■■ „A może Kaczyński ma rację?” ■■

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ różne by Maciejewski Kazimierz on 16 Styczeń 2017

Zaczyna się czas budowania albo polskiej wielkości, albo polskiej małości. Wiele wskazuje na to, że uzyskujemy, przynajmniej teoretycznie, większą swobodę w kształtowaniu swojego państwa. PRL tonie, zmartwychwstaje II RP i pojawia się konieczność jej kontynuacji. Dla małości i kundlizmu nie ma tu miejsca.

kaczynski-die-welt-hat-recht

Dziś technika poszła już tak daleko, że nagrobne płyty można drukować na papierze. I „Die Welt” zrobiła to. Nie ma na niej nazwisk ani żadnych dat, ale za to jest napis: „A może Kaczyński ma rację”. Koniec. Murzyn zrobił swoje i murzyn musi odejść, a jak coś schrzanił, to nie ma murzyna. Karawana jedzie dalej. „Die Welt” zignorował totalną opozycję i już przygotowuje klimat pod lutową wizytę Merkel w Warszawie. Kanclerz spotka się z premier Szydło i Kaczyńskim, właśnie z tymi, których opozycja chciała obalić. Agencje ratingowe też nie zmieniły oceny polskiej gospodarki. Czy szanowna opozycja narazi się Angeli Merkel i podejmie dalszą blokadę mównicy?

Nie mniej jednak na wydarzenia, które działy się wokół Sejmu, musimy spojrzeć inaczej. Polska miała stać się kolejnym elementem sterowanej destrukcji, która wcześniej dosięgła Jugosławii, Czechosłowacji, a obecnie dotyka Ukrainy. Nie udało się wcześniej zdestabilizować Polski, można powiedzieć, że uratował nas kultowy stosunek do piwa, ale teraz słupki rtęci poszły tak do góry, że nadarza się okazja zukrainizowania naszego kraju.

Traktując problem detalicznie możemy odwołać się do przepowiedni Krzysztofa Wyszkowskiego, który opisał sposób przejęcia władzy w Polsce przez Tuska. Przepowiednia byłaby martwa, gdyby nie ostrzeżenie Przewodniczącego Rady Europejskiej, w sprawie nielegalności polskiego budżetu i możliwości wstrzymania dla nas funduszy unijnych. Obydwa fakty korespondują z sobą znakomicie. Ale jest jeszcze trzeci – komentarz Kaczyńskiego przed przyjazdem Angeli Merkel do Warszawy: Niemcy powinny zrezygnować z szukania sobie partnerów w Polsce poza polskim rządem. Te fakty świadczą, że pucz nie ma charakteru wewnętrznego. Ogólnie jednak sytuacja jest chyba bardziej skomplikowana niż myślimy, bo klęska opozycji mogła pogrzebać szansę Donalda Tuska na drugą kadencję – po prostu, nie zdążyli przed przyjazdem Amerykanów. Nie mniej jednak słów prezydenta UE lekceważyć nie możemy, bo jest raczej pewne, że zostaną one wprowadzone w czyn, przez niego samego lub następcę. Rząd PiS w takiej sytuacji nie może zaklinać rzeczywistości, lecz musi znaleźć sposób odporu lub środki zaradcze.

Rzecz w tym jednak, że wydarzenia sejmowe nie dotyczą tylko rządu Beaty Szydło, czy samego Jarosława Kaczyńskiego, lecz Polski, polskiego społeczeństwa i całej Europy Środkowej. O rozwoju dalszej sytuacji w Polsce, mimo mandatu, nie będzie decydował rząd, lecz zadecydują słupki społecznego poparcia dla partii opozycyjnych. Jeżeli słupki będą im spadać, to szanse na utrzymanie reform będą rosnąć, jeżeli nie drgną, ciamajdan zostanie odstawiony i ukarany, a do roboty przystąpią bardziej profesjonalni wykonawcy. Wizyta Merkel w Polsce, aczkolwiek na prośbę Warszawy, będzie dotyczyć spraw niemieckich, nie polskich. Celem są przyszłe wybory i spokój na wschodzie. I nie ma co się łudzić, walka o nowy kształt świata trwa.

Co powinien zrobić rząd? Państwo to nie zabawa w przedszkolu, posłowie to nie wolne elektrony bez przydziału, Sejm, to nie Targowica, a społeczeństwo to nie barany. Padały zupełnie nieodpowiedzialne hasła wojny domowej i przelewu krwi. Brak kary ośmiela. Poważna władza i poważne społeczeństwo takich rzeczy nie puszcza płazem. Ale skoro sprawa polska ma charakter międzynarodowy, potrzebne jest szerokie współdziałanie ministra spraw zagranicznych i szeroka międzynarodowa stała informacja zaporowa (której nie ma). Konieczna jest też polityka historyczna, rozbudowana informacja na temat strategii rządu i rezygnacja z polityki gabinetowej. Demokracja wymaga szerokiego współdziałania społeczeństwa i takiej działalności obywatelskiej, która konsoliduje państwo, a nie je rozbija. Na straży tych wartości powinna stać społeczeństwo, szkoła, media, Sejm i władza wykonawcza.

Przyjazd wojsk amerykańskich już sytuację ustabilizował. Zapowiedź przyjazdu Merkel może okazać się tego dowodem, ale nie można zapomnieć, że wojskowy kontyngent ma inne zadania. Jest stabilizatorem porządku, ale nie jest narzędziem polskiej władzy. Przyjazd wojsk amerykańskich zabezpiecza polską przynależność ziem zachodnich, ale nie zabezpiecza polskiego panowania na nich. Za opiekę będziemy musieli zapłacić kupnem samolotów, akceptacją CETA i nie wiadomo czym jeszcze. Na terenach, na których Amerykanie mają stacjonować już powstają firmy amerykańskie i niemieckie, na pozostałych, inwestycji nie widać. Obecność Amerykanów może dawać nam dodatkowe atuty polityczne, a neutralizuje możliwość polskiego balansu politycznego wobec Chin i Stanów. Od tej pory nasze położenie geopolityczne pomiędzy Rosją a Niemcami, zmienia swoją lokalizację i zostaje wpisane pomiędzy Chiny a USA. Pozycja taka wymaga globalnego oglądu i wyjątkowej sprawności dyplomatycznej.

Przyjazd Amerykanów nie zwalnia ani rządu z dobrego rządzenia, ani społeczeństwa z poczucia odpowiedzialności. Merkel nie powinna przyjeżdżać do Warszawy jako imperator, lecz też jako osoba, która dostała polskie poparcie w przyszłych wyborach. Od konsekwencji i realizacji wizji Kaczyńskiego zależeć będzie przyszła pozycja Polski w świecie. Ale powaga traktowania Polski wymaga odpowiednich deklaracji i konsekwentnego działania. To w Polsce zachowała się najzdrowsza tkanka cywilizacji chrześcijańskiej. Ten fakt w połączeniu z pamięcią o działalności i popularności Jana Pawła II predysponuje nas do roli przewodnika ideologicznego w Europie. To nie żart. Ale taki status wymaga zgłoszenia nowej koncepcji kulturowej i gospodarczej dla całej cywilizacji zachodniej. Rola MSZ, Ministerstwa Kultury i Edukacji Narodowej, jako struktury, powinny być tu wiodące. Ministerstwo Rozwoju i Finansów kładzie podwaliny pod budowę takiej Polski. Ministerstwo Obrony Narodowej chroni całość. MKiDN i MEN w kraju, a służby MSZ zagranicą zadecydują nie tylko o sile wrogiej nam propagandy i „immunologicznej” odporności polskiego społeczeństwa, ale przede wszystkim o powodzeniu sztandarowego przedsięwzięcia kulturowego, które powinno powstać. Wzięliśmy wysoki kurs, musimy więc go utrzymać.

Klęska sejmowych puczystów otworzyła zwycięzcom kolejne drzwi. Abramsy może i są najlepszymi czołgami na świecie, ale uzyskałem informację, iż istnieją takie pociski rakietowe, które potrafią przestrzelić czołg. Próba została wykonana w Afganistanie. Zrobiła ona takie wrażenie na Amerykanach, że po prostu pouciekali (proszę Czytelników o ewentualne potwierdzenie). Trzeźwo patrzącemu na sprzęt amerykański, kolor, brezentowe okrycie i brak ogrzewania w Hamerach, źle się kojarzy. Świadczą one raczej o sezonowości kontyngentu, niż stałej rotacji. Ileż to Polacy, w swojej historii, wykonali powitań, po których radość topniała jak woskowa świeca. Dziś, wiele wskazuje, że świat pełen ignorancji zaczyna odchodzić w siną dal. Oczywiście nie odejdzie z dnia na dzień, bo jeszcze nie ma do tego potrzebnej materii, ale droga już została otwarta. To człowiek zadecyduje czy będzie on w stanie powściągnąć swoją chciwość i cz jego droga okaże się mądra czy, jak zwykle, głupia?

Stosunków amerykańsko-chińskich nie komentuje się na pierwszych stronach gazet. Natomiast to, co dzieje się na linii Ameryka – Rosja, dziś może jeszcze nic nie znaczyć, bo Trump, wprawdzie uosabia siłę Stanów, ale prezydentury jeszcze nie objął. Podgrzewanie wzajemnych stosunków może być zwykłym lewarowaniem poziomu negocjacyjnego. Natomiast zrobienie z Polski drugiego Izraela, wymaga obecności wojsk amerykańskich, najnowocześniejszego sprzętu wojskowego, wysokiej jakości polskich kadr dyplomatycznych i dowódczych oraz odpowiednio wykształconego społeczeństwa. Oczywiście, taką szansę przynosi nam obecność wojsk Stanów Zjednoczonych, ale szansę do wykorzystania.

Zaczyna się czas budowania albo polskiej wielkości, albo polskiej małości. Wiele wskazuje na to, że uzyskujemy, przynajmniej teoretycznie, większą swobodę w kształtowaniu swojego państwa. PRL tonie, zmartwychwstaje II RP i pojawia się konieczność jej kontynuacji. Dla małości i kundlizmu nie ma tu miejsca.

Ryszard Surmacz • naszeblogi.pl

Advertisements

Comments Off on ■■ „A może Kaczyński ma rację?” ■■