■■ Dlaczego przez 25 lat próbowano zniszczyć RADIO MARYJA?

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 4 grudnia 2016

Rozgłośnia, przed którą drżała III RP, świętuje srebrny jubileusz

Nie ma w Polsce innego środowiska medialnego, które byłoby wystawione na tak liczne ataki. Pomówienia, kłamstwa, bezpodstawne oskarżenia, a nawet groźby czy naciski prawne, medialne i instytucjonalne. W takiej atmosferze powstawało i rozwijało się Radio Maryja. Mimo przeciwności, przetrwało największe burze. Z małego zakonnego domku w Toruniu, wyrosło potężne centrum medialne, które stało się ostoją prawdy i wolności.

„Alleluja i do przodu” – mawia od 25 lat o. Tadeusz Rydzyk, pomysłodawca, założyciel i dyrektor Radia Maryja. Nigdy nie oglądał się na ataki, pomówienia czy kłamstwa, choć był ich bezpośrednią ofiarą. Zabetonowany układ III RP już na samym początku wyczuł, że dzieło rozpoczęte przez redemptorystę może mieć potężne pole oddziaływania. Na wszelkie sposoby próbowano go więc wyeliminować z przestrzeni medialnej. Kolportowano plotki o Maybachu, którym zakonnik rzekomo rozbija się po świecie, próbowano wpisać działalność Radia Maryja w szemrane interesy i afery.

Układ III RP umiejętnie reglamentował dostęp do prawdy. Rozwój ośrodków medialnych miał w latach 90. precyzyjnie określoną dynamikę, której skutki odczuwamy do dziś. Nie było w niej miejsca na całkowitą niezależność medialną, która miałaby dostęp do szerokiej masy odbiorców. O. Tadeusz Rydzyk postanowił zawalczyć o tę przestrzeń. Uzbrojony w rzadki charyzmat medialny, bezkompromisowy, wsparty siłą zakonu, ofiarnością i służbą współbraci, sięgał po najodważniejsze pomysły. Odzew słuchaczy był ogromny.

Radio Maryja zaczęło rozwijać się w błyskawicznym tempie. Od samego początku ojciec Tadeusz Rydzyk rozpoczął budowanie wspólnoty słuchaczy. Do działań włączyli się świeccy, powiększało się grono wolontariuszy. Już w kilka miesięcy po emisji zawiązało się pierwsze formalne Koło Radia Maryja. Potem powstawały kolejne. Dziś Rodzinę Radia Maryja tworzy wspólnota słuchaczy na całym świecie. Składają się na nią m.in. Biura, Koła Przyjaciół, Koła Młodzieżowe oraz Podwórkowe Kółka Różańcowe Dzieci. Działają przy parafiach i aktywnie włączają się w życie społeczności lokalnych. Regularnie spotykają się na pielgrzymkach, zjazdach i uroczystościach. Tego potężnego potencjału wspólnotowości można było się obawiać.

Radio Maryja od samego początku postawiło na formację – religijną, intelektualną i obywatelską. To chyba pierwsza w Polsce rozgłośnia, która otworzyła mikrofon na tak wielką skalę. Antena Radia Maryja łączyła zwykłych słuchaczy z najwybitniejszymi postaciami życia społecznego, publicznego i kościelnego. Każdy mógł zadać pytanie politykom, profesorom, biskupom. Podejmowano najtrudniejsze tematy. Z audycji przebijała troska o Polskę, chęć naprawy Rzeczypospolitej, próba przebudzenia i zjednoczenia Polaków, uświadomienie słuchaczom potencjału działań obywatelskich.

Przez wiele lat jedynie w Radiu Maryja można było dowiedzieć się prawdy o sprawach, o których główne media milczały. Nie było przecież Internetu, dociekliwych blogerów, niezależnych serwisów internetowych czy łatwego przepływu informacji na portalach społecznościowych. Kto chciał otrzymać informacje z pierwszej ręki, słuchał „Rozmów niedokończonych”. Toruńska rozgłośnia otwierała umysły, budziła zapał do zmian, rozwijała ciekawość poznawczą, polityczną i formowała świadome postawy obywatelskie. I właśnie dlatego była dla niektórych tak bardzo niewygodna.

Szybko okazało się, że radio to jedynie punkt wyjścia. Nie bacząc na przeciwności, ojcowie redemptoryści podejmowali kolejne dzieła. Najpierw „Nasz Dziennik”, potem Telewizja Trwam, która w błyskawicznym czasie zwiększała swoją sprawność techniczną, transmitując wydarzenia z najodleglejszych zakątków świata. Ale to nie wszystko.

O. Tadeusz Rydzyk często powtarza, że „kto myśli na rok do przodu – sieje zboże, na dziesięć lat – sadzi las, daleko w przyszłość – kształci i wychowuje dzieci i młodzież”. Zasada ta była konsekwentnie realizowana przez wszystkie kolejne lata. Ojciec dyrektor postawił na formację intelektualną i uruchomił pierwszą kuźnię kadr: Podyplomowe Studium Dziennikarskie. Z czasem powstał Instytut Edukacji Obywatelskiej. W końcu powołano Wyższą Szkołę Komunikacji Społecznej i Medialnej, która otwiera coraz to nowe kierunki, organizuje międzynarodowe sympozja z udziałem prestiżowych gości, zatrudnia znakomitych profesorów i kształci młodych, świetnie przygotowanych ludzi do podejmowania aktywności zawodowej w duchu służby Bogu i ojczyźnie.

Uczelnia otwiera też szeroką przestrzeń do działań twórczych. Studenci tworzą toruńskie media, prowadzą audycje, pracują przy ich produkcji, mają własne radio . Od kilku lat przy szkole działa studencki teatr. Miesiąc temu objawił się zupełnie nowy obszar, który środowisko toruńskie zagospodarowuje wyjątkowo dobrze. Fundacja Lux Veritatis wyprodukowała swój pierwszy film fabularny. Opowieść o bł. Karolinie Kózkównie została sfinansowana z pieniędzy zebranych w ramach odpisu z 1 procenta podatkowego. Film zrealizowali studenci i absolwenci WSKSiM przy współpracy z profesjonalistami. „Zerwany kłos” Witolda Ludwiga to poruszający film mogący śmiało konkurować z dziełami kinowymi twórców wykształconych w szkołach filmowych. Jest kolejnym dowodem na to, że zawłaszczoną kulturę można odzyskać. Podobnie jak udało się odzyskać zawłaszczoną przestrzeń medialną.

Nie udało się zakneblować katolickiego głosu z Torunia. Mimo, że posuwano się do najbardziej brutalnych rozwiązań, Radio Maryja i jego późniejsze dzieła rozwijają się do dziś. W 2012 roku przeciwnicy toruńskiego ośrodka medialnego przekonali się na własne oczy jak liczne jest poparcie Polaków dla inicjatyw ojców redemptorystów. Gdy KRRiT odmówiła koncesji Telewizji Trwam, na ulice wyszły najliczniejsze manifestacje w obronie wolności mediów.

W warszawskim proteście 21 kwietnia 2012 r. uczestniczyło ponad 120 tys. osób. W całej Polsce odbyło się ok. 160 manifestacji. Pod petycją w obronie Telewizji Trwam, skierowanej do KRRiT, podpisało się ponad 2 miliony osób.

Te protesty były wyrazem wielkiego przebudzenia, ale i pokrzepienia. Ludzie z łatką „moherowych beretów” przekonali się, że presja ma sens, że ich głos może być wysłuchany. Okazało się też, że wieloletnie próby budowania podziałów i zniechęcania Polaków do budowania wspólnoty narodowej, nie odniosły skutku. Bez Kościoła katolickiego i bez Radia Maryja zachowanie jedności z pewnością nie byłoby możliwe.

Marzena Nykiel • wpolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Dlaczego przez 25 lat próbowano zniszczyć RADIO MARYJA? została wyłączona