■■ Andrzej Rozpłochowski: Józef Pinior – legenda na pokaz? ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 3 grudnia 2016

Andrzej Rozpłochowski, legenda antykomunistycznej opozycji, współtwórca śląskiej Solidarności w rozmowie z „SE” komentuje m.in sprawę zarzutów dla Józefa Piniora

„Super Express”: – Jak pan zareagował na wiadomość, że Józef Pinior, zasłużona postać Solidarności, został zatrzymany pod zarzutem płatnej protekcji?

Andrzej Rozpłochowski: – Z jednej strony byłem oburzony, że może być on podejrzewany o takie rzeczy. Z drugiej strony byłem zażenowany, ponieważ to bije w całą Solidarność. Nie feruję wyroków, ponieważ póki co jest to tylko podejrzenie i do czasu skazania przez sąd człowiek jest niewinny. Niemniej z tego, co usłyszałem z ust ministra Mariusza Kamińskiego, zdaniem CBA i prokuratury te zarzuty są zasadne. Zatem nie wyprzedzając decyzji sądu, chcę powiedzieć, że oburza mnie coś takiego, że człowiek Solidarności, senator RP, mógłby się korupcyjnie połasić na kwotę nawet 6 tys. zł! Mówi się o dwóch kwotach – 40 tys. i właśnie 6 tys. To jest skandal! Gdyby okazało się to prawdą, świadczyłoby, że mamy do czynienia z nikczemnym człowiekiem. Wtedy byłby on fałszywą legendą, legendą na pokaz. Kimś ufryzowanym na szlachetność, którego usta są zawsze pełne komunałów o uczciwości, prawdzie, demokracji.

– Zna pan Józefa Piniora? Wierzy pan, że mógłby przyjąć takie pieniądze?

– Tak, znam go z okresu lat 1984-1986, ponieważ widzieliśmy się kilkakrotnie w Warszawie na tajnych, konspiracyjnych spotkaniach przedstawicieli opozycji z terenu całego kraju. Natomiast nie znałem go z okresu działalności przed stanem wojennym. To była pobieżna znajomość, był on jednym spośród nas. O niczym to nie świadczy, nie znam jego charakteru, dlatego nie mogę odpowiedzieć na pańskie pytanie.

– Mówiąc o sprawie Piniora, nie można nie zauważyć, że część osób związanych w czasach PRL z opozycją demokratyczną z biegiem lat zmieniła swoje sympatie polityczne, czego najjaskrawszym przykładem jest chyba Lech Wałęsa. Jak pan reaguje na takie wolty, czasem wręcz współpracę dawnych opozycjonistów z obozem postkomunistycznym?

– Takie wolty świadczą o tym, że ludzie ich dokonujący nie mają kręgosłupa, to ludzie bez twardych poglądów i przekonań. Marszałek Józef Piłsudski powiedział kiedyś, że tylko ten człowiek wart nazwy człowieka, który ma pewne przekonania i potrafi bez względu na skutki wyznawać je czynem. Zbyt wielu ludzi działających dzisiaj w polskiej polityce to osoby niewysokich lotów i za marszałkiem Piłsudskim powiem, że kury szczać im prowadzać, a nie zajmować się polityką i szkodzić naszemu krajowi.

– Inną sprawą zaprzątającą opinię publiczną jest ustawa dezubekizacyjna, która pozbawi byłych funkcjonariuszy SB wysokich emerytur. Jak pan odbiera tę ustawę? To dobry krok? Czy może raczej kompromitacja, że ci ludzie zostaną pozbawieni uposażeń dopiero blisko trzy dekady po upadku starego systemu?

– Kompromitacją elit III RP był brak sprawiedliwego ocenienia esesmanów komunistycznej dyktatury PRL. Ale nigdy nie jest za późno na robienie rzeczy dobrych i słusznych. Dlatego tę ustawę dezubekizacyjną przyjmuję z najwyższym uznaniem i radością. To krok w bardzo dobrą stronę. Natomiast nie wyczerpuje ona tematu.

– Dlaczego?

– Taką samą obniżką emerytur i rent powinni być objęci sędziowie, prokuratorzy i funkcjonariusze cywilnego aparatu PZPR i jego przybudówek, np. od sekretarza powiatowego w górę. Ich świadczenia też powinny zostać obniżone do takiego samego poziomu. Także ludzie z aparatu milicji, którzy mają na koncie wierną służbę i zasługi dla komunistycznego reżimu. Oni wszyscy powinni podlegać tego typu aktowi elementarnej sprawiedliwości. Te osoby nie mogą w wolnej Polsce czerpać profitów ze swojej służby przeciwko Polsce.

– Obrońcy tych ludzi twierdzą, że nie służyli oni przeciwko Polsce, lecz służyli Polsce – takiej, jaką wówczas mieliśmy. Jak pan odbiera taką argumentację?

– Z absolutnym śmiechem. Powiem tak – z głupkami się nie polemizuje.

– Czy w takim razie powinniśmy pójść krok dalej i odebrać odznaczenia państwowe i stopnie wojskowe komunistycznym watażkom? Czy Jaruzelski z Kiszczakiem powinni zostać pośmiertnie zdegradowani do stopnia szeregowca?

– Jakby odczytał pan telepatycznie drugą część mojej wypowiedzi! Właśnie – ci wszyscy, którzy będą podlegali obniżkom emerytur i rent do poziomu średniej emerytury ZUS, powinni zostać zdegradowani. Czy to będzie SB, czy milicja, czy LWP – wszyscy z tych zbrodniczych formacji komunistycznych powinni być zdegradowani do stopnia szeregowca. Ich groby, często monumentalne – jak choćby grób Bieruta na Powązkach – powinny być usunięte z nekropolii narodowej, jaką są Powązki Wojskowe i przeniesione w jakieś inne miejsce, w którym oczywiście trzeba oddać cześć ich ciałom.

– Redaktor „SE” Tadeusz Płużański zaproponował kiedyś, aby ci ludzie spoczęli na cmentarzu żołnierzy Armii Czerwonej.

– I bardzo dobrze! W Polsce mamy dużo cmentarzy Armii Czerwonej. Jeżeli na jednym z nich jest miejsce – bardzo proszę, niech ci ludzie spoczną obok swoich towarzyszy broni i idei, którym sprzedali swoje życie i sprzedali Polskę.

– Odniosę się do sprawy Zygmunta Miernika, który został skazany na 10 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności za rzucenie tortem w sędzię prowadzącą proces Czesława Kiszczaka. Mamy problem z wymiarem sprawiedliwości polegający na tym, że wielu sędziów czy prokuratorów z czasów PRL pozostało na swoich stanowiskach i rodzi to patologie, co sugerował Miernik?

– W polskim wymiarze sprawiedliwości funkcjonują ludzie, którzy sympatyzują z okresem komunizmu. Często jest to już drugie czy trzecie pokolenie, ludzie, których rodziny mają komunistyczny rodowód. Ale w wolnej Polsce czyn pana Miernika był z zasady naganny. Na przykład w Stanach Zjednoczonych ten człowiek również poniósłby karę, gdyby naruszył w taki sposób nietykalność sędziego. Niemniej zwróćmy uwagę na dwie rzeczy – pan Miernik zrobił to w imieniu nas wszystkich, w emocjach na decyzję sądu wobec jednego z głównych zbrodniarzy stanu wojennego, Czesława Kiszczaka. Z jednej strony sędzia nazwał Kiszczaka i spółkę, która przewodziła w stanie wojennym, związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym. A z drugiej strony sąd wymierzył Kiszczakowi karę w zawieszeniu, Kiszczak nawet na godzinę nie trafił do celi! Dlatego to był akt oburzenia pana Miernika i można zrozumieć jego intencje.

– Jak się pan odniesie do samej kary bezwzględnego pozbawienia wolności?

– Sąd najpierw skazał go na 2 miesiące bezwzględnego więzienia, a potem podwyższył ten wyrok do 10 miesięcy. A zbrodniarzowi stanu wojennego – Kiszczakowi – dano wyrok w zawieszeniu. To jest nie tylko wyrok niewspółmierny do wykroczenia, ale też działanie prokomunistyczne. Sąd się prokomunistycznie skompromitował.

Natomiast samo podniesienie wyroku do 10 miesięcy jest wielkim skandalem. Był to czyn naganny, ponieważ nie można naruszać nietykalności cielesnej sędziego. Niemniej z moralnego punktu widzenia możemy zrozumieć jego rozgoryczenie, dlatego niechby go spotkała jakaś kara, ale nie taka, jaką wymierzono – mógłby to być np. choćby wyrok w zawieszeniu. I to by było zrozumiałe. Natomiast skazanie na bezwzględne więzienie jest absolutnym skandalem i dowodem na postkomunistyczne elity obecne do dziś w sądownictwie III RP, które robią wszystko, aby walczyć z patriotyzmem, Polską, wolnością i ludźmi, którzy to reprezentują. W sądownictwie nie było żadnej weryfikacji, dekomunizacji, oczyszczenia. Jak pamiętamy, prof. Strzembosz eufemistycznie zaczarował opinię publiczną, twierdząc, że ci ludzie sami się oczyszczą. To było kazuistyczne nadużycie. Od kiedy to jakikolwiek aparat komunistyczny oczyszczał się z czegokolwiek dobrowolnie?

Mateusz Zardzewiały • se.pl
fot. FORUM

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Andrzej Rozpłochowski: Józef Pinior – legenda na pokaz? ■■ została wyłączona