■■ Liczna agentura wśród duchownych ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 26 marca 2017

Kolejny kapłan tajnym współpracownikiem SB

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski ponad dziesięć lat temu wystąpił z postulatem ujawnienia konfidentów SB działających wśród duchowieństwa archidiecezji krakowskiej. Jego działania wywołały dyskusję na temat lustracji w polskim Kościele i spotkały się z wrogością części środowisk kościelnych. Po długim okresie oczekiwania metropolita krakowski, arcybiskup Stanisław Dziwisz zdecydował o powołaniu komisji „Pamięć i Troska”, która miała zająć się problemem inwigilacji krakowskiego duchowieństwa w okresie PRL. Metropolita krakowski kilkakrotnie dyscyplinował kapłana, zakazując mu publicznych wypowiedzi o kontaktach i współpracy niektórych duchownych ze Służbą Bezpieczeństwa. Rezultatem badań prowadzonych przez księdza w oparciu o dokumenty zgromadzone przez IPN jest książka pt. Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej, która ukazała się 28 lutego 2007 nakładem wydawnictwa Znak. W książce tej, obok udokumentowanych przypadków współpracy księży diecezji krakowskiej z aparatem represji PRL, przedstawił przypadki heroicznego oporu i nieulegania presji SB, opisał także przypadki zerwania podjętej z SB współpracy oraz wspierania opozycji przez polskich duchownych katolickich.

Postulator Tajnym Współpracownikiem

Ksiądz Tomasz Kaczmarek, postulator etapu rzymskiego procesu beatyfikacyjnego księdza Jerzego Popiełuszki, był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa i miał kontakty ze znajomymi zabójcy duchownego kapitana Grzegorza Piotrowskiego – pisze Piotr Litka w najnowszym wydaniu „TP”. Kapłan miał zostać zwerbowany w 1977 roku. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa wykorzystali fakt, że duchowny został skierowany na studia do Rzymu i zaczął starać się o paszport. Jak pisze w „Tygodniku Powszechnym” Piotr Litka, z archiwum IPN wynika, że funkcjonariusze SB ocenili księdza Kaczmarka jako lojalnego obywatela i patriotę. Początkowo duchowny miał zaznaczyć, że nie będzie udzielał SB informacji, które mogłyby godzić w sprawy Kościoła. Później to zastrzeżenie – za wiedzą i zgodą księdza Kaczmarka – usunięto z oświadczenia o współpracy.

Ksiądz Tomasz Kaczmarek

Podczas studiów w Rzymie, jako agent „Calm” (później „Nebbia”) ksiądz spotykał się z pracownika I Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. „Kontakt systematyczny, dobre rezultaty informacyjne. (…) Agent perspektywiczny” – tak charakteryzowano współpracę z duchownym. „Dobrze się z nim rozmawiało” – mówi „Tygodnikowi Powszechnemu” chcący zachować anonimowość były esbek.

Wątpliwości budzi nie tylko współpraca księdza Kaczmarka z SB, ale równie i jego historyczna wiedza, dotycząca okoliczności śmierci księdza Popiełuszki. Jak akcentuje „Tygodnik Powszechny”, postulator mylił się m.in. co do daty śmierci duchownego, eksperymentu z użyciem psa tropiącego w miejscu zdarzenia, wreszcie niestarannie opisuje zeznania świadków. „(…) Bardzo słabo znał zebrany w procesie beatyfikacyjnym materiał dowodowy, mylił i nadal myli podstawowe fakty, podaje nieprawdziwe informacje” – czytamy.

Bliscy przyjaciela papieża agentami

Także i najbliżsi przyjaciele papieża uwikłani byli we współpracę z bezpieką. Wśród nich m.in. nieżyjący już ksiądz Mieczysław Maliński czy o. Konrad Hejmo. Ks. Maliński w latach 60. był zarejestrowany jako kontakt informacyjny. Znany krakowski duchowny w czasie swojego pobytu w Rzymie miał dostarczać bezpiece informacje o polskich duchownych uczestniczących w Soborze Watykańskim m.in. o kard. Stefanie Wyszyńskim. Według dyrektora krakowskiego IPN prof. Ryszarda Terleckiego, z dokumentów IPN wynika, że ks. Mieczysław Maliński współpracował z SB, choć w zachowanych archiwaliach nie ma podpisanego przez niego zobowiązania do współpracy. „Bezpieka nie brała od tysięcy swoich konfidentów zobowiązań. Nie brała, bo ich nie potrzebowała. Dawała im zadania, a oni je wykonywali. Znaczna część tych teczek się nie zachowała” – powiedział Terlecki.

Ks. Mieczysław Maliński

W IPN zachowały się dokumenty, które świadczą o tym, że ks. Mieczysław Maliński został pozyskany do współpracy już w 1955 r., by rozpracowywać duchownych z Rabki, ale ponieważ nie dostarczał SB praktycznie żadnych informacji, został „wyłączony” w 1956 r. SB znów nawiązało kontakt z ks. Malińskim kilka lat później, w 1963 r. w Lublinie, ale po rozmowie z funkcjonariuszem duchowny odmówił dalszych spotkań. Kapłan był w latach 60., w czasie pobytu w Rzymie, zarejestrowany jako kontakt informacyjny o kryptonimie „Czarnos”. W dokumentach tych zaznaczono, że nie od razu zgodził się na współpracę z wywiadem PRL i pod warunkiem, że nie będzie traktowany jak agent.
W kwietniu 2005 roku prezes IPN-u Leon Kieres publicznie ogłosił, że zakonnik o. Konrad Hejmo był w latach 70 XX w. i latach 80 XX w. informatorem SB o pseudonimach „Hejnał” i „Dominik”. W latach 1980–1988 o. Konrad Hejmo był prowadzony przez Wydział XIV (wywiad nielegalny) Departamentu I MSW. Zdaniem IPN współpraca ojca Hejmy trwała co najmniej 13 lat – zebrane w IPN materiały dotyczą lat 1975–1988. Donosy miały dotyczyć Kościoła katolickiego, otoczenia papieża i polskiej opozycji politycznej. Pracownicy IPN twierdzą, że w materiałach archiwalnych są dowody współpracy ojca Hejmy w latach 70 XX w. z IV Departamentem MSW, rozpracowującym Kościół w Polsce, natomiast po wyjeździe do Watykanu z I Departamentem MSW, czyli wywiadem.

o. Konrad Hejmo

Konrad Hejmo zaprzeczył tej informacji IPN. W wywiadzie udzielonym korespondentce TVP Agnieszce Gawerskiej przyznał, że mógł nieświadomie przekazywać informacje osobie, którą zarekomendował episkopat niemiecki, a którą nazywa „Andrzejem M.” Konrad Hejmo powiedział także, że informacje na temat jego – jak mówi, rzekomej – współpracy z SB są elementem „większej operacji mającej na celu zszarganie pamięci Jana Pawła II i jego otoczenia”.

Biskupi TW

Nie tylko zwykli księża byli tajnymi współpracownikami komunistycznych służb. Z SB współpracowali także biskupi. Problem ten poruszył wcześniej wspomniany ks. Isakowicz-Zaleski. Kapłan kilka lat temu mówił o trzech przypadkach kościelnych hierarchów, którzy byli tajnymi formatorami SB. „Jeden z nich, który jest bardzo gorącym przeciwnikiem lustracji w Kościele i bardzo mocno atakuje wszystkie osoby, które cokolwiek mają wspólnego z lustracją, był prowadzony przez trzech oficerów głównie polskiego wywiadu, bo dość często wyjeżdżał i studiował za granicą, miał kontakty i był nie tyle cenny dla IV Wydziału SB czyli tutaj lokalnego, do dla wywiadu polskiego” – mówił Isakowicz-Zaleski.

abp Stanisław Wielgus

Jednym z ujawnionych biskupów był abp. Stanisław Wielgus. W grudniu 2006 roku został oskarżony przez redakcję „Gazety Polskiej” o trwającą 20 lat współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Hierarcha zaprzeczył, nazywając publikację mistyfikacją mającą na celu skompromitowanie go. Na początku stycznia komisja powołana przez Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Kościelna Komisja Historyczna na podstawie kwerendy materiałów IPN ustaliły, że Wielgus był świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL.

Podobnych przykładów w polskim Kościele jest zdecydowanie więcej. Biskupi w większości mieli wiedzę na temat księży agentów. Jednak w większości tego typu sprawy rozwiązywane były w zaciszu konfesjonału.

BC, newsweek.pl, niezalezna.pl, wpolityce.pl, interia.pl, telewizjapolska24.pl

przeczytaj:
Księża diecezji gdańskiej , a TW i mafie

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Liczna agentura wśród duchownych ■■ została wyłączona