Bagatelizuje to szef MSZ Witold Waszczykowski, który w wywiadzie dla Kresy.pl stwierdził, że nie dostrzega postępującego kultu Bandery za naszą wschodnią granicą.

Od dawna porusza się problem podejścia Ukrainy do Polski w najnowszej historii. Wydaje się, że to tylko nam zależy na dobrych relacjach.

– Ukrainie daliśmy duży kredyt zaufania. Wspieraliśmy ją podczas pomarańczowej rewolucji oraz rewolucji na Majdanie. Przyznajemy jej bezzwrotne pożyczki na olbrzymie sumy, a przecież sami nie mamy pieniędzy na pielęgniarki czy dożywianie dzieci. Nie może być tak, że dajemy miliony za darmo, nie oczekując nic w zamian. Andrzej Duda w maju zeszłego roku, a więc zanim został prezydentem, obiecywał, że nie będzie nic za darmo w stosunkach z Kijowem. W tym momencie dajemy im wszystko i jeszcze kłamiemy na temat własnej historii.

Łączyłaby Pani niechęć partii rządzącej do podjęcia kwestii rzezi wołyńskiej ze szczytem NATO? Ukraina jest promowana przez polską dyplomację.

– Obie sprawy się łączą. W Truskawcu na Ukrainie, a więc tam, gdzie przed wojną z rąk ukraińskich nacjonalistów zginął polski poseł Tadeusz Hołówko, doszło do spotkania marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego z Andrijem Parubijem i Jurijem Szuchewyczem, synem Romana Szuchewycza. Ustalono, że przed szczytem NATO nie będzie ustawy czy uchwały oddającej cześć ofiarom Wołynia. To jest skandal, że marszałek Sejmu negocjuje z synem zbrodniarza sprawę Wołynia.

Rafał Stefaniuk • naszdziennik.pl
fot. Mateusz Marek / Nasz Dziennik

Advertisements

Możliwość komentowania ■■ Wybrali święty spokój została wyłączona