■■ Umarł bandyta Fidel Castro

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 27 Listopad 2016

… i zostawił po sobie komunistyczne zgliszcza.

Wśród lewicowej dziczy, bo zdarzają się też lewicowe wyjątki, które mają mózg i duszę, od lat panuje moda na paradowanie w koszulkach Che Guevary. Kult ten bierze się wprost z głupoty, głównie w postaci niewiedzy, ale też z prania mózgów, na co lewicowe kadry są bardzo podatne. Che Guevara był zwykłym bandytą, takim samym jak gestapowcy palący stodoły z żywymi ludźmi, takim samym jak enkawudziści i nasi rodzimi bezpieczniacy z lat pięćdziesiątych. Zginął bohater lewicy w Boliwii, według wielu świadków poddał się żołnierzom boliwijskim i błagał o litość, krzycząc „nie zabijajcie mnie, jestem dla was więcej wart żywy niż martwy!”.

Nie wiem ile w tym prawdy i tego się chyba nigdy nie dowiemy, ale bandyckie życie i marna śmierć fałszywej legendy, pasuje do innego komunistycznego mitu. W latach pięćdziesiątych Kubę tylko w polskich bigbitowych piosenkach nazywano wyspą, jak wulkan gorącą. Na świecie Kuba miała inny przydomek, mało elegancki, ale w sumie prawdziwy. Nazywano tę wyspę „burdelem Ameryki” i tak rzeczywiście było. W „Ojcu chrzestnym” jest taka słynna scena, która pokazuje Kubę sprzed, a właściwie w trakcie rewolucji. Mafia, lewe interesy, kacykowie posadzeni przez gangsterów na stołkach władzy, pełen wyzysk i zgnilizna. Mieli Kubańczycy niebagatelne powody, żeby chwycić za broń i wzniecać rewolucję i tak też się stało. Po fali komunistycznych rządów, które powstawały masowo wraz z zakończeniem II Wojny Światowej, Kuba była jednym z ostatnich krajów zmieniających złe, na jeszcze gorsze.

W 1961 roku naczelny wódz rewolucji, Fidel Castro, po inwazji w Zatoce Świń pokonał kubańskich emigrantów wspieranych przez USA i tak nastał na Kubie komunizm. Dziś umarł ten wielki wódz czerwonej rewolucji i znów słychać te same idiotyczne głosy, o „Ojcu Narodu”. Prawdą jest, że na tytuł Castro zapracował fizycznie, a nawet fizjologicznie. Wieść niesie, że jurny komunista rzeczywiście był ojcem setek dzieci, bo prawie każda towarzyszka przechodziła przez jego sypialnię. Reszta już tak bogato nie wygląda. Z dzieciństwa pamiętam, że w szkole mówiło się o wspomaganiu towarzyszy kubańskich, polegać to miało na słodzeniu herbaty cukrem trzcinowym. Pomysł chyba się nie przyjął, w każdym razie cukier trzcinowy do kuchni mojej Mamy nie trafił. Pomoc była konieczna, ponieważ komunizm na Kubie jakoś się nie sprawdzał… wróć, przeciwnie, sprawdzał się modelowo. Za słowami Jana Pietrzaka: „Wpuście komunistyczną gospodarkę na pustynię, a po tygodniu piachu zabraknie”, Kuba pomimo swojego potencjału dosłownie głodowała.

Najbardziej znamienne jest jednak to, że po prawie 60 latach od przepędzenia Amerykanów z wyspy, nic się nie zmieniło. Szczególnie widać to po „motoryzacji”. Coś takiego jak samochody nie istnieje, prawie 100% taksówek i nieliczne auta prywatne, to pozostawione przez Amerykanów krążowniki z lat 50-tych, powiązane kubańskimi sznurkami. Idealne i jednocześnie groteskowe podsumowanie komunistycznych pomysłów na funkcjonowanie państwa. Przeżyły na Kubie kapitalistyczne samochody, ale sami Kubańczycy przez ponad pół wieku klepali większą nędzę i żyli na większym cywilizacyjnym zadupiu, niż w czasach, gdy rządziły wyspą gangi, mafia i alfonsi. Lepszej recenzji samego „ustroju” i kolejnego bohatera lewicy nie potrzeba, widok mówi sam za siebie. Kto nie wie czym jest komunizm i do czego prowadzi, niech sobie spojrzy na Kubę, najlepiej tę sprzed 10 lat, bo teraz trochę się tam zmieniło za sprawą…. Amerykanów.

Noszenie koszulek z Che Guevarą, czy doszukiwanie się oryginalności w Fidelu Castro niczym się nie różni od „hajlowania” albo twierdzenia, że w Auschwitz było uzdrowisko. Jest jednak jedna zasadnicza różnica między tyranami prawicowymi i lewicowymi. Otóż tyrani prawicowi kierowali agresję na obce, nie własne narody, i budowali cywilizację z niespotykanym wcześniej zaawansowaniem technologicznym. Lewicowe bandziory mordowały swoich rodaków i doprowadzali swój kraj do czasów kamienia łupanego. Nie sposób w związku z tym zrozumieć, skąd te dysproporcje w kulcie jednostki i dlaczego ludobójca Che Guevara sprzedaje się w butikach, a normalny prawicowy polityk, nie bandyta, uznawany jest za faszystę i mordercę demokracji. Ktoś ma jakiś pomysł? Istnieje wyjaśnienie dla tej schizofrenii?

MATKA KURKA • kontrowersje.net

Trump mocno i bez kompromisów po śmierci Castro

„Odszedł brutalny dyktator, który przez prawie sześć dekad gnębił własny naród”
– napisał prezydent-elekt Stanów Zjednoczonych Donald Trump po śmierci Fidela Castro, kubańskiego komunistycznego dyktatora.

„Dziedzictwo Castro to rozstrzeliwania ludzi, kradzieże, niewyobrażalne cierpienie, bieda i zaprzeczenie podstawowych praw człowieka” – dodał Trump.

Jak zapewnił, jego administracja będzie wspierała Kubę. Trump dodał, że choć kraj ten wciąż pozostaje totalitarny, to ma on nadzieję, iż śmierć dyktatora Castro da początek „odchodzeniu od okropności, które trwały zbyt długo, ku przyszłości, w której wspaniali Kubańczycy wreszcie będą żyć w wolności, na jaką zasługują”.

TVP Info, fronda.pl

Comments Off on ■■ Umarł bandyta Fidel Castro