✈■ Smoleńsk ciągle zabija! ■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 9 Październik 2016

Ujawniona niedawno przez media notatka służbowa autorstwa Stanisława Żurkowskiego – eksperta i przewodniczącego Podkomisji Technicznej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP) nie pozostawia żadnych wątpliwości i jest dowodem na to, że polscy eksperci, którzy wyjechali do Smoleńska badać wrak i zbierać informacje, nie zrobili tam na miejscu dosłownie nic.

Okazuje się ponadto, że podpisany pod datowanym na sierpień 2010 r. dokumentem Stanisław Żurkowski „zmarł nagle” 13 listopada ubiegłego roku. Żurkowski nie był Konradem Wallenrodem komisji Millera. Wręcz przeciwnie, służył wiernie sekcie pancernej brzozy. Jednak anonimowi informatorzy twierdzą, że ekspert wraz z upływem czasu wyraźnie „miękł”.

Warto przypomnieć dzisiaj listę tajemniczych okołosmoleńskich zgonów, z których żaden nie nastąpił na skutek „długiej i ciężkiej choroby”, jak często czytamy w nekrologach. Mamy tu tajemnicze wypadki, samobójstwa i zbrodnie dokonane przez szaleńców.

Grzegorz Michniewicz zmarł dzień przed Wigilią, 23 grudnia 2009 r. Dyrektor generalny kancelarii premiera Donalda Tuska, posiadający najwyższy status dostępu do tajnych informacji. Jego bezpośrednim przełożonym był Tomasz Arabski, którego esemes był ostatnią informacją znalezioną w telefonie zmarłego. Michniewicz powiesił się na kablu od odkurzacza dokładnie w dniu, kiedy do Polski powrócił z remontu w Rosji samolot, który uległ katastrofie 10 kwietnia 2010 r. Remont przeprowadzony został w zakładach należących do przyjaciela Putina, Olega Deripaski.

Bp Mieczysław Cieślar zginął w wypadku samochodowym 18 kwietnia 2010 r. Był biskupem warszawskiej diecezji ewangelicko-augsburskiej. Do wypadku doszło na trasie Łódź–Warszawa podczas powrotu z pogrzebu poległego w Smoleńsku luterańskiego duchownego i płk. Wojska Polskiego, kapelana Adama Pilcha. Jak podawały media, tuż po katastrofie w Smoleńsku biskup Cieślar miał otrzymać od kapelana Pilcha esemes o treści „Żyjemy”.

Krzysztof Knyż według oficjalnego komunikatu 2 czerwca 2010 r. zmarł na sepsę w moskiewskim szpitalu. Knyż był pracownikiem telewizji TVN i jednym z pierwszych reporterów, którzy dotarli na miejsce katastrofy. Miał podobno sfilmować podchodzenie TU-154 do lądowania.

Prof. Marek Dulinicz zginął wraz z żoną Grażyną w wypadku samochodowym 6 czerwca 2010 r. Wybitny polski archeolog, stojący na czele ekipy naukowców, która dzięki jego zabiegom i niezwykłej aktywności miała udać się do Smoleńska badać miejsce katastrofy. Prof. Dulinicz był pomysłodawcą tej wyprawy.

Eugeniusz Wróbel – 15 października 2010 r. jego poćwiartowane zwłoki wyłowiono z Zalewu Rybnickiego. Eugeniusz Wróbel był doktorem nauk technicznych i wybitnym ekspertem lotniczym zajmującym się zagadnieniami komputerowych systemów sterowania lotem. W latach 2005–2007 w rządzie PiS-u był sekretarzem i podsekretarzem stanu w ministerstwie transportu. Miał być jednym z kluczowych ekspertów w zespole parlamentarnym zajmującym się wyjaśnieniem przyczyn katastrofy smoleńskiej. Rzekomym sprawcą okrutnego mordu był syn, którego uznano za niepoczytalnego i natychmiast odizolowano. W pokoju, w którym miało dojść do zbrodni, nie znaleziono żadnych śladów cięcia piłą i ćwiartowania zwłok. Podobno Wróbel w rozmowach prywatnych wyrażał wątpliwość co do autentyczności wraku samolotu TU-154.

Marek Rosiak – zamordowany 19 października 2010 r. w łódzkim biurze posła Janusza Wojciechowskiego z PiS-u. Rozpętana po 10 kwietnia 2010 r. przez polityków Platformy Obywatelskiej i medialną sektę pancernej brzozy kampania nienawiści skłoniła członka PO Ryszarda Cybę do bestialskiego mordu. Innemu pracownikowi biura poselskiego Cyba próbował poderżnąć gardło. Morderca nie ukrywał, że jego prawdziwym celem był Jarosław Kaczyński.

Andrzej Lepper – 5 sierpnia 2011 r. jego ciało znaleziono w warszawskiej siedzibie Samoobrony. Oficjalna wersja to samobójstwo. Jednak wszystko wskazuje na to, że Leppera zabiła niebezpieczna wiedza, jaką posiadał. „Seryjny samobójca”, jak to ma w zwyczaju, zaatakował w piątek, wiedząc, że sekcja wykonana będzie dopiero po weekendzie, kiedy niektórych substancji chemicznych nie da się już wykryć. Warto przypomnieć, że dwa miesiące przed śmiercią Leppera powiesił się jego doradca, Wiesław Podgórski. Tego samego 2011 r. zmarli jego adwokaci. W maju 2011 r. odszedł Ryszard Kuciński, a w lipcu, niecały miesiąc przed rzekomym samobójstwem Leppera, zmarła w Moskwie Róża Żarska. To u nich miały być zdeponowane ważne dokumenty i informacje.

Dariusz Szpineta – 2 grudnia 2011 r. znaleziono go powieszonego w łazience ośrodka wypoczynkowego w Indiach. Szpineta był ekspertem, pilotem i instruktorem lotniczym oraz prezesem mającej wejść na giełdę spółki lotniczej. Był krytyczny nie tylko wobec koncepcji wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej na podstawie 13 załącznika konwencji chicagowskiej. Szpineta tropił także i ujawnił prokuraturze fakty korupcji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego.

Generał Sławomir Petelicki, były dowódca jednostki Grom, popełnił samobójstwo 16 czerwca 2012 r. W oficjalną wersję śmierci generała mało kto wierzy. To on ujawnił treść esemesa rozsyłanego tuż po tragedii smoleńskiej do całej wierchuszki Platformy Obywatelskiej. Zawierał on następującą krótką instrukcję z obowiązującą do dziś kłamliwą wersją przyczyn tragedii: Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił. Według Petelickiego autorem tego narzuconego na samym początku kłamstwa był Tusk, Arabski lub Graś. Trudno dziś ustalić, jaką tajemną wiedzę zabrał ze sobą do grobu generał.

Prof. Józef Szaniawski zginął w Tatrach 4 września 2012 r., spadając w przepaść. Zaciekły antykomunista i ostatni więzień PRL-u, a także wybitny historyk, publicysta, sowietolog oraz wykładowca Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Profesor Szaniawski od samego początku i bez żadnych ogródek mówił, że 10 kwietnia w Smoleńsku doszło do zbrodniczego zamachu.

Chorąży Remigiusz Muś popełnił samobójstwo 27 października 2012. Był technikiem pokładowym Jaka-40, lądującego na lotnisku w Smoleńsku godzinę przed TU-154, który uległ katastrofie. Był jednym z najważniejszych świadków w smoleńskim śledztwie, twierdząc do końca, że z wieży polskim pilotom wydano komendę o zejściu do wysokości 50 m. To chorąży Remigiusz Muś zapewniał, że słyszał dwa następujące po sobie wybuchy. Znaleziono go powieszonego w piwnicy budynku, w którym mieszkał. Kolejna ofiara „seryjnego samobójcy”?

Krzysztof Zalewski został zamordowany 10 grudnia 2012 r. Był ekspertem lotniczym i redaktorem naczelnym pism: „Nowa Technika Wojskowa”, „Morza, Statki i Okręty”, „Lotnictwo Wojskowe”, „Lotnictwo”, „Technika Wojskowa. Historia”. Uczestniczył w konferencji smoleńskiej i otwarcie krytykował w mediach raport MAK oraz ustalenia komisji Millera. Do siedziby wydawnictwa Zalewskiego wtargnął mężczyzna, zadając mu kilka śmiertelnych ciosów nożem i odpalając ładunek wybuchowy. Okazało się, że morderca-szaleniec był prezesem wydawnictwa.

Mirosław Kokoszkiewicz • warszawskagazeta.pl
fot. youtube

Comments Off on ✈■ Smoleńsk ciągle zabija! ■