■■ Emerytury dla esbeków do kasacji

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 15 grudnia 2016

Rząd w jednym tygodniu potrafi kilka razy zrobić coś źle, by chociaż jednego dnia zaproponować przynajmniej niezłe rozwiązania. W stosunku do poprzedników to i tak spory plus. MSWiA planuje obciąć esbekom emerytury do poziomu średnich świadczeń wypłacanych przez ZUS. Diabeł oczywiście tkwi w szczegółach.

Funkcjonariusze SB, a szczególnie ci z wywiadu, byli grupą, którą najhojniej obdarowała transformacja. Nie dość że nikt przez 27 lat nie uznał tej służby za organizację przestępczą choćby w symbolicznym znaczeniu, to pracownicy aparatu bezpieczeństwa – gdy mieli chociaż trochę oleju w głowie – zakotwiczyli się w biznesie: w bankach, kantorach, domach publicznych, w branży ochroniarskiej i oczywiście w knajpach. Jeszcze inni otwierali swoje spółki join-adventure, część robiła kariery w nowych służbach. Nikomu włos z głowy nie spadł, a za wysługę lat do 2016 r. pobierali sowite emerytury.

Według obliczeń MSWiA, rocznie traciliśmy ok. pół miliarda złotych, podczas gdy ci, których zwalczali, często do dzisiaj z trudem wiążą koniec z końcem i ledwo stać ich na lekarstwa. Generałowie SB pobierali z kasy państwa nawet 30 tys. zł miesięcznie. Od nowego roku, jeśli projekt zostanie przegłosowany w Sejmie, otrzymają maksymalnie od 1,5 do 2 tys. złotych. I tak za dużo – twierdzą inni i dodają, całkiem słusznie, że obcięcie rent i emerytur nie dotyczy wysłużonych w wojskówce PRL-u towarzyszy z WSI.

Kolejny głos merytoryczny w krytyce – bo płaczu nad rozlanym mlekiem ze strony postkomunistów analizować nie ma potrzeby – brzmi: dlaczego PiS chce odbierać emerytury tym, którzy przepracowali w SB ok. 2 lat i krócej, a potem służyli niepodległej Polsce? Każdy przypadek jest inny i żeby ocenić dany życiorys, trzeba sięgnąć do źródeł. Mimo wszystko, taki funkcjonariusz musi liczyć się z tym, że nikt w latach 80. nie doznał amnezji – każdy rozsądny i uczciwy człowiek wiedział, kto odpowiada za zbrodnie stanu wojennego i już po nim, choćby na księżach. Jeśli ktoś wstąpił dla kariery do SB – a takich przypadków było mnóstwo już od początku lat 70. – gdy system komunistyczny zaczął się walić, to wcale mi go nie żal. Choć może warto, by tego typu przypadki pracowników mniej znaczących pionów, którzy wysłużyli kilka miesięcy w bezpiece, zbadało kompetentne gremium przy ministrze spraw wewnętrznych.

Jedno jest pewne: obniżenie bardzo wysokich emerytur, chociaż bardzo późne i nikomu życia lub zdrowia nie wróci, jest potrzebne. To element sprawiedliwości społecznej, której zabrakło w działaniach elit III RP, począwszy od wyborów czerwcowych. Wtedy jeszcze można było się obawiać wpływów funkcjonariuszy aparatu PRL-u i – załóżmy – ewentualnej pomocy ze strony sowieckich pobratymców. Po upadku Wojciecha Jaruzelskiego i pełnym zwycięstwie opozycji zarówno w 1990 r. w wyborach prezydenckich, jak i rok później w pierwszych całkowicie wolnych wyborach do parlamentu tymi rozterkami zasłaniać się nie można.

Grzegorz Wszołek • warszawskagazeta.pl
fot. youtube (Adam Mazguła, obrońca SB-eckich emerytur)

Advertisements

Możliwość komentowania ■■ Emerytury dla esbeków do kasacji została wyłączona