■■ Nie dajcie się zwieść Millerowi! ■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 23 kwietnia 2017

Strzeżcie się wrogów, nawet gdy dary niosą – mówią słowa wiersza. Podobnie: nie ufajcie komunistom, nawet gdy mówią rzeczy uchu miłe. Pojedyncze deklaracje nie powinny sprawić, że zapomnimy, kim naprawdę jest Leszek Miller.

Kilka tygodni temu zwracałem na tych łamach uwagę, jak łatwo Magdalena Ogórek – przez 8 lat gorliwa pracownica i działaczka postkomunistycznego SLD – została celebrytką, cieszącą się sympatią mediów prawicowego mainstreamu. Podobna rzecz, acz w mniejszej skali, dzieje się w przypadku Leszka Millera. „Dobrze mówi”, „Nawet Miller popiera PiS” – często słyszymy takie opinie. Warto jednak zapytać: I kto to mówi? A potem oprzytomnieć z ochów i achów.

Od jakiegoś czasu dochodzą do nas informacje, które streścić można w taki właśnie sposób: Leszek Miller wspiera Prawo i Sprawiedliwość. To znaczy – nie wspiera otwarcie, ale jakby „mówi PiS-em”. Dość krótkiej kwerendy publikacji prasowych oraz internetowych, aby natknąć się na takie choćby tytuły: Lewica polubiła PiS („Do Rzeczy”), PiS ma nieoczekiwanego sojusznika! Miller cichym sojusznikiem PiS („Fakt”), Miller: Podobają mi się społeczne i socjalne pomysły PiS. Sami zgłaszaliśmy niemal identyczne („Polska The Times”), Leszek Miller zadziwia. Ostro krytykuje Timmermansa, broni rządu PiS i prezydenta Dudę! (Telewizja Republika), SZOK!!! Leszek Miller broni… PiS! („Super Express”), Miller przyznaje rację PiS ws. Tuska (Wirtualna Polska), Miller: PiS skróci kadencję samorządów. I słusznie, bo zastrzeżenia do tamtych wyborów znajdują potwierdzenie („Gazeta Wyborcza”). Cóż za jednomyślny chór – „Do Rzeczy” i „Gazeta Wyborcza”, Onet i „Fakt” ramię w ramię z Telewizją Republika. Prawie jak zachwyt nad Magdaleną Ogórek.

Co więcej, np. w komentarzach dotyczących wydarzeń związanych z Ukrainą Leszek Miller wydaje się o wiele rozsądniejszy niż politycy PiS-u oraz publicyści związani z tą partią. Kiedy PiS-owcy we wszystkich antypolskich zachowaniach widzą w pierwszym rzędzie „rosyjską prowokację”, to Miller przytomnie zauważa: – Stepan Bandera ma w Łucku honorowe obywatelstwo, a reprezentacyjna ulica nazywa się Bohaterów UPA. I to wszystko z prowokacji Kremla.

A jednak zapytajmy: I kto to mówi? Były komunista, członek agenturalnej partii, której nazwę Leszek Moczulski rozszyfrował z trybuny sejmowej jako Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji. Miller, który nigdy nie wyrzekł się dziedzictwa komunistycznego totalitaryzmu. Jeżeli dziś część jego wypowiedzi współbrzmi z narracją Prawa i Sprawiedliwości, to jest to tylko kwestia taktyki. Nie wierzmy wrogom, nawet gdy dary niosą! Proszę nie widzieć w Millerze (post)komunisty z ludzką twarzą. To trochę jak „socjalizm z ludzką twarzą”, o którym tak mówił Zbigniew Herbert: – To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem.

A dlaczego Leszek Miller dzisiaj mówi, jak mówi? Przeanalizujmy.

Po pierwsze, komunista jest pamiętliwy. Były przewodniczący SLD nie ma żadnego interesu w tym, aby wspierać Platformę Obywatelską czy mówić jednym głosem z „Gazetą Wyborczej”. Przecież PO doszła do władzy „po trupie” Millera i SLD, a trup ten padł po ujawnieniu przez gazetę Michnika tzw. afery Rywina. Miller pamięta, że ci, którzy dziś wspierają Platformę Obywatelską, kiedyś przeciw niemu grali razem z frakcyjnymi przeciwnikami: Kwaśniewskim i Cimoszewiczem. To echa dawnego konfliktu „Chamów” i „Żydów” w partii komunistycznej.

Rozsądna linia Millera w kwestii polityki wschodniej nie musi wcale wynikać z motywacji propolskich, lecz z „wytresowanych” resentymentów prorosyjskich. Na podobnej zasadzie wytresowani są przedstawiciele PiS-u i jego medialnego zaplecza, tyle że wyćwiczone zostały w nich postawy proukraińskie. A nawet jeżeli rzeczywiście narracja Millera wynika z motywacji patriotycznych, to należy do tego podchodzić mniej więcej tak samo, jak kiedyś do patriotyzmu Mieczysława Moczara. I znów nie sposób nie pamiętać o różnicach pomiędzy „Chamami” i „Żydami” w łonie partii komunistycznej. Miller to po prostu kość z kości tych pierwszych.

Po trzecie wreszcie, Leszek Miller wciąż pozostaje dobrym taktykiem. Ma świadomość, że suflowanie PiS-owi w niektórych kwestiach daje mu szansę na utrzymanie obecności w medialnym mainstreamie (w którym nie ma miejsca np. dla Adriana Zandberga). A suflowanie PiS-owi w niektórych kwestiach – na przykład socjalnych – przychodzi mu o tyle łatwo i naturalnie, że zarówno PiS, jak i SLD to partie lewicowe. Z tą różnicą, że PiS to lewica patriotyczna (dziedziczy tradycję PPS Frakcji Rewolucyjnej Piłsudskiego), a SLD to lewica postkomunistyczna, której korzenie można wywieść od SDKPiL Róży Luksemburg i Karola Liebknechta. Być może przy okazji ma Miller nadzieję na „wrogie przejęcie” jakiejś małej części obecnego doraźnego elektoratu PiS-u, tego najbardziej prosocjalnego, najmniej patriotycznego. Bo przecież SLD wystarczy ledwie 1–2 proc. głosów, aby przepełznąć pięcioprocentowy próg wyborczy i wrócić do sejmu.

Nie wierzcie Millerowi, nie dajcie się zwieść. No chyba że przeprosi za swoją wieloletnią kolaborację z komunizmem, uzna ten system za zbrodniczy i ujawni prawdę o funkcjonowaniu formacji postkomunistycznej w III RP. A wiedzę ma zapewne bardzo dużą.

Marcin Halaś • warszawskagazeta.pl
fot. YouTube

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Nie dajcie się zwieść Millerowi! ■ została wyłączona