■■ PONAD NAMI SUFIT, CZYLI TALMUDYZACJA PRAWA W POLSCE

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 26 Wrzesień 2016

Tytułowa talmudyzacja prawa to określenie niezwykle trafne i powracające zawsze wtedy, kiedy opinia publiczna wpada w osłupienie po kolejnych wyrokach sądów urągających poczuciu sprawiedliwości, zdrowemu rozsądkowi i chłopskiemu rozumowi, czyli zwykłej logice. Takich wyroków w III RP usłyszeliśmy już mnóstwo.

Nie dało się wsadzić za kratki komunistycznych zbrodniarzy ani skorumpowanej posłanki z PO Beaty Sawickiej, która dzięki dokonanemu przez CBA nagraniu na oczach całej Polski przyjmowała łapówkę. Jednym z najbardziej kuriozalnych uzasadnień wyroku w III RP było to wygłoszone przez sędzię Agnieszkę Matlak, która opublikowanie prawdziwych informacji o Adamie Michniku oraz opisanie przez byłego dziennikarza „GW” Stanisława Remuszkę historii powstania i sprywatyzowania „Gazety Wyborczej” określiła jako „sprzeczne z zasadami współżycia społecznego”. Warto przytoczyć całe zdanie tego wiekopomnego uzasadnienia: „Negatywne treści na temat Adama Michnika, redaktora naczelnego »Gazety Wyborczej« oraz wydawcy tej gazety Agory S.A., są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego”. Jednym słowem, zgodnie z wyrokiem sądu o Michniku można mówić i pisać dobrze albo wcale.

Dzisiaj trwa w najlepsze afera reprywatyzacyjna i wiele rozgrzanych prawicowych głów twierdzi, że już tym razem złodzieje w białych kołnierzykach trafią za kratki, bo rządzi Prawo i Sprawiedliwość. Warto w tym miejscu jeszcze raz powrócić do sędzi Agnieszki Matlak. Otóż w 2006 r. ogłosiła ona korzystny dla Wojciecha Jaruzelskiego wyrok w sprawie wytoczonej mu przez Jana Przedpełskiego, który był prawnym spadkobiercą przedwojennego właściciela willi na Mokotowie, którą komuniści na mocy dekretu Bieruta mu odebrali i ulokowali tam zbrodniarza Jaruzelskiego z rodziną. Przypominam, że w 2006 r. rządził PiS i jak widać, niewiele mógł zrobić. Zbrodniarz zachował swój łup, a blisko 100-letni powstańcy warszawscy czy żołnierze września ’39 są dzisiaj wyrzucani z kamienic przejętych przez prawniczo-urzędniczą mafię. Tak wygląda sprawiedliwości w III RP.

Jednym z „bohaterów” obecnej afery reprywatyzacyjnej jest znany warszawski prawnik. Wszystkim niepoprawnym optymistom wierzącym, że w końcu nadejdzie sprawiedliwość, chcę zwrócić uwagę na ten krótki fragment wywiadu, jakiego mecenas ten udzielił „Gazecie Prawnej”: „Toczy się obecnie postępowanie karne dotyczące przekroczenia uprawnień przez nieskonkretyzowanych urzędników przy wydawaniu decyzji w sprawie zwrotu Chmielnej 70. Jeśli to przestępstwo zostanie stwierdzone, a dotyczyć będzie użytkowanej przeze mnie nieruchomości, z całą pewnością będę pokrzywdzonym w tym postępowaniu”. Czy jest możliwe, aby czyściciele kamienic i grupa skupująca roszczenia pozostali bezkarni i zachowali swoje łupy, podczas gdy prawowici spadkobiercy będący w posiadaniu przedwojennych aktów własności odejdą z kwitkiem? Otóż jest to możliwe i wielce prawdopodobne, że tak się stanie.

Po 1989 r. nieprzypadkowo zrezygnowano z dekomunizacji i zaniechano weryfikacji oraz lustracji środowisk prawniczych, w tym sędziów. Prawo trzeba było skonstruować tak, aby chronić ono mogło okrągłostołowe „elyty” oraz umożliwić grabienie Polski przez międzynarodówkę geszefciarzy.

Talmudyzacja prawa to nic innego jak utworzenie z przepisów prawa prawdziwej dżungli. Dżungli tak gęstej, że normalny, uczciwy obywatel ginie, nie umiejąc się w niej poruszać. Ona jest tak gęsta, że zwykły polski „podróżnik” nie może dostrzec żadnych punktów orientacyjnych pozwalających mu wyjść cało z tej dżungli. Nie widać już dosłownie nic. Ani słońca, ani księżyca, ani gwiazdy polarnej, ani czegokolwiek, co pomogłoby wyznaczyć współrzędne geograficzne oznaczające, gdzie jesteśmy i w którą stronę mamy iść. Nad nami czarny sufit, a wokół gąszcz. Tak zwane polskie elity prawnicze to nic innego jak grupka świetnie opłacanych przewodników, którzy wyznaczyli w tej gęstej dżungli specjalne ścieżki dla najzamożniejszych. To korporacja zawodowa, która strzeże, aby nie dostali się do niej ludzie niepowołani, a jednocześnie zagęszcza tę dżunglę przed „plebsem”, zaś ścieżki dla wybrańców cały czas udoskonala i poszerza. Ma rację Bronisław Wildstein, mówiąc, że zamiast państwa prawa mamy państwo prawników.

PiS, dochodząc do władzy, udowodnił, że był w stanie przebić ten mityczny „szklany sufit”, którego według salonu miał nigdy nie rozbić. Czy uda mu się rozbić czarny sufit, jaki rozpostarli nad Polską prawnicy?

Nie ma nocy
Nie ma snów
Ponad nami…
sufit

„Sufit” – grupa Raz Dwa Trzy

Mirosław Kokoszkiewicz • warszawskagazeta.pl
fot. barwybezprawia.pl

Comments Off on ■■ PONAD NAMI SUFIT, CZYLI TALMUDYZACJA PRAWA W POLSCE