■■ POLITYCZNI TERRORYŚCI POD TRYBUNAŁ ! ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 8 Styczeń 2017

Ta sitwa nie wyzwoliła się nigdy ze stalinowskiej mentalności i twierdzenia, że demokracja jest dla nich i dla tych, co myślą tak jak oni.

Niestety, za uprawniany w ostatnich dniach polityczny terroryzm nie można ich postawić przed Trybunałem Stanu. Ich poprzednicy najwyraźniej nie przewidzieli, że w Sejmie zasiądą kiedykolwiek tacy awanturnicy, jak wyżej wymienieni. Ale można, a nawet trzeba wykorzystać wszystkie środki dyscyplinujące politycznych terrorystów z PO i Nowoczesnej, nawet, gdyby to oznaczało wycie starych ubeków, „troskę” Parlamentu Europejskiego i manipulacje TVN-u.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w Polsce doszło do zapowiadanej od dawna eskalacji protestów przeciwko demokratycznie wybranej władzy. Hucpa, jaką odstawił w Sejmie poseł Szczerba i jego zwolennicy, została starannie zaplanowana i z premedytacją przeprowadzona. Szybko wyszło na jaw, że także „spontaniczny” protest kodofilów został kilka dni wcześniej zgłoszony jako manifestacja w warszawskim Ratuszu, co również dowodzi, że całość była zorganizowaną akcją. W dodatku jeśli przyjrzeć się sylwetkom prowodyrów tego politycznego terroryzmu, to przynajmniej w części przypadków widać rodzinne powiązania z najgorszym sortem ubeków, esbeków czy komuchów, zakotwiczonych jeszcze w stalinizmie. Taki Michał Broniatowski, który w internecie opublikował precyzyjną instrukcję przeprowadzenia „polskiego Majdanu”, to syn żydowskiego ubeka zakładającego struktury bezpieki w Płocku i Rzeszowie. Trudno oczekiwać, żeby dziś przełknął traktowanie kolegów ojca (Artur Mieczysław Broniatowski zmarł w 1989 r.) tak, jak na to zasłużyli.

Ta sitwa nie wyzwoliła się nigdy ze stalinowskiej mentalności i twierdzenia, że demokracja jest dla nich i dla tych, co myślą tak jak oni. Stąd odstawili przedstawienie na użytek kodziarskiej gawiedzi, zachowującej się jak opłacona klaka (to nic nowego, już pan Wokulski opłacał klakierów, żeby oklaskiwali skrzypka pozbawionego słuchu, za to podziwianego przez „damy”). Posłowie, którzy stali się prowodyrami tych zajść, szybko przestali ukrywać swe prawdziwe intencje – im nie chodzi ani o Szczerbę, ani o budżet, ani nawet o starych ubeków (zbyt mały to elektorat, w dodatku biologia się z nim rozprawi szybciej niż się samym zainteresowanym wydaje), ani o dziennikarzy w Sejmie. Oni mówią wprost – chodzi o przedterminowe wybory i odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy. Jak sami zapowiadają, nie cofną się przed niczym, żeby tego dokonać. Stąd też wydarzenia, jakie możemy ostatnio obserwować, to próba nocnej zmiany bis, nawiasem mówiąc, przeprowadzonej niemal w identycznych okolicznościach jak ta pierwsza. Przypomnijmy, że w 1992 r. chodziło o ujawnienie list współpracowników bezpieki, którą otwierał nie kto inny, jak Lech Wałęsa. Tym razem protest wybuchł, gdy Sejm zdecydował się w końcu obciąć do normalnego poziomu wywindowane emerytury ubeków i esbeków.

Niestety, jest też możliwe, że cała ta hucpa jest nie tylko podyktowana wściekłością z powodu oderwania od koryta, ale wręcz inspirowana i opłacana przez jakieś zagraniczne ośrodki. Polska, wprowadzająca istotne zmiany, może rozsadzić europejski kołchoz, czego tenże panicznie się boi, co chyba niechcący chlapnął Donald Tusk. I chociaż brzmi to niewiarygodnie, to nagły zanik sygnału TVP na znacznym obszarze Polski wskazuje na taką możliwość. Warto zwrócić uwagę, że podobny problem w tych dniach spotkał Polską Agencję Prasową, która 19 grudnia przez godzinę nie mogła nadawać informacji. Sprawą powinno się zająć ABW i niewykluczone, że za kilka lat wyjdzie na jaw, o co naprawdę chodziło.

Polityczni terroryści

Z tego samego powodu działania posłów, którzy rozpoczęli okupację Sejmu i wyprowadzili kodziarstwo na ulice, należy rozpatrywać tylko w kategoriach politycznego terroryzmu, jeśli nie pospolitej zdrady narodowej. Ci, którzy stanęli na sejmowej mównicy, uniemożliwiając demokratycznie wybranemu Sejmowi obrady, niezależnie od tego, czy dotyczyłyby one sprawy tak kluczowej jak budżet na przyszły rok, czy banalnej poprawki do tej czy innej ustawy, to polityczni terroryści. Warto zapamiętać nazwiska tych, którzy tego aktu się dopuścili: Schetyna, Kopacz, Kidawa-Błońska, Mucha, Neumann, Michał Szczerba (jeśli wierzyć relacjom świadków przed wykluczeniem latał na mównicę jak kot z pęcherzem, ewidentnie przekraczając wszelkie granice w składaniu wniosków niezwiązanych z przedmiotem obrad), Sławomir Nitras, Andrzej Halicki, Marcin Kierwiński, Paweł Olszewski (ten to nawet do rękoczynów jest skłonny), Tomasz Siemoniak, Włodzimierz Karpiński, Izabela Mrzygłocka, Agnieszka Kołacz-Leszczyńska, Joanna Pomaska i Cezary Tomczyk, Krzysztof Brejza, Ryszard Petru ze swoimi „gracjami-eryniami” – „myszką agresorką” Kamilą Gasiuk-Pihowicz, Joanną Scheuring-Wielgus, Ewą Lieder oraz Krzysztof Mieszkowski (zawodowo także zwolennik pornografii w teatrze) i inni. Determinacji wystarczyło im zresztą na krótko. Szybko okazało się, że wbrew zapowiedziom pozostania na sali sejmowej, czas poświęcali głównie na wdzięcznie się do kamer TVN-u, popijanie herbatki w sejmowym hotelu i konsumowanie spontanicznie zamówionych dzień wcześniej kanapek, względnie na wydzieranie się pod Sejmem.

Robota dla prokuratora

Niech nikt się nie łudzi, że chodzi im o dostęp opinii publicznej do informacji, o obecność dziennikarzy w Sejmie. Przecież to ci sami ludzie, którzy protestowali, gdy media ujawniały słynne nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele. Ci sami, którzy za czasów sprawowania władzy dopuścili do podsłuchiwania dziennikarzy (także „Warszawskiej Gazety”) i aprobowali używanie wobec dziennikarzy siły. Mówimy o ludziach, dla których Polska istnieje tylko teoretycznie, a właściwie sprowadza się do stwierdzenia „ch..j, d…pa i kamieni kupa”. I nawet jeśli nie oni je głosili, są dokładnie z tego towarzystwa, które tak uważa. Polityczny terroryzm, który zupełnie jawnie uprawiają, pokazuje ich prawdziwe oblicze – przerażonych zbliżającym się obrachunkiem aferzystów i politycznych przestępców. Nie mają nic do stracenia i gotowi są na każde przestępstwo, byle tylko zatrzymać Polskę na drodze zmian. Być może zresztą takie dostali polecenie od swoich prawdziwych mocodawców. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by ich zatrzymać. Niestety, za uprawniany w ostatnich dniach polityczny terroryzm nie można ich postawić przed Trybunałem Stanu. Ich poprzednicy najwyraźniej nie przewidzieli, że w Sejmie zasiądą kiedykolwiek tacy awanturnicy, jak wyżej wymienieni. Ale można, a nawet trzeba wykorzystać wszystkie środki dyscyplinujące politycznych terrorystów z PO i Nowoczesnej, nawet gdyby to oznaczało wycie starych ubeków, „troskę” Parlamentu Europejskiego i manipulacje TVN-u. Można, a nawet trzeba podjąć działania zmierzające do uchylenia im immunitetów i poddania ich działań pod ocenę niezależnej prokuratury. Nie ma innego wyjścia. Jeśli dziś Polska nie odpowie stanowczo na kolejną próbę jej zniszczenia, naprawdę przestanie istnieć. Zgodnie zresztą z życzeniem platformerskiej sitwy.

Tekst ukazał się w tygodniku Warszawska Gazeta!

Aldona Zaorska • warszawskagazeta.pl

Comments Off on ■■ POLITYCZNI TERRORYŚCI POD TRYBUNAŁ ! ■■