■■ Dezintegracja Polonii była celem podstawowym tajnych służb PRL ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, ■ wywiady by Maciejewski Kazimierz on 25 kwietnia 2017

Rozmowa ze Sławomirem Cenckiewiczem – dr. hab. nauk humanistycznych i publicystą, członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej oraz dyrektorem Wojskowego Biura Historycznego im. gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego, w skład którego wchodzi m.in. Centralne Archiwum Wojskowe im. mjr. Bolesława Waligóry

Tajni współpracownicy SB są wciąż aktywni zarówno w Polsce, jak i za granicą. O tych, którzy działali poza granicami kraju w kręgach polonijnych, wiemy jednak jeszcze mniej. Czy ta sytuacja się wkrótce zmieni?

Mam nadzieję! Ale poza kwestią dostępu do dokumentów i likwidacji zbioru zastrzeżonego IPN, barierą w badaniach polonijnych jest to, że w zasadzie nikt nie prowadzi systematycznych badań związanych z inwigilacją Polonii. Jeśli już, to szuka się konkretnych nazwisk, nie wiedząc lub ignorując zupełnie tysiące dokumentów wywiadu, w których analizuje się życie Polonii, a w których często znajdujemy informacje pochodzące od agentów, których teczek po prostu nie ma w IPN, bo zostały zniszczone. Na najbliższej konferencji smoleńskiej w Amerykańskiej Częstochowie mam właśnie zamiar o tym wszystkim mówić w swoim referacie.

Jaskółką w tym temacie jest odkrycie akt znanego w kręgu amerykańskiej Polonii biznesmena Edwarda Mazura. Jak do tego doszło?

To zasługa ustawowej likwidacji zbioru zastrzeżonego. Aż do połowy marca br. Mazur ukryty był w czeluściach tajności.

Dlaczego, według pana, tak długi czas musiał upłynąć, by doszło do odkrycia przeszłości Mazura?

To złożona sprawa, zarówno związana z polityką, jak i interesami służb, który do końca starają się ukrywać swoje aktywa. To najlepszy dowód na postkomunizm III RP, w której interesy z czasów PRL zamieniają się w interesy nowej Polski.

Wydawało się, że dobrym momentem na sprawdzenie jego historii była śmierć generała Papały, z którą był powiązany, jednak wtedy nikt nie zagłębił się w jego przeszłość. Znów zadziałały jego kontakty?

No właśnie, to jedna z tajemnic sprawy Mazura. Do dzisiaj zastanawiam się, czy władze RP znały dokładnie jego przeszłość. Skłaniam się ku hipotezie, że w 2006 roku rząd Marcinkiewicza, a później Kaczyńskiego nie wiedział o sprawie „Martela”, a tym bardziej o zachowanym nagraniu werbunku Mazura przez SB. Przecież w sytuacji ekstradycji mógł tą sprawą zagrać, również przed sądem amerykańskim.

Edward Mazur, mimo że na działalności agenturalnej dorobił się fortuny, to nie wygląda na to, by poniósł za swoje działania jakąkolwiek odpowiedzialność. Czy jest na to jakaś szansa?

To pytanie do prokuratura generalnego! Nie wiem, na ile istnieje możliwość powrotu do tej sprawy przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.

Byli współpracownicy SB za granicami czują się jeszcze bardziej bezkarni niż będąc w Polsce. Jak można z tym walczyć?

Naszym sojusznikiem jest tylko jawność i konsekwencja w prowadzeniu badań naukowych. Ale trzeba powiedzieć, że nikt tego za Polonię nie zrobi. Mówię to od kilkunastu lat.

Polonia amerykańska często ma problemy – mówiąc wprost – z jednością. Czy mogą to być skutki działania osób, które wciąż mają do spłacenia swój dług służbom bezpieczeństwa?

To wiemy nie od dziś. Dezintegracja Polonii była celem podstawowym tajnych służb PRL. Chodziło o skłócenie Polonii i neutralizację najtwardszego antykomunistycznego środowiska w ramach Kongresu Polonii Amerykańskiej. Niestety, w latach 70. to się dużej mierze udało i udawało. O ile prezes KPA Alojzy Mazewski był twardy i bojkotował PRL, o tyle wielu działaczy polonijnych „puszczało oko” w stronę PRL. Do tego dochodzą interesy – agencje, firmy wysyłające paczki, polonijna sieć bankowa, wymiana i kontakty kulturalne, to wszystko sprzyjało lokowaniu za oceanem agentury i pozyskiwaniem ludzi uznających PRL za swoją ojczyznę.

Instytucję, którą pan kieruje od początku 2016 roku, nazwał pan w książce „Atomowy szpieg” „ostatnią redutą Ludowego Wojska Polskiego”. Można powiedzieć, że ta ostatnia reduta właśnie padła?

Padła, ale nie do końca, bo wiele jest w niej jeszcze pozostałości po latach komuny i postkomuny. Robimy, co możemy, by wygrać ten wyścig z czasem i uporządkować zaniedbane archiwa, wymienić niektórych pracowników, zinwentaryzować zasoby. Sporo pracy przed nami. Postanowiliśmy już dzisiaj na jawność – w zasadzie całość zasobu akt z czasów PRL została przeze mnie odtajniona. W tym sensie reduta LWP już nie istnieje!

Czy może pan zdradzić, nad czym obecnie pan pracuje i czego możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości, jeśli chodzi o odkrywanie współpracowników SB? Być może kolejnych działających poza granicami Polski?

Jak zawsze mam sporo pomysłów, ale mało czasu. Jestem przede wszystkim urzędnikiem, któremu zależy na uporządkowaniu wojskowej sieci archiwalnej. Do tego zasiadam w Kolegium IPN, mało mam zatem czasu na pisanie książek. Ale nie poddaję się!

Przemek Cebula • dziennik.com
fot. ipn.gov.pl

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Dezintegracja Polonii była celem podstawowym tajnych służb PRL ■■ została wyłączona