■■ Sławomir Cenckiewicz o doniesieniach ws. Wałęsy i ostro o prokuratorach IPN ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 29 Styczeń 2017

Pamiętajcie, że śledztwo w ramach którego grafolodzy przez ROK analizują podpisy Wałęsy, miało być kołem ratunkowym rzuconym Wałęsie – wskazuje profesor Sławomir Cenckiewicz, który odnosi się do dzisiejszych ustaleń PAP dot. opinii grafologów na temat akt „Bolka”.

Opinia dotycząca teczek TW „Bolka” przygotowana przez Instytut Sehna w Krakowie potwierdza współpracę Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa – wynika z podanych dziś nieoficjalnych ustaleń Polskiej Agencji Prasowej. Informację w tej sprawie Instytut Pamięci Narodowej ma ogłosić w najbliższy wtorek, 31 stycznia.

Do doniesień tych odniósł się na portalu społecznościowym prof. Sławomir Cenckiewicz, dla którego współpraca Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa od dawna jest oczywista. Historyk opisał ją wraz z Piotrem Gontarczykiem w książce „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”.

Tak zachowuje się jedynie ktoś, kto ma coś do ukrycia

Cenckiewicz przyznaje, że daleki jest od triumfu, satysfakcji, a nawet komentowania tych przecieków. Jak podkreśla, z punktu widzenia prawdy o agenturalności Wałęsy uznanie, że „Wałęsa JEDNAK współpracował a akta „Bolka” są AUTENTYCZNE to jedynie DETAL”. Historyk wskazuje, że w gruncie rzeczy jest to także bez znaczenia, bo proces dowodowy przeprowadzony w kilku książkach, wskazywał jednoznacznie, że Wałęsa był „Bolkiem”.

„Wreszcie treść akt „Bolka” i kontekst ich przejęcia w 1990 r. przez Kiszczaka, kradzież reszty akt kompromitujących Wałęsę (przez Wałęsę i jego ludzi) w latach 1992-1995 i analiza pozostałych dokumentów świadczą jednoznacznie, że Wałęsa to TW. Więcej nawet: Wałęsa wykorzystał pełniony urząd prezydencki by wyczyścić wszelkie ślady własnej przeszłości począwszy od agenturalnych dokumentów „Bolka”, poprzez akta osobowe z POM Łochocin, aż po materiały z archiwum Stoczni Gdańskiej. Tak zachowuje się jedynie ktoś, kto działa w konflikcie interesów i ma coś do ukrycia”

– wskazuje.

Wałęsa jest zbyt ważny dla postkomunizmu w Polsce…

Cenckiewicz stwierdza, że dzisiejsze doniesienia nie są dla niego niczym nowym. Pisze także, że wśród IPN-owskich prokuratorów, są tacy, którzy swoimi konkretnymi działaniami pomagali Wałęsie w „zamulaniu” sprawy „Bolka”, jak np. szef gdańskiej prokuratury IPN Maciej Schulz) zapowiedziane na wtorek to dla mnie nihil novi.

„Tyle ludzi w tej sprawie kłamało, kłamie i dalej pewnie będzie kłamać, próbując ratować Wałęsę wbrew faktom, że nie zdziwią mnie kolejne zwroty akcji w tej sprawie. Pamiętajcie, że śledztwo w ramach którego grafolodzy przez ROK analizują podpisy Wałęsy, miało być kołem ratunkowym rzuconym Wałęsie. To śledztwo wszczęto na podstawie wpisu Wałęsy na blogu wykop.pl, który notabene już nie istnieje. Błędy w sztuce takie jak kuriozalne „przeszukania” domku Kiszczaka na Mazurach, negocjacje z rodzinką Kiszczaka, odstąpienie od zarzutów wobec Marii Kiszczak, czy nie pójście za ciosem w poszukiwaniu dokumentów wyprowadzonych przez SB-eków i samego Wałęsę w okresie prezydentury – oto obraz nędzy postępowania śledczych IPN…”

– ocenia historyk, który dodaje, że tak to się będzie wszystko kręcić w kółko, bo dla wielu prawda i fakty nie istnieją.

„A Wałęsa jest zbyt ważny dla postkomunizmu w Polsce i fundamentalnej kwestii interpretacyjnej: co w działaniu Wałęsy po 1978 r. (kiedy wstąpił do WZZ) był inspirowane wprost, a co było wynikiem jego strachu przed ujawnieniem przeszłości agenta „Bolka”. Zrobią więc wszystko by na to pytanie NIKT nie ważył się odpowiedzieć, by NIKT nie próbował nawet wokół tego chodzić!”

– kwituje prof. Cenckiewicz.

Sławomir Cenckiewicz • dorzeczy.pl
fot. Rafał Guz / PAP

Advertisements

Comments Off on ■■ Sławomir Cenckiewicz o doniesieniach ws. Wałęsy i ostro o prokuratorach IPN ■■