■■ Wybuch gazu w Gdańsku mógł być akcją tajnych służb, bo układa się w ciąg nielegalnych operacji wokół akt Bolka

Posted in ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 10 sierpnia 2016

To historia jak z sensacyjnego filmu, ale historia tragiczna i przerażająca zarazem. Przerażająca ze względu na kulisy funkcjonowania III RP, szczególnie za prezydentury Lecha Wałęsy. Ale po kolei.

Oto prof. Sławomir Cenckiewicz ujawnił 9 sierpnia na Facebooku, że po prawie roku starań odtajniono prokuratorskie akta dotyczące sprawy Zbigniewa Grzegorowskiego. Jak napisał prof. Cenckiewicz: „zaufanego SB-eka Wałęsy, później UOP-owca, a teraz funkcjonariusza ABW”. W aktach sprawy Grzegorowskiego znajdował się jego wniosek dowodowy, złożony we wrześniu 2005 r. Wniosek dotyczył dokumentów znalezionych w kwietniu 1995 r. w gruzowisku zawalonego bloku, w którym mieszkał m.in. ppłk Adam Hodysz, były oficer SB współpracujący z antykomunistyczną opozycją, za co został skazany na 6 lat więzienia (siedział w areszcie z mordercą księdza Jerzego Popiełuszki – Grzegorzem Piotrowskim). Grzegorowski wspomina o znalezionych aktach sprawy obiektowej „Jesień 70” oraz innych materiałach SB. O znalezisku miało powiadomić jego „osobowe źródło informacji”, a stosowny meldunek trafił potem do centrali Urzędu Ochrony Państwa w Warszawie. Grzegorowski sugeruje, że materiały znajdowały się w mieszkaniu ppłk. Hodysza. Dodajmy, że te materiały dotyczyły przede wszystkim tajnego współpracownika SB „Bolka”.

Gaz wybuchł w bloku, gdzie mieszkał ppłk Hodysz nad ranem 17 kwietnia 1995 r. Zginęły 22 osoby, a potem jeszcze jedna zmarła w szpitalu. O spowodowanie wybuchu obwiniono jednego z mieszkańców, który nie przeżył katastrofy. Ale to tylko hipoteza, do dziś nie udowodniona. Prof. Cenckiewicz napisał, że pracując nad sprawą TW Bolka i książką „SB a Lech Wałęsa” rozmawiał z ludźmi (całkiem poważnymi) mówiącymi, że „wybuch gazu w Gdańsku był operacją UOP, zaś ofiary niezamierzonym wypadkiem przy pracy. (…) Upozorowali wybuch gazu, żeby wyprowadzić później wszystkich mieszkańców i wejść do mieszkania Hodysza. Przesadzili, budynek się zawalił i zginęli ludzie. Ale do mieszkania i tak weszli”.

Adam Hodysz nigdy nie chciał o tym mówić. Nic dziwnego. Nie dość, że za komuny przesiedział ponad trzy i pół roku w więzieniu, to w III RP także nie miał lekko. Choć w 1992 r. został szefem delegatury UOP w Gdańsku, nieco ponad rok później stamtąd wyleciał. Lech Wałęsa i jego ówczesne otoczenie pozbyli się Hodysza za to, że pod koniec maja 1992 r. przekazał Antoniemu Macierewiczowi akta TW Bolka. Poza tym przeszkadzała im wiedza Hodysza o agencie Bolku. Hodysz wrócił do służby za rządów AWS, a po przejęciu władzy przez SLD przeszedł na emeryturę. Ale o wybuchu gazu w 1995 r. oraz o TW Bolku i jego aktach konsekwentnie potem milczał. Powiedział tylko tajemniczo, że „ledwie uszedł z życiem”, więc woli z tymi sprawami nie mieć nic wspólnego.

W 1995 r. Lech Wałęsa przygotowywał się do walki o drugą kadencję prezydencką. Przed rozpoczęciem kampanii wyborczej z udziałem tajnych służb gorączkowo likwidowano wszelkie ślady zapisane w dokumentach, a dotyczące TW Bolka, jakie jeszcze gdzieś pozostały. Żeby nie można było ich użyć w kampanii i pokazać czarno na białym – choćby własnoręcznie pisanych donosów. Akcja prowadzona w 1995 r. była tylko zamknięciem operacji ciągnącej się od kilku lat.

W lipcu lub sierpniu 1992 r. ówczesny prezydent Lech Wałęsa dostał z UOP akta TW Bolka, a zwrócił je we wrześniu 1992 r. Akta wróciły zdekompletowane. Ponownie Wałęsa wypożyczył je we wrześniu 1993 r., już po dojściu SLD do władzy. Potem ówczesny szef MSW Zbigniew Siemiątkowski sporządził rejestr tego, co z akt zniknęło. Bo zniknęły kolejne dokumenty, a poza tym próbowano zacierać ślady po akcji czyszczenia „kwitów” sprzed roku. Lech Wałęsa wszystkiemu zaprzeczał, ale akta zostały wyczyszczone i to wtedy, gdy były u niego. W obiegu znajdowały się jednak różne kopie, które też próbowano przejąć i przede wszystkim zajął się tym UOP.

W lutym 2007 r., gdy byłem naczelnym „Wprost”, w tym tygodniku ukazał się artykuł o specjalnej operacji przejęcia takich kopii, będących w posiadaniu byłego oficera SB Jerzego Frączkowskiego, później przedsiębiorcy. W lutym 1993 r. funkcjonariusze UOP wciągnęli Frączkowskiego w operację zakupu uranu. Transakcja była prowokacją tajnych służb zorganizowaną po to, by wejść do mieszkania Frączkowskiego i wykraść teczki SB, co stało się 5 marca 1993 r. W zalakowanej przesyłce wykradzione dokumenty trafiły do gdańskiej delegatury UOP, a stamtąd zostały przewiezione (pod ochroną żołnierzy Gromu) do Warszawy, a konkretnie do kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. I nikt już ich później nie widział.

Nie ma bezpośrednich dowodów na to (przynajmniej na razie), że wybuch gazu w bloku, gdzie mieszkał ppłk Adam Hodysz był skutkiem operacji tajnych służb, wszystko jedno, czy zamierzonym czy ubocznym. Jednak wybuch gazu akurat w tym bloku i w tym czasie jest co najmniej bardzo dziwny. Można mówić o przypadku, ale przypadki też mają granice.

Tym bardziej że tajne służby robiły wszystko, by pomóc Lechowi Wałęsie znaleźć i przejąć wszelkie dokumenty dotyczące TW Bolka. Angażowały się w operacje absolutnie skandaliczne, a wręcz nielegalne. Bo nie chodziło o interes państwa, tylko interes Lecha Wałęsy.

Jeśli przez kilka lat tajne służby prowadziły nielegalne operacje i nikomu włos nie spadł z głowy, a wręcz zaangażowani w nie funkcjonariusze byli nagradzani, to mogły się bardzo rozzuchwalić i stracić wszelkie hamulce. Wtedy ryzykowanie życiem przypadkowych ludzi jest nie tylko wyobrażalne, ale i bardzo prawdopodobne. Takie rzeczy działy się w wielu krajach i dotyczyły wielu służb.

Wybuch gazu mógł być zaplanowaną akcją, tyle że skutki przeszły wszelkie wyobrażenia. Nie wiem, czy tak było, ale polskie państwo musi zrobić wszystko, żeby to wyjaśnić. Bo jeśli tak było, mielibyśmy do czynienia z niewyobrażalnym bezprawiem i straszną zbrodnią.

Stanisław Janecki • wpolityce.pl
fot. Fratria

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Wybuch gazu w Gdańsku mógł być akcją tajnych służb, bo układa się w ciąg nielegalnych operacji wokół akt Bolka została wyłączona