■■ Lech Zborowski: Friszke, znachor historii ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, Zborowski Lech by Maciejewski Kazimierz on 10 lutego 2017

Kilka dni temu dr Sławomir Cenckiewicz opublikował “14 mitów o Wałęsie”. Już podczas lektury czułem, że tutaj nie obędzie się bez interwencji funkcyjnych propagandzistów.

I tak, zaraz po tym delikatnym zresztą, uderzeniu w stół wałęsowego kłamstwa, odezwały się przysłowiowe nożyce. Nożyce są produktem firmy Friszke i chwalą się atestem użyteczności czyli tytułem historyka. Nożyce okazują się po raz kolejny narzędziem raczej tępym i myślę, że już najwyższy czas sprawdzić ważność atestu. I choć nożyce wyszły z ukrycia aby ciąć, ciąć i jeszcze raz ciąć, to jednak skończyło się jak zwykle na bezradnym szarpaniu papieru.

Tak czy inaczej nożyce głosem pana Friszke podniosły ogromny lament, który sprowadza się do przeraźliwego wrzasku “Panie doktorze wszyscy mnie ignorują!”. I choć bardzo mnie korci aby zawołać “następny proszę!”, to jednak ograniczę się do stwierdzenia: panie Friszke wystarczy przestać łgać jak przysłowiowy pies, a być może ludzie zaczną pana słuchać i kto wie, może nawet zaczną pana brać poważnie.

Wszystkich wytrzymałych i mających pewne skłonności masochistyczne odsyłam do zapoznania się z tekstem naszego czołowego propagandzisty. Tekst stanowi pewne kuriozum ponieważ pan Friszke zamienia się w czołowego znachora Rzeczypospolitej i postanawia ujawnić wszystkie przypadłości dr Cenckiewicza.

Zaczyna się od:

Cenckiewicz nie lubi czytać.

Co prawda w dzisiejszym świecie nie wydaje się to jakąś straszną chorobą, ale już za chwilę okazuje się , że problem w tym, iż pacjent nie chce czytać książkowych wynurzeń znachora Friszke. A to już jest sprawa poważna. Znachor wygłasza jakieś farmazony na temat wałęsowych skoków przez płoty, co prowadzi go do sugestii, że jedynym skutecznym lekarstwem są jego niezwykle ważne, bo napisane przez samego znachora książki. Osobiście obawiam się, że książki z gatunku fantastyki mogły by okazać się dla pacjenta niestrawne.

Zdrowotny problem dr Cenckiewicza okazuje się jednak złożony, gdyż według orzeczenia znachora ma problem z oczami. Tak więc z dalszej diagnozy dowiadujemy się, że:

Cenckiewicz nie widzi.

Po bardzo mętnych rozważaniach o niezauważaniu jakiś esbeckich karteczek cytowanych przecież w złotej księdze znachora Friszke, pada mrożąca krew w żyłach diagnoza: “Cenckiewicz w ogóle niczego nie widzi”. Oczywiście znachor ma na to lekarstwo i aplikuje ponownie swoje uzdrowicielskie książkowe wynurzenia. I tu znów naszła mnie wątpliwość, bo jak przyślepawy pacjent ma przeczytać te złote myśli. No, ale w końcu to nie ja jestem naczelnym znachorem.

Okazało się, że jest znacznie gorzej. Znachor Friszke stwierdził, że:

Cenckiewicz ma problemy ze słuchem.

A to dlatego, że ponoć pacjent Cenckiewicz “wsłuchany jest w notatki bezpieki”. Osobiście uznał bym to za nadprzyrodzony talent, gdyż zawsze byłem przekonany, że notatki się czyta, a nie słucha, no , ale co ja tam wiem.

Następna przypadłość mocno mnie przestraszyła, gdyż okazało się, że:

Cenckiewicz niczego nie rozumie.

Po mieszaninie niezrozumiałych, pewnie i dla samego znachora fachowych określeń medycznych, w których znalazł się Kuroń, Krzysztof Wyszkowski, Lech Kaczyński i nawet cały Kościół, okazało się, że ta przypadłość ma wyraźne połączenie z poprzednią, gdyż znachor znów kończy stwierdzeniem, że pacjent Cenckiewicz jest ślepy.

Mocno zmartwiony, miałem jednak nadzieję, że może uda się te nieszczęścia pokonać, a tu bęc i pan znachor obwieszcza, że:

Cenckiewicza nic nie interesuje.

Myślę sobie, to już nie żarty, bo to wyraźna depresja. Niestety depresja musi być z tych najgorszych, bo diagnoza wyraźnie stwierdza, że pacjenta znów nie interesują przede wszystkim książkowe wynurzenia samego znachora.

Zacząłem się zastanawiać jakby tu może w tym biednym pacjencie wzbudzić to niezbędne dla jego zdrowia zainteresowanie, kiedy znachor Friszke przywalił następną diagnozą:

Cenckiewicz niczego nie odróżnia.

W tej diagnozie pojawiają się bardzo skomplikowane medyczne rozważania o grach słownych Wałęsy i jakiś bohaterskich walkach bez przemocy i kiedy już zaczynała mnie przygniatać powaga medycznej sytuacji pacjenta Cenckiewicza trafiłem na oświecającą rewelację, będącą oczywiście również częścią wielkiej złotej księgi pana znachora.

Znachor Friszke, dając przykład wzorowego I ogólnie znanego pacjenta Bolka, stwierdza:

Lech Wałęsa zawsze i w każdych okolicznościach mówił, że… (i tu pada dłuższy cytat Bolka o jego głębokiej trosce o losy ojczyzny)”

I tu stało się jasne, że te wszystkie dolegliwości są przypadłościami nieszczęsnego znachora, który nie czyta, nie widzi, nie słyszy, nie rozumie, nic go nie interesuje i niczego nie odróżnia.

Bo gdyby pan Friszke czytał, widział, słyszał, rozumiał, interesował się i odróżniał, to wiedział by, że ten sam Lech Wałęsa, którego pełnymi troski, szczerości i prawdy cytatami chce nas karmić, przez kilkadziesiąt lat mówił również, że nigdy nie był kapusiem bezpieki!

A może pan Friszke nabył przypadłość swego pupila i cierpi na pomroczność jasną czy jasność pomroczną, jakkolwiek się to nazywa.

Tak czy inaczej, parafrazując znane powiedzenie, życzę panu Friszke zdrowia, gdyż na przyzwoitość już wyraźnie za późno.

Lech Zborowski
fot. soz-etc.com

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Lech Zborowski: Friszke, znachor historii ■■ została wyłączona