■■ Krzysztof Wyszkowski: „Lechowi Wałęsie bardzo zależało na tym, żeby te dokumenty przechwycić”

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, Wyszkowski Krzysztof by Maciejewski Kazimierz on 14 Sierpień 2016

Ta sprawa jest znana od samego początku. Od razu podejrzewano, że to był atak na Hodysza, który posiadał dokumenty obciążające Lecha Wałęsę — mówi w rozmowie z „Super Expressem Krzysztof wyszkowski, członek kolegium IPN, komentując wydarzenie w 1995 roku.

W jednym z gdańskich bloków doszło do wybuchu gazu. Zginęły 22 osoby.

Prawda o tym wybuchu była dokumentowana przez władzę. Natomiast ulica wiedziała, że wersja przedstawiana przez rządzących jest oparta na nieprawdziwych przesłankach. Lechowi Wałęsie bardzo zależało na tym, żeby te dokumenty przechwycić. To zostało historycznie potwierdzone — twierdzi Wyszkowski w wywiadzie udzielonym „Super Expressowi”.

Jak przypomina Krzysztof Wyszkowski, Lech Wałęsa, bezpośrednio po tym wybuchu, pytany był o brak oficjalnej reakcji na to wydarzenie.

W telewizyjnym programie stwierdził, że osobiście brał udział w odgruzowywaniu w celu poszukiwania ofiar. Podkreślił, że nie był bezczynny. Podobno Wałęsa miał być w przebraniu, żeby z siebie nie czynić obiektu zainteresowania — mówi „Super Expressowi” Wyszkowski. Jak twierdzi były opozycjonista, Hodysz – jako doświadczony pracownik służb specjalnych – wiedział, że prawda ma przeciwników. Z tego powodu zabezpieczył „dokumenty, które poświadczały agenturalność Wałęsy”.

Jak podkreśla Krzysztof Wyszkowski, zaprzeczenia gen. Czempińskiego są niewiarygodne.

Osobiście brał udział w dostarczaniu Wałęsie dokumentów poświadczających jego agenturalność. Powinien ponieść odpowiedzialność za zaginięcie tych akt. Śledztwo w tej sprawie nic nie dało i nie zakończyło się procesem sądowym — podkreśla były działacz opozycyjny, dodając że Wałęsę ochronił immunitet.

Wskazuje też, że nie można wierzyć gen. Czempińskiemu ani Urzędowi Ochrony Państwa.

W UOP dominowali funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, która była wydziałem KGB w PRL. Znam inne operacje UOP, z których nie pozostało ani śladu — mówi Wyszkowski „Super Expresowi”, podkreślając że teraz, po zmianie władzy, poprosił ABW o zbadanie poważnych operacji UOP z lat 90.

Członek kolegium IPN wskazuje, że sprawę dokumentów, które miały zaginąć po wybuchu w Gdańsku, trzeba dogłębnie wyjaśnić.

Proces Zbigniewa Grzegorowskiego był tajny, więc nie było dostępu do dokumentacji, mówiącej o wybuchu w gdańskim bloku. A proces Grzegorowskiego dotyczył kradzieży akt dokumentujących współpracę Lecha Wałęsy z SB. W tym procesie Grzegorowski umieszcza informację, że UOP był zainteresowany dokumentami, które znajdowały się w mieszkaniu Hodysza. To jest informacja, którą prokuratura już dawno powinna wyjaśnić — podkreśla Krzysztof Wyszkowski.

Super Express, wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Comments Off on ■■ Krzysztof Wyszkowski: „Lechowi Wałęsie bardzo zależało na tym, żeby te dokumenty przechwycić”