■■ „POLSKI” KOMUNIZM ■■

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 24 Listopad 2016

– przypominamy artykuł płk. Matuszewskiego z czerwca 1946 r.

Dzisiaj do Polski wróciły szczątki płk. Ignacego Matuszewskiego i mjr. Henryka Floyar-Rajchmana. Żołnierze ci byli we wrześniu 1939 r. zaangażowani w akcję wywiezienia za granicę 75 ton złota należącego do Banku Polskiego, które umożliwiło funkcjonowanie rządu polskiego na uchodźstwie. Po dziesiątkach lat Polska oddała należny hołd Bohaterom.

Przypominamy tekst Ignacego Matuszewskiego – „POLSKI” KOMUNIZM, który ukazała się na łamach „Dziennika Polski”, polonijnego pisma w 1946 roku.


Są dwa komunizmy: rosyjski i reszty świata.

Nie miejsce w krótkim artykule omawiać ewolucję, która doprowadziła do utożsamienia komunizmu rosyjskiego z imperializmem, komunizmy zaś innych krajów do roli agentury obcego państwa. Tak się jednak stało: komunizm poza Rosją stracił charakter ideowego ruchu politycznego i stał się wszędzie organizacją szpiegowsko-dywersyjną, pracującą na korzyść państwa sowieckiego, komunizm zaś rosyjski stracił charakter ruchu międzynarodowego i stał się doktryną neo-imperializmu rosyjskiego. Międzynarodówka komunistyczna składa się z pana i sług.

Tak wygląda sytuacja ogólna. I w niej jednak są odcienie. Posłuszeństwo ma także stopniowanie: od obowiązkowości do służalstwa.

Bodaj na ostatnim miejscu w szeregu pachołków Stalina stoi Polska Partia Robotnicza, jak dziś przezwali się „polscy” komuniści. Partia komunistyczna wszędzie stawia interesy Sowietów ponad interesy własnego państwa. Ale kiedy antypaństwowość i antynarodowość komunistów niemieckich jest wstrzemięźliwa a może nawet nieszczera, kiedy antypaństwowość komunistów francuskich, hiszpańskich, czy włoskich napotyka na wewnętrzne opory, czego dowodem liczne nawrócenia z komunizmu, antypaństwowość i antynarodowość nielicznych komunistów polskich jest dominującą dla nich cechą.

Komunizm polski mniej wygląda na zjawisko socjalne, niż na objaw patologiczny. Jak gdyby napięty do wzniosłości przez tyle lat patriotyzm polski wytwarzał znikomą lecz namiętną reakcję. Jak gdyby nadmiar miłości do Polski wyzwalał w chorych duszach nienawiść do Polski. Jak gdyby polskiemu prawu poświęcenia dla ojczyzny odpowiadał bunt lękających się tego prawa – hasłem poświęcenia ojczyzny. „Polski” komunizm wydaje się niemal całkowicie mieścić w zakresie psychiatrii.

Trzeba na ten fakt zwrócić uwagę. Bowiem łamanie polskiego oporu przeciw niewoli idzie po linii doktryny, że koniecznością jest „współpraca” z Rosją na zewnątrz, „współpraca” z komunistami na wewnątrz. Mikołajczyk jest symbolem tej doktryny. Dla „współpracy” z Rosją podpisał rozbiór, dla „współpracy” z komunistami podarł konstytucję i zgodził się postawić poza prawem wszystkich w Polsce, prócz siebie i swoich.

Komunizm „polski” nigdy nie był polski – zawsze był antypolski. Komunizm rosyjski był antycarski, antydemokratyczny – nie był jednak antyrosyjski. W komunizmie rosyjskim, mimo wszystkich „marxizmów” tułały się echa słowianofilstwa. Prądy „rewolucyjnego imperializmu” zaznaczały się tak wyraźnie, że Lenin uważał za potrzebne zwalczać je we własnym środowisku, zwłaszcza przed rewolucją. Komuniści rosyjscy chcieli opanować państwo rosyjskie lecz nie zamierzali go zniszczyć; chcieli je zamienić w narzędzie swoich planów, ale nie zniszczyć.

Natomiast kiedy komuniści „polscy”, na długo przed pierwszą wojną, zaczęli pracę pod nazwą „Socjal-demokracji Królestwa Polskiego i Litwy”, już wówczas walczyli z państwem polskim… którego nie było. Wołali głośno, że naród polski niezdolny jest i niegodny samodzielnego istnienia. Nienawidzili samej myśli o możliwości zmartwychwstania Polski niepodległej. Róża Luksemburg polemizowała przed pierwszą wojną światową z Leninem, dowodząc, jako „Polka”, że niepodległościowe dążenia polskie są „reakcyjne”. To nie przypadek, że w 1905 r. Esdecy pienili się na widok sztandaru polskiego i wrzeszczeli „precz z białą gęsią”, choć nie był to sztandar ucisku, lecz powstania. Nic dziwnego, że dzisiaj nienawidzą nie tylko Piłsudskiego, ale i Jagiełły i Chrobrego.

Prawdopodobnie inne były źródła nienawiści do Polski u Feliksa Kona, inne zaś u Feliksa Dzierżyńskiego. Różne mogły być motywy nienawiści do Polski Radka, Marchlewskiego, Unszlichta, Wasilewskiej, Żymirskiego, Bieruta… Jedno zdaje się pewne: że antypolskie nastawienie „polskich” komunistów stało się całym ich programem. W ciągu 20 lat niepodległości byli przeciw Polsce w każdej sprawie: w sprawie Wilna i Śląska, Lwowa i Gdańska, Cieszyna i Pomorza, granic Traktatu Ryskiego, granic Traktatu Wersalskiego. Byli wreszcie przeciw Polsce, napadniętej przez Hitlera.

Partia komunistyczna niemiecka nie wyrzekła się nigdy programu państwowego niemieckiego: przeciwstawiała się Traktatowi Wersalskiemu, „jednostronnemu” rozbrojeniu. W psychice komunistów niemieckich zdaje się tkwić, ukrywany, kompleks wyższości nad Rosją. Komuniści „polscy” są okazami kompleksu niższości.

Taki był dobór naturalny w tej partii. Po r. 1918 każdego z nich, który nie dość nienawidził Polski albo się z nienawiści cucił – zabijano. Tak rozstrzelano Heldmana, Dąbala, Wojewódzkiego i innych.

Natomiast proces odwrotny odbywał się w partii komunistycznej rosyjskiej. Tam rozstrzeliwano tych, co próbowali stawiać interesy międzynarodowego proletariatu ponad interes imperium sowieckiego. Los Trockiego jest tego symbolem. Pan stawał się coraz bardziej panem – sługa coraz bardziej sługą.

Dziś dygnitarze rosyjscy patrzą na nienawidzących własnego państwa komunistów „polskich” jak na psychopatów, którym można powierzyć dzieło zniszczenia, ale których się nie traktuje, jak równych.

Niebezpieczeństwo rządów komunistycznych nad Polską jest dlatego większe, niż niebezpieczeństwo rządów komunistycznych nad jakimkolwiek innym krajem, że władza w ręku „polskich” komunistów jest nie tylko władzą posłusznych obcych agentów, lecz także władzą psychopatów, gotowych niszczyć nie tylko z rozkazu, ale z własnego porywu, burzyć nie tylko teraźniejszość, ale i całą przeszłość, nie tylko dla politycznego zwycięstwa, lecz przede wszystkim dla dania upustu patologicznej namiętności.

Kolaboracja z komunistami wszędzie na świecie jest błędem. Kolaboracja z komunistami w Polsce jest więcej niż błędem – jest szaleństwem.

Publikowany artykuł ukazał się w „Dzienniku Polskim” w Detroit, 3 VI 1946 r. W najbliższym czasie, nakładem Wydawnictwa LTW i Wojskowego Biura Historycznego ukażą się „Pisma zebrane” Ignacego Matuszewskiego obejmujące całość jego publicystyki. Autorem wyboru, opracowania i wstępu jest Sławomir Cenckiewicz

niezalezna.pl
fot. arch.

Comments Off on ■■ „POLSKI” KOMUNIZM ■■