■■ Krzysztof Wyszkowski: Nie szukam agentów, oni sami się demaskują ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, Wyszkowski Krzysztof by Maciejewski Kazimierz on 22 stycznia 2017

Jestem przyzwyczajony do jego zadziwiających zachowań. Zaczął do propozycji wysadzania w powietrze komend i zabijania milicjantów, zaczął od ‚trzęsienia ziemi’, więc te nowe trzęsienia ziemi już mnie teraz nie dziwią.

bolek-wysz

Luiza Dołegowska, Fronda.pl: Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz nie chce Pana w Radzie Europejskiego Centrum Solidarności, wygłasza zastrzeżenia o rzekomej konfliktowości, o ‚szukaniu agentów’ – czyżby obawiał się Pańskiej obecności w Radzie?

Krzysztof Wyszkowski: Pan Adamowicz może sobie wygłaszać swoje opinie, ale ta wypowiedź odnośnie mojego członkostwa w radzie IPN jest mało istotna, bo Pan Adamowicz nie jest właścicielem ECS-u, a tylko przewodniczącym Rady. Członków Rady w liczbie czterech zgłasza Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zgłoszenie przez Wicepremiera Glińskiego mojej kandydatury, i między innymi Kornela Morawieckiego – ludzi, którzy publicznie potwierdzali agenturalną przeszłość Lecha Wałęsy – to powodowałoby, wg Adamowicza, że ci ludzie nie mogliby uczestniczyć w życiu publicznym. Rada ECS-u jest w części jest w gestii ,,Solidarności” i tu tak samo Adamowicz nie ma prawa narzucać niczego rządowi. To jest kompletne nadużycie prawa. Adamowicz kontynuuje tę zabawę z puczem – jakkolwiek by to nie było śmieszne, to jest jednak ponure. Samorządowiec nie uznaje porządku prawnego Rzeczypospolitej – naprawdę, jest to skandal.

Poseł Kornel Morawiecki, odnosząc się do argumentów prezydenta Adamowicza powiedział, że Pan wręcz za mało, albo wcale nie tropił agentów, bo ufał Pan, że po ’92 roku i zdemaskowaniu współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL-u Wałęsy i innych, oni ”odpuszczą”.

Ja nie tropiłem agentów, tylko wręcz przeciwnie – Lecha Wałęsy broniłem, mimo różnych informacji, aż do 4. czerwca ’92 roku, kiedy nazwisko Wałęsy znalazło się w dokumencie, przedstawionym przez rząd Jana Olszewskiego, przez ministra Macierewicza. Wtedy uznałem fakty, więc za tropiciela absolutnie nie można mnie uznać. Przyjaźniłem się z Wałęsą, ochraniałem Wałęsę, nawet brew mocnym już wskazówkom, że coś z jego przeszłością jest nie w porządku – ale nie dawałem temu wiary, dopóki nie zobaczyłem dokumentów. Nie jestem tropicielem, tylko uznaję fakty.

Co Pan sądzi o tym, że prezydent Gdańska chciał, żeby historyczna Stocznia Gdańska nosiła imię Lenina, i trzeba było stanowczych działań, żeby do tego nie dopuścić? Pan Adamowicz stara sie utrwalać w historii imię Lenina a Pana chce obrazić – to nowe metody gdańskiego włodarza?

Ja myślę, że to wrogie działanie względem mojej osoby ze strony Adamowicza, i to jest m. in. właśnie skutek afery z nazwą stoczni ‚imienia Lenina’, którą chciał narzucić stoczniowcom i opinii publicznej. I wtedy rzeczywiście wziąłem czynny udział w manifestacjach pod bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej – faktycznie, popierałem zdjęcie przez stoczniowców tego haniebnego napisu. Później ukazywały się moje wypowiedzi na ten temat, więc rozumiem, że Adamowicz zapamiętał to sobie, i że moje uwagi pod jego adresem spowodowały później tę ‚zemstę’. Jednak jak rozumieć prywatną mściwość samorządowca w stosunku do dyspozycji rządowych? Takie rzeczy nie mogą mieć miejsca.

Co działo się w piatek, na konferencji IPN – Lech Wałęsa ponownie przypuścił na Pana atak?

Ja jestem do tego przyzwyczajony. Można powiedzieć, że znam Lecha Wałęsę najdłużej ze wszystkich ludzi, którzy są czynni w polskiej polityce – on do mnie przyszedł w ’72 roku, zapukał do drzwi, otworzyłem mu i podjąłem z nim rozmowę. Jestem przyzwyczajony do jego zadziwiających zachowań. Zaczął do propozycji wysadzania w powietrze komend i zabijania milicjantów, zaczął od ‚trzęsienia ziemi’, więc te nowe trzęsienia ziemi już mnie teraz nie dziwią. Muszę jednak powiedzieć, że po dzisiejszym jego wystąpieniu, myślę, że niekontrolowanym rozumowo – to była erupcja, autentyczny wulkan złych emocji. On był na skraju załamania nerwowego. Na początku zadałem jakieś pytania, organizatorzy tak zarządzili, że to będzie jednak rozmowa – ale natychmiast okazało się, że rozmowa jest niemożliwa, że Wałęsa nie jest w stanie podjąć dialogu, a tylko krzyczy. Krzyczy i to było bardziej przemawiające i wymowne, niż krzyki pani Sawickiej na schodach Sejmu, gdy płakała i mówiła, że została uwiedziona. Wałęsa twierdził, że nigdy był uwiedziony przez Służby Bezpieczeństwa. Jednocześnie słychać płacz Wałęsy, łkanie, że nie ma siły się bronić, że wszyscy go atakują – a z drugiej strony padają jego zarzuty, że teczka, którą dostarczyła żona Kiszczaka została rzekomo sfabrykowana po ’89 roku, w wolnej Polsce, jak mówił – to już robi wrażenie szaleństwa, niekontrolowanego wybuchu. Myślę, że rodzina powinna zająć się teraz Lechem Wałęsą i nie pozwolić mu na dalsze samoponiżanie.

Dziękuję za rozmowę

Luiza Dołegowska • fronda.pl
fot. internet

Prezydent Gdańska walczy z legendarnym działaczem „Solidarności”
Wyszkowski: „Adamowicz boi się audytu, który byśmy zrobili”

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w liście do ministra kultury Piotra Glińskiego zaatakował legendarnego opozycjonistę, Krzysztofa Wyszkowskiego – czytamy w „Gazecie Polskiej Codziennie”.
To człowiek konfliktowy i destrukcyjny — pisze w liście do ministra kultury o Krzysztofie Wyszkowskim prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.
Wszędzie widzi i tropi domniemanych agentów służb wszelakich, skłócił się z wieloma środowiskami byłych działaczy wielkiego ruchu Solidarności
— czytamy w liście.

To niedopuszczalne – i z szacunku dla członków założycieli „S” i ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości — skomentował stanowisko prezydenta Gdańska rzecznik NSZZ „Solidarność” Marek Lewandowski.

Adamowicz sprzeciwia się kandydaturze Wyszkowskiego na członka Rady Europejskiego Centrum Solidarności.

Zdaniem Wyszkowskiego prezydent Gdańska obawia się o przeprowadzenie audytu w instytucji.

Adamowicz boi się audytu ze strony Ministerstwa Kultury, który byśmy zrobili

— ocenia Krzysztof Wyszkowski.

Dodaje, że nie chce walczyć z Lechem Wałęsą, a jedynie poprawić program ECS.

Inny legendarny działacz Solidarności, Andrzej Gwiazda mówi, że nie dziwi go opór prezydenta Gdańska przeciwko nominacji Krzysztofa Wyszkowskiego do ECS.

Utworzenie ECS było dużą inicjatywą finansową, stworzoną do lansowania własnej wersji historii. Wyszkowski na pewno mógłby namieszać w Radzie i przysporzyć kłopotu

— stwierdził Gwiazda.

Radę Europejskiego Centrum Solidarności powołuje prezydent Gdańska w uzgodnieniu z resztą założycieli instytucji, wśród których jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Samorząd Województwa Pomorskiego, NSZZ „Solidarność” i Fundacja Centrum Solidarności. Krzysztof Wyszkowski jest jednym z czterech kandydatów zgłoszonych przez ministra kultury. Oprócz niego Piotr Gliński zgłosił do Rady Jana Hlebowicza, Kornela Morawieckiego i Krzysztofa Nowaka.

Ostateczną decyzję o powołaniu składy Rady ECS podejmuje prezydent Gdańska. I jak pisze „GPC” niestety „może nie zgodzić się na kandydatury wskazane przez pozostałych założycieli”.

„Gazeta Polska Codziennie”, wpolityce.pl
fot. youtube.com/M. Czutko

Advertisements

Możliwość komentowania ■■ Krzysztof Wyszkowski: Nie szukam agentów, oni sami się demaskują ■■ została wyłączona