■■ Krzysztof Wyszkowski: „Ludzie, którzy obalali rząd Jana Olszewskiego, działali bezpośrednio na rzecz Rosji” ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ, Wyszkowski Krzysztof by Maciejewski Kazimierz on 5 czerwca 2017

Muszę powiedzieć, że moi byli przyjaciele, bo przecież z Milczanowskim kiedyś się przyjaźniłem, zresztą jak z Michnikiem, a i z Frasyniukiem też sympatyzowałem – okazują się być dzisiaj bardziej zażarci w swojej komunistycznej propagandzie niż sami postkomuniści. Jest to charakterystyczne dla agentów. Tak jak Wałęsa chcąc obronić swoją pozycję „uczciwego człowieka”, który rzekomo nie był szpiclem, gotów jest jest utopić Polskę, zatopić wszystko. Przypomina to zupełnie działania Nerona, szalonego człowieka, który gotów jest podpalić Rzym, żeby tylko zmienić kierunek nastrojów społecznych i odsunąć opinię publiczną od zajmowania się jego zbrodniami — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Krzysztof Wyszkowski, były opozycjonista, członek Kolegium IPN.

wPolityce.pl: Ćwierć wieku temu obalono rząd Jana Olszewskiego. Jak odbierał Pan wówczas nocną zmianę?

Krzysztof Wyszkowski: Byłem uczestnikiem i w pewnym sensie ofiarą tego zamachu stanu, który wtedy się odbył, a który miał cechy zdrady narodowej. Ludzie, którzy obalali rząd Jana Olszewskiego, działali bezpośrednio na rzecz Rosji. To byli spadkobiercy więzów PRL-u i osobiście własnej współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi. Obalenie rządu Jana Olszewskiego było dowodem na prawdziwy charakter „okrągłego stołu”, który odbywał się za przyzwoleniem, a pewnie nawet na polecenie i według scenariusza wypracowanego przez KPZS i KGB. Zasiadając do obrad przy nim część ludzi miała nadzieję, czy wiarę w to, że tutaj chodzi o bezkrwawe obalanie komunizmu. Okazali się jednak być niedoinformowani czy naiwni- chodzi o takich ludzi jak np. bracia Kaczyńscy i wielu innych- i nie przyszło im do głowy, że mają do czynienia ze spiskiem ludzi uwikłanych we współpracę z służbami specjalnymi. I że celem „okrągłego stołu” jest zmowa przeciwko niepodległości, wolności i demokracji oraz zachowanie pokomunistycznego układu w Polsce w celu obrony interesów sowieckich. Ujawniło się to w momencie, w którym było proste kryterium: ujawniamy agentów komunistycznych czy nie. Oczywiście okazało się, że to jest zbrodnia.

Czego jeszcze tak bardzo atakowano rząd Olszewskiego?

Do tego dochodzą takie historie, jak sprzeciw rządu Jana Olszewskiego wobec eksterytorialnych baz po sowieckich, czy zatrzymanie i próba likwidacji kradzieży majątku narodowego. To było wielokierunkowe uderzenie w postkomunizm, próba uzdrowienia Polski i uczynienia z niej normalnego kraju. Przecież rząd Jana Olszewskiego publicznie i oficjalnie zgłosił aspiracje do uczestnictwa w NATO i europejskich wspólnotach gospodarczych. Robił bezpośrednie kroki w tym celu, bo chciał wyrwać nasz kraj spod dominacji sowieckiej. Było to w tamtym czasie możliwe. Niestety na straży tej podległości w stosunku do Rosji stali nie tylko byli funkcjonariusze komunistyczni jak Jaruzelski, czy Kiszczak, ale również tacy ludzie jak Mazowiecki, Geremek, Kuroń, czy Michnik. Okazało się, że potrafili oni zdobyć dla swoich celów wsparcie ze strony takich Bujaka, Frasyniuka i innych działaczy „Solidarności”. Przyjęli oni- w moim przekonaniu z głupoty- rzekomą argumentację o potrzebie roztoczenia ochrony nad komunistami i agentami, a później jeszcze nad ich prawem do rozkradzenia majątku narodowego. Pamiętam, że gdy w tamtym czasie miała być głosowana prezydentura Jaruzelskiego rozpowszechniano informacje, że jeżeli „Solidarność” nie umożliwi jego wyboru, to 30 tysięcy ludzi pójdzie do piachu.

Kto tak mówił?

Rakowski miał wygłaszać takie groźby. 4 czerwca 1989 roku wyborcy w 100 proc. poparli jednak „Solidarność” i odmówili udzielenia poparcia komunistom. 4 czerwca 1992 roku był tylko objawem tej samej relacji między obydwoma stronami „okrągłego stołu”, tzn. komunistami i ich agentami w „Solidarności”. Bo gdy 4 czerwca naród wypowiedział „precz z komunizmem i komunistami”, to 6 czerwca do Kiszczaka- wiemy to dziś opublikowanych materiałów- Mazowiecki z Geremkiem pobiegli sami do Kiszczaka twierdząc, że mają na to zgodę Lecha Wałęsy. Przekazali mu, że są gotowi zwrócić komunistom 33 mandaty, które nie zostały obsadzone. To była już zupełnie bezpośrednia zdrada. Później uzgodniono zmianę ordynacji wyborczej w trakcie wyborów i oddano rzeczywiście te mandaty. A przecież gdyby tego nie zrobiono, gdyby uznano wolę wyborców, to niemożliwe byłoby utrzymywanie Sejmu wyłonionego przy „okrągłym stole” i komunizm zacząłby rozpadać się dużo wcześniej. W ten sposób opóźniano jednak wszystkie reformy. Przecież Tadeusz Mazowiecki bronił rozkradania majątku narodowego, niszczenia archiwów SB, WSW i archiwów komunistycznych. Oszukiwał społeczeństwo, bo publicznie twierdził, że jego zamiarem jest budowa demokracji w Polsce. Prawdziwym jego zamiarem był natomiast sojusz postkomunistów z byłymi stalinowcami, którzy udawali „solidarnościowców” jak Mazowiecki, Geremek czy Kuroń, którzy byli kiedyś funkcjonariuszami systemu, a później rzekomo jego przeciwnikami. Okazało się, na końcu, że to jest jedna sitwa, którą łączy wspólny cel oszukania społeczeństwa polskiego.

Z podobnymi atakami musi borykać się dzisiaj rząd Beaty Szydło. Nie dziwi Pana fakt, że atakują go ci sami ludzie, którzy 25 lat temu byli przeciwko rządowi Jana Olszewskiego?

Nie. Zdrajcy „Solidarności” dysponowali absolutną przewagą w mediach i przekazie publicznym, mieli rząd, wszystkie instytucje. Udało im się przekonać sporą część społeczeństwa, że komunizm już upadł i rzekomo panuje demokracja i majątek narodowy nie jest rozkradany. Czynili to również przy poparciu zagranicy. I to nie tylko Rosji, ale także Zachodu, który zapewne z powodów politycznych nie chciał opowiedzieć się po stronie wyrwania Polski z układu postkomunistycznego. Kraje te popierały odrodzenia się Polski niepodległej. Tak było również w 1918, 1919 i 1920 roku, kiedy na Zachodzie blokowano pomoc dla Polski, która walczyła z najazdem sowieckim i podobnie było po 1989 roku. Nie życzono sobie, żeby Polska odrodziła się jako wolne, zdrowe, silne państwo. Przeciwnie znowu rozgrywano ją jako przedmiot polityki międzynarodowej, co umacniało tylko układ postkomunistyczny. Dopiero wybór na prezydenta Lecha Kaczyńskiego był objawem zdrowej świadomości społecznej. Ale znowu ta przeważająca siła informacyjno- propagandowa spowodowała, szczególnie po śmierci Lecha Kaczyńskiego, że te przemiany znowu zostały zatrzymane. Dopiero wybory w 2015 były powrotem do tych z 1989 roku. Społeczeństwo powiedziało tym razem: „nie chcemy postkomunizmu”. Choć jednak Jaruzelski z Kiszczakiem już nie żyją, to jednak tacy ludzie jak Michnik, czy Frasyniuk nadal szaleją.

To znaczy?

Bardzo charakterystyczne jest to, że szef Urzędu Ochrony Państwa z 1990 roku Andrzej Milczanowski i minister spraw wewnętrznych po obaleniu Jana Olszewskiego, który zawsze chronił Lecha Wałęsę, paraliżując wszystkie działania, które ujawniały, iż był w przeszłości agentem SB, wydawał rozkazy ataków na demonstracje urządzane w rocznicę obalenia rządu Jana Olszewskiego. Sam brałem udział w takiej pokojowej manifestacji w Warszawie, gdzie Milczanowski wysłał jakieś brygady antyterrorystyczne i prowokatorów. To były naprawdę bardzo brutalne siłowe ataki w obronie postkomunizmu. Tenże Milczanowski, który wtedy opowiedział się po stronie Kiszczaka, Jaruzelskiego i całego tego układu spotkał się teraz z byłymi funkcjonariuszami w Szczecinie. Znowu staje w ich obronie twierdząc, że Służba Bezpieczeństwa nikogo nie mordowała. Muszę powiedzieć, że moi byli przyjaciele, bo przecież z Milczanowskim kiedyś się przyjaźniłem, zresztą jak z Michnikiem, a i z Frasyniukiem też sympatyzowałem- okazują się być dzisiaj bardziej zażarci w swojej komunistycznej propagandzie niż sami postkomuniści. Jest to charakterystyczne dla agentów. Tak jak Wałęsa chcąc obronić swoją pozycję „uczciwego człowieka”, który rzekomo nie był szpiclem, gotów jest jest utopić Polskę, zatopić wszystko. Przypomina to zupełnie działania Nerona, szalonego człowieka, który gotów jest podpalić Rzym, żeby tylko zmienić kierunek nastrojów społecznych i odsunąć opinię publiczną od zajmowania się jego zbrodniami.

Piotr Czartoryski-Sziler • wpolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Reklamy

Możliwość komentowania ■■ Krzysztof Wyszkowski: „Ludzie, którzy obalali rząd Jana Olszewskiego, działali bezpośrednio na rzecz Rosji” ■■ została wyłączona