■■ Potrzebna promocja prawdy ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 31 Styczeń 2017

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

W piątek w brytyjskich mediach, konkretnie w serwisie BBC, w 72. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz pojawiła się informacja, że Holocaust nie był jedynie niemieckim przedsięwzięciem i wymagał aktywnej współpracy m.in. polskich maszynistów. Czy to jest tylko błąd, niedopatrzenie, pomyłka…?

– To szkalowanie Polski i Polaków zbyt często się powtarza, żeby uznać to za błąd. BBC to nie jest jakaś mała prywatna stacja, ale duże medium, które – mogłoby się wydawać – jest autorytetem. Tymczasem fakty mówią coś zupełnie innego, a mianowicie, że nie jest to wiarygodne źródło informacji. Przy tej okazji widzimy wyraźnie, że wszelkie zapewnienia, iż kwestia wizerunku Polski w aspekcie niemieckiej polityki historycznej w ogóle nie cierpi i mamy jedynie do czynienia z błędami – notabene raz za razem się pojawiającymi – nie wytrzymują krytyki. Tak częste i tak mocne głosy uderzające w wizerunek Polski, która w czasie II wojny światowej bodaj najbardziej ucierpiała, która w walce z hitleryzmem od samego początku poniosła niewyobrażalne straty i ofiary w ludziach, są efektem – niestety – przegrywanej przez nas wojny o historię. Ta wojna o historię toczyła się na Zachodzie już w czasach komunizmu, jednak wówczas byliśmy poza możliwościami jej oddziaływania, ale przez blisko 28 ostatnich lat była możliwość skutecznego sprzeciwu.

To dlaczego nie skorzystaliśmy z tego wcześniej, co pozwoliłoby nam uniknąć obecnych problemów?

– W Polsce niestety oddaliśmy sporą część przestrzeni medialnej w ręce obcego kapitału, który wyraźnie wpisywał się w politykę historyczną, której symbolem jest Jan Tomasz Gross, a więc w politykę kompleksów, obwiniania siebie, w politykę wstydu. Z drugiej jednak strony postkomunistyczne elity tak mocno naznaczone piętnem totalitaryzmu, współuczestniczące w zbrodniczym systemie bardzo chętnie przyjmowały opowieść, że Polacy są Narodem współwinnym zbrodni, w związku z czym niczym się nie różnią od sprawców, bo współuczestniczyli w Holocauście. Ta polityka obwiniania siebie doprowadziła nas do stanu, w którym się dzisiaj znaleźliśmy. Obecnie przeżywamy moment – wydaje się – otrzeźwienia, co również jest podnoszone wśród obecnych elit władzy, w mediach publicznych. Ważne jest bowiem uświadomienie sobie, co się stało na Zachodzie, jak bardzo tamten świat jest zakłamany i zacząć planową, obliczoną na wiele lat politykę historyczną, która będzie odkłamywać ten nieprawdziwy wizerunek i pokazywać go we właściwym świetle. Z czasem się to przełoży na wiele sfer życia i relacje międzynarodowe.

Jaka powinna być rola polskiego MSZ, które wprawdzie prowadzi politykę reagowania, ale ilość i ciągłe nowe przypadki zakłamywania historii i atakowania Polski wskazują, że te działania są nieskuteczne?

– Podejmowane działania są nieskuteczne, bo nie ma odpowiednich sankcji. Jest pomysł, żeby wytaczać procesy odszkodowawcze. Wygrana w kilku takich spektakularnych procesach w obronie polskiego wizerunku i wysokie kary finansowe z całą pewnością zastopowałyby ilość ataków, fałszywych oskarżeń i zmusiłyby do refleksji tych, którzy nosiliby się z zamiarem szkalowania dobrego imienia Polski. Kolejną kwestią jest aktywna polityka w sensie pozytywnym. Oprócz likwidowania kłamstw należy promować prawdę. Instytuty polskie – które często pełnią również funkcję wydziałów do spraw kultury i nauki polskich ambasad, które mają za zadanie promować i budować pozytywny wizerunek Polski poza jej granicami m.in. poprzez upowszechnianie polskiej kultury, języka, historii oraz osiągnięć w dziedzinie kultury, nauki, edukacji i rozwoju życia społecznego – powinny być nakierowane nade wszystko nie na promowanie wydumanych postmodernistycznych czy inspirowanych chaosem filozoficznym dzieł sztuki w nowoczesnej formie, co miałoby pokazywać nas, Polaków, jako postępowych czy awangardowych, ale na pokazywanie tego, co w polskiej kulturze jest najważniejsze, naznaczone głębią prawdy odnoszące się do polskiej wolności wywalczonej w walce z totalitaryzmem. Bezsprzecznie powinniśmy mówić o Polakach – ludziach, którzy z narażeniem własnego życia ratowali Żydów przed zagładą. I to są zadania, jakie stoją przed polskimi władzami. I tu nie chodzi tylko o obronę, ale – jak wspomniałem – o ofensywę. Oczywiście te wszystkie zadania muszą być spięte w jedną całość.

Czy takie działania są prowadzone?

– Owszem, coś się dzieje, ale te działania muszą być zwielokrotnione, aby były efektywne. Mam tu na myśli m.in. polskie produkcje filmowe. Mówi się chociażby o produkcji filmu z udziałem gwiazd Hollywood. Oczywiście nie jest to tanie przedsięwzięcie, ale trzeba na to patrzeć pod kątem zysków wizerunkowych. Potrzebny jest temat, który obejmie najważniejsze kwestie dotyczące najnowszej historii Polski, potrzebny jest dobry scenariusz, znani, popularni aktorzy. I jeśli te wszystkie działania rozłożymy na lata przy konsensusie wielu środowisk, to za kilka, kilkanaście lat nikt trzeźwo myślący nie postawi już tezy podobnej do tej autorstwa BBC, że Holocaust nie był jedynie zbrodnią niemiecką, bo były w nią zamieszane różne środowiska międzynarodowe, w tym polscy maszyniści, bo głosząc takie kłamstwa zwyczajnie ośmieszy się wizerunkowo. Trzeba to jednak widzieć całościowo i w dłuższej perspektywie.

Na oskarżenia polskich maszynistów zmuszanych siłą do obsługi połączeń i transportów do obozów śmierci zareagowała Ambasada RP w Londynie. Czy ten szczebel protestu jest wystarczający i adekwatny?

– Nie mierzyłbym tego typu spraw szczeblami, bo trzeba reagować systemowo. Warto się zastanowić nad tym, co już powiedziałem, a więc nad powołaniem instytucji, które byłyby w stanie reagować odpowiednio do skali ataków. Same sprostowania zamieszczane później bądź nie to za mało. Odnosząc się jeszcze do „maszynistów”, absurdem i utopią jest twierdzenie, że skoro – dajmy na to – kolby do karabinów były robione z drewna z polskich lasów, w których pracowali polscy drwale, to Polacy są współodpowiedzialni za ofiary zastrzelone z tej broni. Przecież to jest nonsens. Skala absurdalnych wywodów, wręcz śmiesznych, a zarazem tragicznych, jest zatrważająca. I tak jak powiedziałem – stanowcze reakcje są niezbędne, ale jednocześnie konieczna jest promocja prawdy. Do tego trzeba mieć daleki plan, w szerokiej perspektywie, potrzeba znaleźć punkty węzłowe tam, gdzie się tworzy opinia światowa, a więc np. w Stanach Zjednoczonych czy w Niemczech. Jednocześnie pokazywać prawdziwy obraz wydarzeń historycznych, który w zwarciu z absurdalnym twierdzeniem, jakie padło ze strony BBC, pokaże absurd całej sytuacji i obnaży kłamstwa. Reagować w sensie obronnym to po pierwsze, a po drugie promować prawdę.

Wspomniał Pan o restrykcjach wobec rozsiewających tego typu kłamstwa. Resort sprawiedliwości pracuje nad ustawą o ochronie dobrego imienia Polski, która ma karać za przypisywanie Polsce odpowiedzialności za zbrodnie wojenne popełnione przez Niemców. Czy to zastopuje zakłamywanie faktów historycznych?

– To się okaże w praktyce, kiedy poznamy szczegóły takiego prawa. Natomiast już na bazie funkcjonujących przepisów w obronie zachwianego wizerunku naszego kraju wiele rzeczy można by zrobić poprzez pracę metodyczną polskich instytutów czy organizacji stowarzyszeń. Jeśli do tego dojdą kolejne instrumenty i podstawa w polskim prawodawstwie, które jeszcze ułatwiłyby nam takie działania, to jak najbardziej. Należy podejmować różne działania. Samo prawo jest oczywiście bardzo ważne, ale to nie wystarczy. Międzynarodową opinię publiczną – wzorem innych państw na świecie – należy urabiać poprzez wpływy i aranżowanie czy też inspirowanie pewnych akcji propagandowych na portalach społecznościowych. Internet jest bowiem bardzo ważną przestrzenią, przez którą ludzie się porozumiewają, gdzie poszerzają swoją wiedzę i wyrabiają sobie opinię bardziej niż podczas nauki w szkole. Nie mam tu na myśli manipulacji, działań hybrydowych, z czego słynie Rosja, ale lansowanie, pokazywanie, propagowanie prawdy. Takich obszarów, gdzie można to robić skutecznie, jest bardzo dużo. Są także specjaliści, którzy doskonale potrafią to zrobić. Oczywiście potrzebne jest zaangażowanie odpowiednich środków i działanie planowe.

Żyjemy w ciekawych czasach, gdzie prawdę – wydawałoby się – oczywistą trzeba lansować, tak jakby sama nie mogła się obronić…

– Prawda obroni się sama, jeśli ludzie, którzy tę prawdę głoszą, zaangażują się w ten proces. Prawda potrzebuje obrońców, głosicieli prawdy. Zresztą tak było zawsze. Kiedy dokonywano rozbiorów Polski w XVIII wieku, tzw. ludzie oświeceni przyjęli optykę widzenia Fryderyka Wielkiego – króla Prus czy też carycy Katarzyny i uznano, że Polska jest krajem ciemnym, gdzie się prześladuje innowierców, gdzie się tkwi w niewoli, a oni robią nam wielką łaskę i wyzwalają nas z ciemnoty, i że w tej sytuacji rozbiory to dla Polski doskonała wiadomość. Kiedy w 1946 r. był pogrom kielecki, całą tę sytuację wykorzystano nie po to, by pokazać, że inspirowali go Sowieci czy komuniści, ale aby powiedzieć: „Po co się troszczyć o demokratyczne wybory w Polsce, skoro ten Naród jest ciemny i antysemicki?”. Kiedy w 1939 r. Niemcy atakowali Polskę, wskazywali na nas jako na agresora, który zaatakował ich radiostację w Gliwicach, podczas gdy to oni sami dokonali dywersji. Wojna we współczesnym świecie nie odbywa się tylko i wyłącznie na frontach wojskowych, jak to bywało dawniej, ale na wielu przestrzeniach. Jedną z takich przestrzeni jest wojna o historię, czyli polityka historyczna, pamięć historyczna, wojna o kulturę. Mamy np. Instytut Pamięci Narodowej, który popularyzuje historię, odkrywając tajemnice przeszłości. Dzisiejszy świat jest taki, jaki jest i trzeba to zaakceptować. Wykorzystując dostępne środki, trzeba walczyć o prawdę. Potrzebni są ludzie, którzy będą o tę prawdę walczyć, będą ją promować i pokazywać taką, jaką jest, bez zakłamywania czy przeinaczania faktów historycznych.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki naszdziennik.pl
fot. Mateusz Marek / Nasz Dziennik

Advertisements

Comments Off on ■■ Potrzebna promocja prawdy ■■