■■ Sprawiedliwość zawsze ma sens, w tym także wobec byłych esbeków

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 29 Listopad 2016

To, że sprawiedliwość przyszła 25 lat później niż powinna, nie znaczy, iż należy z niej zrezygnować. Nawet ta spóźniona ma swoje uzasadnienie. Ma swój sens. Pozostawia trwały ślad jako słuszny kierunek dla przyszłych pokoleń. A nawet konieczny kierunek.

Mówimy często „wynagrodzić krzywdy”. Przecież nie chodzi tylko o zyski materialne, bo wtedy bardziej pasowałby zwrot „wynagrodzić straty”.

To niesamowite, że uchodzący za przytomnego gościa, Włodzimierz Czarzasty, obniżenie emerytur bezpieczniakom z czasów PRL nazywa „świństwem”. A jak nazwać działalność SB i Milicji Obywatelskiej prześladujące wszystkich, którzy stawiali opór reżimowi generałów w latach 80. Znowu Czarzasty zdumiewa swoim punktem widzenia, mówiąc, że byli to ludzie, „którzy służyli Polsce”.

Byłych esbeków pozbawiono ich uprzywilejowanych rent i emerytur, często niewspółmiernie wysokich do przeciętnej, jakie państwo daje wielu milionom tym, którzy uczciwie przepracowali całe życie.

Ludzie związani zawodowo z ówczesnym reżimem mimo zerwania z komunizmem, przez 25 lat wolnej Polski korzystali z tego, co im się w istocie nie należało. Większość z nich w czasach PRL z czystego wyrachowania, bo niewielu z pobudek ideologicznych, przystawało do armii terroryzującej pozostałą część swoich współrodaków. Wybierało służbę, która z definicji zakładała stosowanie przemocy i terroru strachu, jako narzędzi do utrzymania społeczeństwa w ryzach. Do jego zniewolenia. Esbecy dokładnie zdawali sobie sprawę komu służą. Jak szkodzą ludziom, jak niszczą polskość. A zarazem wiedzieli, że to najłatwiejsza i stosunkowo szybka droga do zdobycia niedostępnych dla przeciętnych Polaków dóbr – mieszkania, samochodu, luksusowych, jak na tamte czasy, warunków wypoczynku. A przede wszystkim – wysokich zarobków.

Jedni w armii SB służyli jeden dzień, więcej nie zdążyli, bo nastąpiły zmiany polityczne, które zmiotły aparat przemocy w wydaniu peerelowskim, inni pracowali kilka miesięcy, jeszcze inni kilka lub kilkanaście lat. Projekt ustawy traktuje ich wszystkich jednakowo, bez względu na czas służby w SB. Gdyby nawet ustawa weszła w życie w latach 90, nie wielkie byłyby szanse na ustalenie „zasług” każdego esbeka w utrwalaniu władzy ludowej. Nikt nie byłby w stanie dokonać dokładnego rachunku udziału na froncie walki z opozycją. Takie kalkulacje próbowano przeprowadzać w procesie tzw. weryfikacji SB. Już w kilka lat potem zrozumiano jak zawodne okazały się te oceny. Ze względu na specyfikę metod stosowanych w aparacie przemocy wyważenie „dorobku” każdego oficera SB czy milicjanta już wtedy, na początku lat 90 było nieosiągalne, a cóż dopiero dziś po 25 latach.

To, że pozbawia się ich wysokich rent i emerytur, jest najłagodniejszą formą zastosowania wobec nich społecznej sprawiedliwości.

Jerzy Jachowicz • wpolityce.pl
fot. Fratria

Comments Off on ■■ Sprawiedliwość zawsze ma sens, w tym także wobec byłych esbeków