★☭ Czerwoni pretorianie ■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 9 Luty 2017

Powołany w maju 1945 roku Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego wzorowany był na sowieckich wojskach NKWD

    Historia KBW sięga jesieni 1943 roku, kiedy to koło Sielc sformowany został Samodzielny Batalion Szturmowy, który – co niezwykle znamienne – pozostawał w strukturze nie Armii Polskiej, ale Armii Czerwonej. Jego dowódcą został mjr Henryk Toruńczyk, dąbrowszczak – uczestnik wojny domowej w Hiszpanii, członek Komunistycznej Partii Hiszpanii. Po powstaniu w styczniu 1944 roku Centralnego Biura Komunistów Polski formacja została mu podporządkowana. Nazwa jednostki – na podstawie decyzji Zarządu Głównego Związku Patriotów Polskich z 21 marca 1944 roku – uległa zmianie na Polski Samodzielny Batalion Szturmowy.

Skład narodowościowy Batalionu był niejednolity – tworzyli go Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Białorusi, czterech Hiszpanów oraz Polacy wcześniej przymusowo wcieleni do Wehrmachtu, którzy zostali wzięci do niewoli przez Armie Czerwoną. Józef Kratko z dumą podkreślał we wspomnieniach, iż „internacjonalizm w naszym Batalionie Szturmowym występował w sposób klasyczny. (…) Właśnie w Batalionie była praktycznie realizowana zasada, ze o narodowości człowieka nie decyduje jego pochodzenie, ale jego własne poczucie przynależności narodowej i jego konkretne czyny. (…) To wszystko wychowywało kadry patriotów i internacjonalistów”. 

Do jego podstawowych zadań należało przede wszystkim szkolenie żołnierzy w zakresie dywersji i działań wywiadowczych. Ścisłą kontrolę nad jednostką sprawowali sowieccy przedstawiciele organów bezpieczeństwa, a specjalistycznym szkoleniem dywersyjno-wywiadowczym zajmowali się doświadczeni oficerowie NKWD. Szereg grup dywersyjnych PSBS zostało zrzuconych w latach 1943-1944 na zaplecze frontu w celu wsparcia działających tam komunistycznych oddziałów partyzanckich.

Po zajęciu Lublina przez Armię Czerwoną i przeniesieniu się tam Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, batalion otrzymał nowe zadanie – ochronę komunistycznych instytucji na terenach opanowanych przez komunistów. W sierpniu 1944 roku PSBS został podporządkowany resortowi bezpieczeństwa publicznego i przystąpiono do rozbudowy jednostki w formację Wojsk Wewnętrznych.

Od samego początku budowy formacji dbano o zapewnienie jej właściwego politycznego i klasowego charakteru. Wśród kadry oficerskiej zdecydowaną większość stanowili członkowie Komunistycznej Partii Polski, a wszyscy żołnierze zostali wcześniej wytypowani i sprawdzeni przez funkcjonariuszy sowieckich i „polskich” organów bezpieczeństwa.

Po rozbudowie jednostki, w listopadzie 1944 roku PSBS został przemianowany w Brygadę Wojsk Wewnętrznych. W marcu 1945 roku stan osobowy formacji nie przekraczał 9 tysięcy żołnierzy i oficerów, spośród których znaczny procent stanowili sowieccy oficerowie. O ich „zbawiennej” roli w procesie kształtowania się jednostki szczegółowo informowała komunistyczna propaganda, podkreślając, iż „gdy na przyjaznej ziemi Kraju Rad organizowały się pierwsze oddziały Ludowego Wojska Polskiego, rząd Związku Radzieckiego, głęboko przyjazny narodowi polskiemu, odkomenderował do tych oddziałów najlepszych instruktorów i dowódców, by szkolili polskich żołnierzy do walki ze wspólnym wrogiem. Pamiętamy, ze dzięki nim polskie formacje stały się jednostkami o wysokiej wartości bojowej i chlubnie dotrzymały kroku Armii Czerwonej w rozgramianiu hitlerowskiego faszyzmu. (…) Służyli oni też w KBW i zyskali sobie głęboki szacunek i wdzięczność całego składu osobowego za swą ofiarną i ideową postawę w pracy”.

Rola sowieckich „doradców” sprowadzała się de facto nie do niesienia „bratniej pomocy” , ale przede wszystkim do zapewnienia pełnej kontroli nad kształtującymi się polskimi formacjami bezpieczeństwa.

Dalsza rozbudowa Wojsk Wewnętrznych nastąpiła na mocy uchwały Rządu Tymczasowego z 26 marca 1945 roku. W jej wyniku powołano Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W jego utworzenie, obok MBP, mieli zaangażować się także ministrowie obrony narodowej oraz przemysłu i aprowizacji. MON miało wydzielić 800 oficerów, 25 tysięcy podoficerów i szeregowych, kilkanaście tysięcy koni oraz wszelki niezbędny sprzęt z uzbrojeniem i amunicją na czele.

19 kwietnia 1945 roku p.o. dowódcy KBW płk Henryk Toruńczyk rozpoczął wprowadzanie nowej struktury organizacyjnej, zakładającej istnienie 16 pułków kawalerii oraz 10 samodzielnych baonów ochrony, rozmieszczonych w każdym województwie.

Wobec opóźniania się terminu osiągnięcia zakładanej (32 tysiące żołnierzy) liczebności Korpusu oraz niskiego morale jego żołnierzy kierownictwo PPR postanowiło zmienić jego szefa i powołało na dowódcę KBW gen. dyw. Bolesława Kieniewicza, z jednoczesnym przekazaniem do jego dyspozycji 4 DP im. Jana Kilińskiego. Kieniewicz był oficerem sowieckim, skierowanym w 1943 roku do LWP, który w 1945 roku jako dowódca 4 DP uczestniczył w walkach o Wał Pomorski.

Równocześnie podjęto decyzje o przekazaniu MON odpowiedzialności za organizację Korpusu co pozwoliło na szybkie wyposażenie jednostki w niezbędny sprzęt wojskowy. KBW, nawet po kolejnym przekazaniu jej w sierpniu 1945 roku, do MBP, nadal korzystała z materiałowej pomocy wojska, a także ośrodków kształcenia kadr dowódczych i specjalistycznych.

Do połowy sierpnia 1945 roku stan etatowy KBW osiągnął prawie 30 tysięcy żołnierzy, a trzon kadry dowódczej stanowili doświadczeni oficerowie 4 DP oraz 1 i 2 Brygady Zaporowej.

Struktura Korpusu dostosowana byłą do potrzeb i zakresu zadań aparatu bezpieczeństwa. Wydzielono pion do walki z „podziemiem” – oddziałami partyzantki niepodległościowej, oraz jednostki do zadań ochronno-konwojowych. Każdy z szefów WUBP otrzymał do operacyjnej dyspozycji odpowiednie siły KBW.

Priorytetowym zadaniem stawianym przed żołnierzami Korpusu była walka przeciwko żołnierzom wyklętym. Ppłk. Julian Tokarski tak uzasadniał to zadanie: „Żądanie Narodu i rozkaz rządu, nakazujący kompletne wyniszczenie i to raz na zawsze tych band – oto wytyczne naszego działania, oto najważniejsze, naczelne zadanie każdego żołnierza KBW, oto zadanie każdego oficera KBW, podoficera i szeregowego naszego Korpusu”.  W trakcie tej operacji każdy kabewiak miał dowieść, że „zdolny jest do poświęceń, niejednokrotnie wykazuje swą odwagę, pragnąć wytępić wreszcie szumowiny kryjące się przed ręką prawa”.

W swoich działaniach żołnierz Korpusu miał nie znać litości – litości nad schwytanym mordercą i rabusiem mienia narodowego. Nie przekupią go litościwe, pełne łez słowa – słowa obłudy płaszczącego się przed siłą i potęgą gada reakcyjnego (…) żołnierz KBW nigdy nie schodzi z placu boju. Nie przerażają go wielokrotnie liczniejsze bandy. Ufny w swe siły, które czerpie z miłości ku Ojczyzny zawsze wychodzi jako bohater z tym przeświadczeniem, że spełnił nałożony nań przez naród obowiązek (…) Naród wie o tym dobrze, że ten cichy, szary żołnierz z krwi i kości syn ludu Polskiego, w walce świeci przykładem, innym dobitnie podkreślając cele i zadania, które stoją przed młodą demokracja Polską”.

Żołnierze KBW nie zawiedli swoich partyjnych mocodawców – w trakcie walk w okresie 1945-1947 zabili – wedle oficjalnych raportów specjalnych – ponad 2 tysięcy żołnierzy sił niepodległościowych, aresztowali natomiast ponad 25 tysięcy osób podejrzewanych o przynależność do „podziemia” antykomunistycznego.

Bardzo istotną rolę odegrał Korpus podczas referendum ludowego z 1946 roku oraz wyborów do sejmu w 1947 roku. Żołnierze KBW zgrupowani w grupy operacyjne , mieli na celu „stłumienie i obezwładnienie ośrodków bandyckich w najbardziej zagrożonych działalnością reakcyjnego podziemia terenach kraju”.

Równocześnie wykonywali zadania agitacyjno-propagandowe. W KBW zorganizowano blisko 240 grup agitacyjno-propagandowych, których zadaniem było organizowanie wieców, zebrań, prowadzenie rozmów indywidualnych oraz kolportowanie materiałów propagandowych. Żołnierze KBW docierali do najodleglejszych zakątków kraju „uświadamiając ludność o istotnych celach i osiągnięciach demokracji, wyjaśniając charakter obecnie przeżywanych trudności gospodarczych i drogę, na której mogą być przezwyciężone. Przełamywali strach przed bandami, wykazując siłę demokracji i wzbudzając zaufanie do władz demokratycznych”.

O roli KBW otwarcie pisał szef MBP Stanisław Radkiewicz podkreślając, iż „trzeba było Polsce zapewnić ład, porządek i bezpieczeństwo, trzeba było stworzyć specjalny organ do walki z faszystowskimi bandami. Do tej walki powołany został Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego (…) W ciężkich warunkach oficer, podoficer i żołnierz KBW spełnia swe obowiązku w służbie narodu i państwa gromiąc zbójeckie bandy rodzimych faszystów. W tej walce żołnierze KBW dali niejednokrotnie dowody swego głębokiego patriotyzmu i płomiennego ukochania ojczyzny”.

Żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego byli swoistymi pretorianami komunistycznych władców Polski.

Jakkolwiek nadzór kadrowy nad KBW pełniło Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, to za jego sprawy organizacyjno-techniczne odpowiedzialne było Ministerstwo Obrony Narodowej. Bardzo istotne zadania spoczywały także na zastępcach dowódców KBW ds. politycznych, którzy kontrolowali formację pod kątem zgodności jej działalności z wytycznymi władz partyjnych.

Żołnierze Korpusu stali w pierwszym szeregu w walce z antykomunistyczną partyzantką, przeprowadzając brutalne pacyfikacje wsi wspierające żołnierzy wyklętych.

W dniu 4 stycznia 1951 roku dowódca KBW gen. Juliusz Hubner wydał rozkaz specjalny nr 4, który dotyczył likwidacji bandy „T” przez pododdziały 9. i 13. Pułku KBW. Akcja ta została przeprowadzona w dniu 17 grudnia 1950 r. na terenie województwa bydgoskiego. Skutkiem jej przeprowadzenia była eliminacja prawdopodobnie jednej z niewielu już wówczas pozostałych żołnierzy podziemia niepodległościowego.

Za skuteczne wykonanie postawionego zadania dwóch żołnierzy zostało nagrodzonych srebrną papierośnicą i skórzanym portfelem, a trzem innym udzielono pochwał. W dokumencie można wyczytać następującą motywację powyższych wyróżnień:  „Żołnierze w czasie akcji wykazali należytą postawę bojową i wysoki poziom polityczno-moralny. Kiedy bandyta wybiegłszy z meliny, wezwał żołnierzy grupy szturmowej do przejścia na jego stronę okrzykiem: po co będziemy przelewać bratnią krew – żołnierze nie dali się zwieść fałszywym namowom bandyty, a traktując go jako zbira faszystowskiego i wroga narodu, celnym ogniem zlikwidowali go”.

Podobna sytuacja miała miejsce w dniu 10 marca 1951 r., kiedy to kolejny dowódca KBW płk Włodzimierz Muś wydał rozkaz nr 32,w którym wyróżnił pododdział 2. Pułku KBW pod dowództwem chor. Mieczysława Mieleniewskiego, który doprowadził do likwidacji na terenie województwa białostockiego patrolu bandy „G”.  W wyniku akcji operacyjnej, dokonanej przez wspomniany pododdział KBW, zlikwidowane zostały 3 osoby.

Dowództwo KBW wskazywało, że sukces tej misji był wynikiem wysokiego patriotyzmu żołnierzy, szybkich i właściwych decyzji dowódcy plutonu, a także umiejętnego wykorzystania psa tropiącego oraz dobrego politycznego zabezpieczenia akcji.

Za zasługi w związku z wykonaną misją, nagrodzonych nagrodą pieniężną, w wysokości od 60 do 150 zł, zostało 6 żołnierzy KBW, a kolejnym 5 udzielono pochwały. Wszystkim uczestnikom akcji podziękowano, a najbardziej wyróżnionych przedstawiono do odznaczeń państwowych.

Nieco inna sytuacja miała miejsce w dniu 3 października 1951 roku, kiedy to strz. Józef Falkowski, ze Specjalnego Baonu 1. Brygady KBW, przebywając na urlopie, ujął dezertera z tej jednostki. Poza ogólną pochwałą postawy żołnierza ze strony dowództwa KBW dostał on w ramach nagrody metalową papierośnicę. Jego zasługi zostały przedstawione w rozkazie nr 154 z dnia 3 października 1951 roku. Dowódca KBW polecał swym podwładnym, aby brali przykład z nagrodzonego żołnierza, a także by byli nieubłagani dla „wrogów i zdrajców Ojczyzny”, bezlitośnie ich ścigając i tępiąc.

Po wspomnianej zmianie dowódcy KBW,  minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicza w rozkazie z maja 1951 roku zaapelował do żołnierzy o podnoszenie swoich umiejętności wojskowych oraz wyszkolenia politycznego, a także niszczenia wroga klasowego pod dowództwem płk. Musia.

W 6. rocznice powstania formacji w maja 1951 roku dowódca Korpusu wydał rozkaz specjalny nr 66, w którym podkreślił, iż  „W służbie pokojowego rozwoju naszego narodu, kierowanego przez bohaterską klasę robotniczą, w oparciu o doświadczenia naszych bojowych przyjaciół – żołnierzy radzieckich – ściśle wykonując wskazania inicjatorki i kierowniczki naszych osiągnięć – Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego w walce z wrogami Narodu hartował swą czujność rewolucyjną, wysoką gotowość bojową, żelazną dyscyplinę, wzbogacał formy walki z wrogiem wewnętrznym – wnosząc swój skromny wkład do utrwalenia pokoju i bezpieczeństwa ojczyzny”.

Szeregowym członkom formacji nakazano dalsze doskonalenie się w umiejętności posługiwania się technikami bojowymi. Podchorążym Szkoły Oficerskiej wyznaczono zadania uzupełniania braków szkoleniowych oraz poznawania metodyki szkolenia żołnierzy. Kadetom Korpusu Kadetów zalecano przygotowanie się do „zaszczytnej i odpowiedzialnej” funkcji ludowych dowódców. Oficerom i podoficerom rozkazano doskonalić swoje umiejętności dowódcze. Ponadto określono, że wszyscy żołnierze KBW powinni pogłębiać swój patriotyzm i internacjonalizm, a także nienawiść do imperialistów amerykańskich i hitlerowskich.

Dowództwo KBW dla przykładu karało podległych sobie żołnierzy, które „splamili honor munduru”. I tak np. w czerwcu 1951 roku ukarano degradacją kpr.  Mieczysława Krzysztoszkę, wracając z urlopu do 12. Pułku KBW, wraz z cywilnym kolegą w stanie nietrzeźwości wywołali awanturę na Dworcu Głównym w Warszawie. Obaj obrzucili obelgami grupę ZMP-owców, którzy żegnali w tym czasie zagraniczną delegację.

W innym wypadku ukarano naganą por. Nejmana, który w czerwcu 1951 roku rozkazał swym dwóm podwładnym uczestniczyć w swej przeprowadzce z Warszawy do Łodzi. Równocześnie rozkazano zaprzestać oddelegowywania szeregowych do asystowania przy osobistych sprawach oficerów, którzy dostają na ten cel odrębne tzw. wynagrodzenie przeniesieniowe.

Nadzór kontrwywiadowczy nad żołnierzami Korpusu sprawował Główny Zarząd  Informacji, który zwerbował wielu żołnierzy Korpusu. Jednym z nich był mjr Zygmunt Bauman, pełniący funkcję inspektora w zarządzie polityczno-wychowawczym KBW. Wkrótce po wstąpieniu do Korpusu podpisał zobowiązanie do współpracy jako agent-informator Informacji Wojskowej o pseudonimie „Semjon”. Wedle zachowanych raportów  „Semjon” był cennym źródłem dla wojskowej bezpieki.

Dowództwo KBW starało się dbać o odpowiedni poziom przygotowania fizycznego swoich podopiecznych. Z tego też powodu szef sztabu KBW ppłk Tomczakowski wydał zarządzenie nr 203 z dnia 1 września 1951 roku, które regulowało wprowadzenie obowiązkowych zajęć wychowania fizycznego dla oficerów, podoficerów zawodowych i pracowników kontraktowych Korpusu.

Zajęcia WF miały być prowadzone dla tych żołnierzy w wymiarze min. 3 godzin lekcyjnych od poniedziałku do soboty, w godz. 7:00–7:45 w ramach Kół Zarządu Sportowego (KZS). Z kolei kierownicy KZS mieli za zadanie prowadzić imienne dzienniki obecności, w których odnotowywaliby każdorazowo obecność danej osoby na ćwiczeniach.

Na zajęciach wychowania fizycznego miał obowiązywać strój sportowy, a kontrola zajęć została powierzona Wydziałowi WF Sztabu KBW, w ramach którego codzienne oddelegowywany miał być jeden oficer kontrolny. Każdego dnia jego sprawozdania miały być przedkładane szefowi sztabu KBW.

W latach 1949–1956 zintensyfikowano programowe szkolenie polityczne żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W tygodniu liczba godzin przeznaczona na ten cel zwiększyła się z 4 do 6 godzin. Zajęcia te odbywały się 3 razy w tygodniu w godz. 8–10. W poniedziałek miały one formę wykładu przeprowadzanego w kompanii, w środę odbywała się praca własna żołnierzy w grupach samokształcenia, a w piątek w poszczególnych plutonach odbywały się zajęcia repetycyjne w formie gawędy.

W programie szkolenia politycznego szczególny nacisk kładziono na zagadnienia międzynarodowego ruchu robotniczego, w tym przede wszystkim historię WKP(b) i ZSRR, „zagrożenie” ze strony polityki amerykańskiej, zwłaszcza w kontekście wojny koreańskiej. W latach 1949–1953 dużo miejsca poświęcano problematyce „titoizmu”, procesom „dywersyjno-szpiegowskim” w krajach bloku wschodniego, a w Polsce np. sprawie Tatara.

W kwietniu 1951 roku w jednostkach KBW zorganizowano narady aktywu partyjnego poświęcone omówieniu zaleceń VI Plenum PZPR w procesie szkolenia i wychowania politycznego żołnierzy. Szczególny nacisk położono na problematykę „patriotycznego wychowania”, a jednocześnie krytykowano ograniczanie historii Polski jedynie do historii rewolucyjnego ruchu robotniczego.

Żołnierz KBW – czytamy w jednej z dyrektyw – musi być uzbrojony politycznie, musi być uodporniony na każdy przejaw wrogiej propagandy. Musi być wychowywany w duchu miłości do demokracji i głębokiej nienawiści do wrogów demokracji”. W innej podkreślono natomiast, iż taki żołnierz na pewno „nie cofnie się przed wypełnianiem włożonych nań obowiązków; spełni swe zadania bez względu na niebezpieczeństwo i przeciwności, mężnie wystąpi w każdym wypadku, działając według rozsądku”.

Mimo wielu wysiłków propagandowych znaczna część Polaków słusznie postrzegała KBW jako istotny element aparatu terroru komunistycznego, dzięki któremu komuniści sprawowali władzę w Polsce. Biorąc pod uwagę cel powołania i całą działalność Korpusu, bez wątpienia można określić go mianem „pretorian władzy ludowej”.

Wybrana literatura:
H. Dominiczak – Organy bezpieczeństwa PRL 1944-1989. Rozwój i działalność w świetle dokumentów MSW
M. Jaworski – Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego 1945-1965
A. Kister – Pretorianie. Polski samodzielny Batalion Specjalny i Wojska Wewnętrzne 18 X 1943-26 III 1945
J. Sobiech –  Polityka władz partyjnych i państwowych wobec Ludowego Wojska Polskiego w latach 1949–1956

Godziemba • naszeblogi.p

Advertisements

Comments Off on ★☭ Czerwoni pretorianie ■