■■ Zygmunt Miernik idzie do więzienia. Aż na 10 miesięcy. Za rzucenie tortem w sędzię podczas procesu Kiszczaka…

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 25 Lipiec 2016

„Ogłoszę strajk głodowy”

Trzy lata temu podczas rozprawy w sprawie zawieszenia procesu Czesława Kiszczaka Zygmunt Miernik rzucił tortem w sędzię Annę Wielgolewską. W pierwszym procesie został za to skazany na dwa miesiące bezwzględnego więzienia. W kwietniu b. r. sąd kolejnej instancji podwyższył wyrok do 10 miesięcy bezwzględnego więzienia.

Zdaniem Miernika za to, że zapytał sądzących go sędziów, czy poddali się weryfikacji.
Chciałbym wiedzieć, czy ci sędziowie są uczciwi, kto siedzi za stołem, człowiek czy świnia.

Pierwszemu wyrokowi towarzyszyła kara porządkowa w wysokości 14 dni aresztu, bo skazany po wyjściu z sali skomentował wyrok:
„Czegóż można oczekiwać od czerwonej szmaty?”.

Zaraz po tym podeszli do mnie policjanci i powiedzieli, że jestem zatrzymany pod zarzutem obrazy sędzi.

Kara została wykonana.

10 miesięczny wyrok skazany ma rozpocząć odbywanie kary równo za tydzień, 1 sierpnia 2016 roku. Ma już nakaz zgłoszenia się do zakładu karnego:

Zygmunt Miernik tak mówi o sprawie:

Zostałem skazany za „protest tortowy”, czyli za protest przeciwko sędziom, którzy skutecznie uniemożliwiali osądzenie zbrodniarzy stanu wojennego. Przez 30 lat nikt nie został praktycznie osądzony. Tortem dostała sędzia, która chciała utajnić rozprawę Kiszczaka.

Dodaje, że to się zmieniło po „proteście tortowym”:

Po tym zdarzeniu jednak Kiszczak został skazany wyrokiem prawomocnym. Odnosząc się ataku na sędzię, Miernik mówi tak:
Ani nie potwierdzam, że rzuciłem tortem, ani nie zaprzeczam. Tego nikt nie udowodnił, jest to proces poszlakowy, gdyż nie ma twardych dowodów, kto rzuci. Gdyby mi to udowodniono, byłbym dumny, bo dzięki temu wyrokowi jednak wskazaliśmy układ sądów komunistycznych, które chronią tych zbrodniarzy. To jest drugie, trzecie pokolenie sędziów, którzy skazywali Żołnierzy Wyklętych.

Pytany, czy uważa rzucenie tortem w przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości, odpowiada:

To było jak najbardziej uzasadnione. Wywołało lawinę dyskusji nad wymiarem sprawiedliwości i niesprawiedliwości społecznej. Proszę porównać mój wyrok, a więc 10 miesięcy bezwzględnego więzienia, z wyrokiem generała Kiszczaka, który odpowiadał za śmierć niemal 100 osób. On dostał dwa lata w zawieszeniu po kilkunastu latach procesu. Mnie osądzono dużo szybciej za to, że ośmieliliśmy się podnieść rękę na wymiar niesprawiedliwości społecznej. To był akt uświadomienia społeczeństwu co się dzieje.
Jak inaczej mieliśmy to przekazać? Wszyscy są zagonieni, informacje dotyczące wymiaru niesprawiedliwości były blokowane. A my uważamy, że zbrodnie nieukarane rodzą nowe zbrodnie. Jeśli nie rozliczymy zbrodni komunistycznych, to się może powtórzyć.
Kiszczak nie mógł być sądzony, a wypoczywał aktywnie na daczy, chodził na zakupy! Sąd nie reagował.

Czy jednak jego zdaniem jakikolwiek atak fizyczny na sędziego jest dozwolony?

To był bardzo przemyślany akt. Długo zastanawialiśmy się jak pokazać opinii publicznej co dzieje się w wymiarze sprawiedliwości, jak chroni się zbrodniarzy, jak ten świat jest skonsolidowany, jak dba o swoich wujków, ojców, dziadków, ciotki, jak bezczelne są to zachowania. Nie chcieliśmy nikomu zrobić krzywdy, nie chcieliśmy zniszczyć sali, dlatego wybraliśmy tort.

Miernik skarży się, że sprawę rozpatrywał ten sąd, w którym rzucono tortem, a więc „sąd sądzi we własnej sprawie”. Jego wniosek o wyłączenie składu sędziowskiego został odrzucony. Podkreśla, że nie został wpuszczony na ogłoszenie wyroku we własnej sprawie.
Miernik uważa, że skazanie go aż na 10 miesięcy bezwzględnego więzienia to próba zastraszenia społeczeństwa, by nie krytykowało wymiaru sprawiedliwości.

Teraz ma się stawić w więzieniu.

Na pewno to uczynię. Nie będę prosił o łaskę prezydenta, ponieważ czuję się niewinny. Protesty społeczne są dozwolone, z protestów nie jest wyłączony sąd. Sędziowie na siłę kneblują nam usta. Już w więzieniu prawdopodobnie ogłoszę strajk głodowy.

Czy Miernik musi więc pójść do więzienia? W zeszłym tygodniu spotkał się w Sejmie z posłami prof. Jackiem Kurzępą, Andrzejem Melakiem, Januszem Sanockim. Sprawą zainteresował się także Kornel Morawiecki. Efektem ma być interpelacja do ministra sprawiedliwości z prośbą o kasację sprawy.

Miernik przyznaje, że ma sporo procesów: za protesty związane z komunistycznymi pomnikami, za obrazy sądów. W mediach można znaleźć informacje, że także za sprawę podważonych przez prokuraturę podpisów pod kandydaturą Adama Słomki na prezydenta.

Miernik jest związany z Konfederacją Polski Niepodległej Adama Słomki, reprezentuje też ruch „Niezłomni” oraz Obywatelski Ruch Obrony Bezrobotnych. O swoim życiorysie mówi tak:

Byłem ajentem punktu skupu surowców wtórnych i dobrze zarabiałem gdy wybuchła „Solidarność”. Nie zgadzałem się z tamtą rzeczywistością. Zaangażowałem się. Później było internowanie na 4 miesiące, ukrywanie się, brak pracy, później własna firma, dość duża. Nadepnąłem jednak komuś na odcisk, i wsadzono mnie na minę. Zbankrutowałem. Teraz jestem bezrobotny.

Cisną się na usta pytania: czy naprawdę wyrok bezwzględnego więzienia za rzucenie tortem jest koniecznością? Czy wymiar sprawiedliwości w tym wypadku wymierza sprawiedliwość, czy może jednak się tylko mści?

wPolityce.pl

Comments Off on ■■ Zygmunt Miernik idzie do więzienia. Aż na 10 miesięcy. Za rzucenie tortem w sędzię podczas procesu Kiszczaka…