■■ Krzysztof Wyszkowski o manifestacjach opozycji przed Sejmem i Pałacem Prezydenckim

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, Wyszkowski Krzysztof by Maciejewski Kazimierz on 19 Grudzień 2016

„Ma to charakter ponurego kabaretu”

Groźba przejęcia siłą władzy jest śmieszna. Bunty w Grecji, które przybierały dramatyczny charakter, nie doprowadziły do upadku rządu, a tam państwo rzeczywiście kompletnie się rozpadało. W Polsce sytuacja jest ogólnie stabilna, wszystko idzie planowo naprzód. A, że jest wielu ludzi niezadowolonych z wczorajszej decyzji Sejmu o odebraniu wysokich emerytur esbekom? No cóż, to prawie sto tysięcy ludzi z rodzinami — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Krzysztof Wyszkowski, działacz opozycji w PRL.

wPolityce.pl: Co przypominają Panu obecne „występy” opozycji w Sejmie i na ulicy?

Krzysztof Wyszkowski: Jarosław Kaczyński powiedział parę dni temu o burlesce. I rzeczywiście, choć na wolnym powietrzu panie nie tańczą kankana, to ma jednak to charakter ponurego kabaretu. No cóż, jesteśmy dużym społeczeństwem. Mimo, iż ciągle nie osiągnęliśmy tych 40 milionów, to jednak okazuje się, że znajdzie się w stolicy państwa kilkaset osób chętnych do tego, by w wolną sobotę trochę sobie pokrzyczeć i porozrabiać. W żadnym innym kraju tego typu wydarzenia nie wzbudziłyby najmniejszej sensacji. Widziałem setki tysięcy demonstrujących ludzi w Paryżu, policję agresywnie atakującą, a nikt tym się specjalnie nie przejmował na drugi dzień w mediach. To samo w Anglii, Niemczech czy innych krajach Europy, gdzie demonstracje były dużo bardziej gorące, radykalne, a spory większe. A u nas nagle kilkaset osób w Warszawie ma poruszyć państwo w posadach! Myślę, że premier Olszewski ma rację mówiąc, że trzeba jedynie wzruszyć ramionami.

Nie ma więc żadnej groźby destabilizacji państwa czy siłowego przejęcia władzy przez opozycję?

Groźba przejęcia siłą władzy jest śmieszna. Bunty w Grecji, które przybierały dramatyczny charakter, nie doprowadziły do upadku rządu, a tam państwo rzeczywiście kompletnie się rozpadało. W Polsce sytuacja jest ogólnie stabilna, wszystko idzie planowo naprzód. A, że jest wielu ludzi niezadowolonych z wczorajszej decyzji Sejmu o odebraniu wysokich emerytur esbekom? No cóż, to prawie sto tysięcy ludzi z rodzinami. Gdyby ci wszyscy, którzy wczoraj na zawsze stracili duże apanaże, stanęli dzisiaj przed Pałacem Prezydenckim czy parlamentem, byłaby to gigantyczna manifestacja. To, co dziś widzimy, to jedynie marna resztówka tych wszystkich, którzy tracą na obecnych zmianach. To też pokazuje, jaki układ rządził nami przez lata. Już podczas Okrągłego Stołu pisałem w wydawnictwach podziemnych, że nie wolno porozumiewać się ze zdrajcami i zbrodniarzami, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Niestety Mazowiecki, Geremek, Kuroń czy Michnik zawarli ten układ, który spowodował, że ci ludzie, którzy odpowiadali za zniewolenie Polski przez wiele lat czerpali z tego nieuzasadnione zyski. Dzisiaj przychodzi spóźniony moment sprawiedliwości, wyrównania rachunków. Nie stawiając mojego przykładu za jakiś wzór mogę powiedzieć, że mam 1570 zł emerytury. Jeżeli esbecy, którzy mnie prześladowali, a ja nigdy żadnej krzywdy im nie zrobiłem, będą otrzymywali 2 tysiące, to uważam, że to już jest w porządku. Nie żądam więcej, żeby ich prześladować czy wsadzać do więzień mimo, że dokonywali czynów karalnych. Polikwidowali i popalili jednak archiwa i trudno dziś im to udowodnić. Zrównanie emerytur jest rzeczą absolutnie minimalną i te protesty są absurdalne. Powtórzę, gdyby oni wszyscy zaprotestowali, to byłby to KOD razy 100. Dziś na ulice wychodzi jakaś skromna resztówka, na którą nie ma co zwracać uwagi.

Czym według Pana skończą się te manifestacje. Co, jeżeli blokady mównicy sejmowej będą się powtarzały?

Jest dość chłodno, ci ludzie pokrzyczą i wrócą do domu. Później będą oglądali siebie w telewizji, która w kółko będzie pokazywała ten sam tłum i osoby krzyczące to samo. Blokowanie mównicy sejmowej już znamy z historii. Robił to śp. Andrzej Lepper i to w sytuacji bardziej dramatycznej, wspierany strajkami rolniczymi. To rzeczywiście były rzeczy groźne, panował paraliż dróg komunikacji krajowej, sam to przeżywałem. I co zostało po Lepperze? Smutek, żal, wstyd. Myślę, że to, co się obecnie dzieje będzie jeszcze większym żalem i wstydem po Schetynie, Petru i innych.

Piotr Czartoryski- Sziler • wpolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Advertisements

Comments Off on ■■ Krzysztof Wyszkowski o manifestacjach opozycji przed Sejmem i Pałacem Prezydenckim