■■ Andrzej Gwiazda o liście Frasyniuka i 30 opozycjonistów ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, Gwiazda Andrzej by Maciejewski Kazimierz on 13 października 2016

Zdumiewa mnie, że ludzie, których znałem, zeszli do takiego poziomu intelektualnego”

Ich tekst wprawił mnie w osłupienie. Jest potwierdzeniem starego porzekadła, że degrengolada polityczna powoduje degrengoladę umysłową — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Andrzej Gwiazda

wPolityce.pl: Zaprotestował Pan wraz z żoną przeciwko apelowi 32 opozycjonistów do prezydenta, którzy twierdzą, że utwierdza on w Polsce PRL-bis.

Andrzej Gwiazda: To nie jest nasza odpowiedź, podpisaliśmy się tylko pod treścią listu, którą oczywiście akceptujemy. Tak się złożyło, że połowę sygnatariuszy tego apelu znam osobiście, a 1/3 z nich ceniłem kiedyś za poglądy i inteligencję. Ich tekst postawił mnie w osłupienie. Jest on chyba potwierdzeniem starego porzekadła, że degrengolada polityczna powoduje degrengoladę umysłową. Tak głupiego tekstu dawno nie czytałem. Było takie powiedzonko, nazwane doktryną Lityńskiego, że „jeżeli coś wieczorem wymyślisz bardzo głupiego, to rano czerwony to zrobi”. Nie wiem, kto ten ich list wymyślił, ale jest to tekst bardzo ich kompromitujący. Zaczyna się bowiem od bluzgów, a dopiero niżej stawia się zarzuty, z którymi ewentualnie można dyskutować lub je komentować. Wstęp listu wyklucza to jednak. Poza tym, jeśli tym opozycjonistom obecne rządy kojarzą się z PRL, to znaczy, że zeszli poniżej przedszkola z odpowiednim wychowawcą. Ich poziom intelektualny jest przerażający.

Skąd się to bierze? Winne są ich poglądy polityczne, że bliżej im do Platformy czy Nowoczesnej, a nie do PiS?

Obawiam się, że analiza skąd to pochodzi, sprowadziłaby dyskusję do poziomu ich listu, którego można jedynie porównywać do poetyki Machejka z PRL. Zdumiewa mnie, że ludzie, których znałem, zeszli w tej chwili do takiego poziomu intelektualnego. Jeżeli chcieli napisać atak na PIS, to mogli zrobić to na poziomie, który by im nie uwłaczał. Wybrali jednak taką formę i to jest dla mnie niepojęte. Czytając takie teksty stawaliśmy zawsze przed dylematem: agent czy idiota. Z szacunku dla ludzi tłumaczyłem to raczej agenturą, nie głupotą.

Takie listy świadczą o tym, że środowisko byłych opozycjonistów jest mocno podzielone?

Świadczy o tym, że dogorywają, bo podskakiwanie na placach kończy się, gdyż nie daje efektów. Wobec tych ataków uważam, że gdyby nie było KOD-u, to PiS powinien go wymyślić. Istnienie bowiem KOD- u i jego działalność jest dowodem na to, że w Polsce jest demokracja i nie jest ona niczym zagrożona. Chcąc nazwać to, co robią i jakie stosują metody, musielibyśmy jednak użyć adekwatnych określeń, które są niestety obelżywe. Takie rzeczy kwituje się jednym słowem zaczerpniętym z języka ulicznego czy hali fabrycznej. Uważam, że świadczy to o tym, że mają świadomość przegranej. Sam KOD ewidentnie kwestionuje demokrację i demokratyczny werdykt społeczeństwa. Jeżeli nazywa to demokracją, to należy zapytać jaką demokracją? Z licznych tekstów wynika, że oni bronią demokracji liberalnej. Otóż jeszcze nie zostało zdefiniowane, co to jest demokracja liberalna. Ale możemy to traktować przez analogie.

Jakie?

Gdy w 1940 roku wróciłem do Polski okazało się, że system, który poznałem z autopsji na Syberii jest instalowany w Polsce. Skończyłem wówczas 11 lat, więc miałem pełne rozeznanie. W 1946 roku widziałem, jak jest on wprowadzany pod hasłem demokracji. Tylko nie było powiedziane, że ludowej. To okazało się dopiero kilka lat później. Dziś z tekstów tego nurtu politycznego wynika, że chodzi o obronę demokracji liberalnej, czyli PRL chcą zamienić na RPL. Z Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej na Rzeczpospolitą Polską Liberalną. Obawiam się, że te dwie odmiany demokracji są sobie bliskie. Kiedyś przymiotnik „ludowy” był nazywany przymiotnikiem likwidacyjnym do rzeczownika „demokracja”. Uważam, że dziś powtarzany jest ten sam manewr sprzed 70 lat, że chodzi o obronę demokracji liberalnej.

Co możemy na jej temat powiedzieć?

Likwidacja państwa, likwidacja jakiejkolwiek wspólnoty, stosunki międzyludzkie mają opierać się na stosunkach dwóch jednostek. Wszelkie wspólnoty powinny być wyeliminowane, w tym państwo i związki zawodowe. Natomiast granica wolności w liberalizmie jest granicą wolności jednostki, ale nie ma nikogo, kto by ustalał, gdzie ona przebiega. Te granice wzajemnych wolności mają ustalić sobie dwie jednostki. Stąd wynika tylko jeden wniosek: jest to prawo silniejszego, a to od totalitaryzmu niewiele już różni. Śledząc przez ostatnie 20 lat dysputę polityczną stwierdzam, że to wszystko, co Platforma zarzucała PiS, zamierzała sama robić. Jeżeli weźmie się propagandę z lat 2005-2007 rok i porówna późniejsze rządy PO, która wygrała wybory widać, że Platforma realizowała punkt po punkcie, i to z zabawną dokładnością w szczegółach, to wszystko, co zarzucała PiS, że chce robić. Wydaje mi się, że to się utrzymało. W tej chwili te wszystkie zarzuty do prezydenta i rządu ze strony opozycji, to ich własny program polityczny, to, co chcieliby robić.

Piotr Czartoryski-Sziler • wpolityce.pl
fot. youtube

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Andrzej Gwiazda o liście Frasyniuka i 30 opozycjonistów ■■ została wyłączona